• rozwiń

Włoskim bankom grozi kryzys. Ale Unicredit radzi sobie dość dobrze

Włoskim bankom grozi kryzys. Ale Unicredit radzi sobie dość dobrze
Foto: TVN24 Foto: Unicredit, który zamierza pozbyć się udziałów w Pekao SA, jest w relatywnie dobrej kondycji na tle całego sektora

Włoskim bankom grozi poważny kryzys, który może się okazać niebezpieczny dla całej strefy euro; najważniejszy bank Italii Unicredit, który zamierza pozbyć się udziałów w Pekao SA, jest w relatywnie dobrej kondycji na tle całego sektora.

Banki włoskie są w większości w tak fatalnym położeniu, że gazety finansowe ostrzegają przed zapaścią całego sektora, która mogłaby doprowadzić do kolejnego kryzysu w Europie, chociaż trzy największe: Unicredit, Mediobanca i Intesa San Paolo radzą sobie lepiej niż reszta - pisze "Financial Times".

Unicredit już od kilku lat walczy o skonsolidowanie swej bazy kapitałowej, jednak powolny wzrost gospodarczy w kraju, obciążenie złymi pożyczkami i wysokie koszty bardzo źle odbijają się na jego zyskach i kapitale - wyjaśnia "Wall Street Journal".

Zagrożenie dla UE

Nowy, mianowany w lipcu, szef Grupy Unicredit Jean-Pierre Mustier rozpoczął strategiczny przegląd sytuacji banku i pod koniec roku ma przedstawić plan postawienia go na nogi. Według analityków sektora plan ten może zawierać następujące elementy: sprzedaż aktywów, sprzedaż nowych udziałów, redukcję kosztów oraz pozbycie się najbardziej ryzykownych aktywów.

Wkrótce po objęciu funkcji dyrektora wykonawczego Unicredit Mustier sprzedał 10 proc. akcji Pekao, co przyniosło 749 mln euro.

Wprawdzie Unicredit jest - jak podaje CNBC - jedynym włoskim bankiem, która ma istotne znaczenie międzynarodowe, ale i tak ewentualny kryzys sektora może "zagrozić stabilności Włoch, a wręcz całej Unii Europejskiej".

Wielki dług

Na włoskich bankach ciążą całkowicie lub częściowo nieściągalne kredyty warte w sumie 360 mld euro; "to odpowiednik 22 proc. zeszłorocznego PKB Włoch" - wyjaśnia francuski dziennik "Le Monde".

Suma tych częściowo nieściągalnych lub całkiem toksycznych pożyczek stanowi około 18 proc. wszystkich kredytów; razem wzięte banki Italii mają pokrycie na 45 proc. tej sumy - podaje  "Economist".

Dla porównania we Francji odsetek problematycznych kredytów wynosi 5 proc., w Wielkiej Brytanii 1,5 proc. - podaje "Telegraph".

"WSJ" przypomina, że nawet w latach załamania finansowego 2008-2009 złe długi stanowiły tylko 5 proc. kredytów udzielonych przez amerykańskie banki.

Bańka rośnie

Obciążenie złymi kredytami we Włoszech narastało od ośmiu lat, czyli od kryzysu finansowego, który odbił się fatalnie na sektorze nieruchomości oraz budowlanym, a ich kłopoty, a czasem niewypłacalność, wpędziły w tarapaty sektor bankowy - wyjaśnia "FT".

W najgorszej kondycji jest od dawna najstarszy bank świata, Banca Monte dei Paschi z Sieny; kurs akcji tej założonej w 1472 roku instytucji w ciągu sześciu miesięcy spadł o 77 proc. Kilka prób ratowania Banca Monte dei Paschi di Siena nie przyniosło na razie rezultatów.

Kondycja włoskich instytucji jest tak słaba, że ich notowania spadają za każdym razem, gdy inwestorów ogarnie strach. W dniach poprzedzających brytyjskie referendum w sprawie Brexitu (22-29 czerwca) akcje Unicredit straciły 28 proc., Intesa San Paolo 25 proc., a Mediobanca 30 proc. - podaje "Le Monde".

Potrzeba pomocy

Sektor bankowy w Italii pilnie potrzebuje gruntownej restrukturyzacji i zasilenia finansowego. Nowe europejskie przepisy dotyczące banków, które weszły w życie 1 stycznia, stanowią jednak, że podczas takich operacji rząd może dofinansować banki dopiero wtedy, gdy koszty restrukturyzacji poniosą najpierw udziałowcy banków i inwestorzy posiadający bankowe obligacje i aktywa.

"Zazwyczaj to sensowne rozwiązanie. Właściciele obligacji to przeważnie zawodowi inwestorzy, którzy mogą sobie poradzić ze stratami" - pisze BBC. Jednak we Włoszech pewne przepisy podatkowe skłoniły do inwestowania w bankowe papiery zarówno zwykłe gospodarstwa domowe, jak i małe prywatne firmy.

Kapitał ucieknie?

Jeżeli włoski rząd zastosuje się do nowych przepisów, ciężar kryzysu sektora bankowego poniosą zwykli ludzie, a to niesie za sobą spore ryzyko polityczne i może obalić gabinet premiera Matteo Renziego. Według wszelkich sondaży wielkie szanse na wygranie kolejnych wyborów parlamentarnych ma populistyczny i antyunijny Ruch Pięciu Gwiazd.

Jeśli jednak władze szybko nie zrobią czegoś, by uzdrowić instytucje finansowe, Włochom grozi run na banki i ucieczka kapitału jak to było na Cyprze i w Grecji - alarmuje "Le Monde".

"Economist" idzie jeszcze dalej i ostrzega, że "ten włoski problem, niewłaściwie potraktowany, może zniszczyć strefę euro".

 

Borowski: kryzysy ekonomiczne zawsze wyzwalały dążenia do rządów silnej ręki

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane