• rozwiń
    • WIG20 2191.61 -0.61%
    • WIG30 2491.65 -0.57%
    • WIG 58053.03 -0.42%
    • sWIG80 11621.13 -0.07%
    • mWIG40 3823.88 +0.09%

Ostatnia aktualizacja: Dziś 17:15

Dostosuj

Temat: Unia Europejska

Chcą zmian, bo farmerzy "rwą włosy z głowy". Ale zyskają też właściciele pól golfowych

Wózki golfowe zamiast samochodów. Tak wygląda miasto "senior-friendly" Odtwórz: Wózki golfowe zamiast samochodów. Tak wygląda miasto "senior-friendly"
Foto: Shutterstock Foto: Unijni ministrowie rolnictwa pracują nad zmianami we Wspólnej Polityce Rolnej | Video: Wózki golfowe zamiast samochodów. Tak wygląda miasto "senior-friendly"

Unijni ministrowie rolnictwa pracują nad zmianami we Wspólnej Polityce Rolnej, bo obecne zasady są tak skomplikowane, że farmerzy "rwą włosy z głowy". Na reformie mogą skorzystać jednak nie tylko rolnicy, ale też właściciele pól golfowych i lotnisk.

- Rolnicy narzekają na komplikacje, obciążenia administracyjne, biurokrację, przez którą rwą sobie włosy z głowy. Wszyscy błagają o uproszczenie Wspólnej Polityki Rolnej - mówił na poniedziałkowym spotkaniu w Luksemburgu wiceminister rolnictwa Czech Jirzi Szir.

Jego komentarz obrazuje stan ducha unijnych rolników, którzy chcąc się starać o wsparcie, stykają się z dziesiątkami różnego rodzaju wniosków, dokumentów czy aplikacji. Obciążenia wynikające z unijnych przepisów pochłaniają jednak czas nie tylko ich, ale również urzędników w krajach członkowskich. Dlatego z wielu stolic do Brukseli płyną jasne sygnały - biurokrację trzeba ograniczyć.

Jakie zmiany

Jednym z kroków w tym kierunku ma być zmiana odnosząca się do definicji "aktywnego rolnika". UE wprowadziła taką kategorię, by oddzielić właścicieli ziemi od tych, którzy faktycznie uprawiają rolę. Krócej mówiąc, chodziło o to, by właściciele lotnisk czy pól golfowych nie dostawali dopłat bezpośrednich.

Cel jak najbardziej słuszny, lecz administracje państw członkowskich i rolnicy muszą co roku mierzyć się z wypełnianiem i sprawdzaniem ton papierów, by odsiać od bardzo licznego grona rolników niewielką liczbę posiadaczy ziemi, którzy rolnikami nie są. W całej UE na 8 milionów rolników około 10 tys. to ci nieaktywni, czyli niekwalifikujący się do pobierania dopłat. W Polsce na 1 mln 350 tys. farmerów właścicielami ziemi, którzy nie wypełniają definicji aktywnego rolnika, jest 1,7 tys. osób.

Państwa członkowskie nie chcą całkowicie rezygnować z określania, kto jest, a kto nie jest "aktywnym rolnikiem". Chcą jednak same decydować, czy i w jaki sposób będą to robić, a nie być przymuszane do tego przez przepisy UE.

Dyskusja w Unii

- Powinniśmy wprowadzić możliwość stosowania oficjalnych rejestrów, które będą monitorowały działalność farmerów, tak by zasada aktywnego rolnika była prostsza, bardziej wyważona, zgodna z przepisami podatkowymi - przekonywał podczas spotkania ministrów przedstawiciel włoskiego rządu Felice Assenza. - Dla nas jest bardzo ważne, żeby zasada dotycząca aktywnych rolników była opcjonalna - wtórowała mu wiceminister rolnictwa z Łotwy Parsla Krievina.

Szef resortu rolnictwa Luksemburga Fernard Etgen tłumaczył, że nie chodzi o to, by zwiększyć znaczenie Wspólnej Polityki Rolnej UE dla spółek niemających nic wspólnego z rolnictwem, lecz o to, by uprościć legislację. - Uważamy, że państwa członkowskie powinny dobrowolnie stosować te przepisy - oświadczył Luksemburczyk podczas publicznej dyskusji.

Nie wszyscy ministrowie mieli jednak takie zdanie. Minister rolnictwa Belgii Willy Borsus mówił, że dobrowolność państw członkowskich w odniesieniu do stosowania definicji "aktywnego rolnika" to zły sygnał.

- Belgia jest niezwykle zaniepokojona zmianami prowadzącymi do pewnej ewolucji WPR, w której ważne zapisy tej polityki stają się dobrowolne. Jesteśmy na drodze wychodzenia z ram wspólnych przepisów, co oznacza nierówne traktowanie i nierówne szanse dla wszystkich - podkreślił.

Propozycje Polski

Polska popiera przekazanie kompetencji w tej sprawie państwom członkowskim, jednak ma zastrzeżenia do innych propozycji z pakietu uproszczeń. - Kompromis przedstawiony przez prezydencję nie uwzględnia dwóch priorytetowych dla Polski spraw - mówił szef resortu rolnictwa Krzysztof Jurgiel.

Rząd jest przeciwny propozycji, w świetle której zmniejszenie wsparcia na rośliny wysokobiałkowe oznaczałoby konieczność redukcji pomocy na inne kierunki produkcji.

Nasz kraj wnioskuje ponadto o zmianę zasad, dotyczących maksymalnych płatności obszarowych dla rolników. Teraz są one ograniczone do wysokości 150 tysięcy euro na gospodarstwo. Ministerstwo rolnictwa chciałoby, aby rolnicy mogli odliczać od tego limitu wydatki na pracowników. -Dla Polski ważne jest umożliwienie gospodarstwom odliczania kosztów pracy - tłumaczył Jurgiel. Taka możliwość sprzyjałaby tworzeniu miejsc pracy na wsi.

Nasze podejście w tej sprawie zostało poparte przez Niemcy. - Uważamy, że uwagi Polski dotyczące redukcji płatności są pomocne - mówił wiceminister rolnictwa Hermann Aeikens.

Polityczna dyskusja przeprowadzona przez ministrów w Luksemburgu pokazała, że mimo ogólnej zgody co do potrzeby uproszczeń, w wielu szczegółowych kwestiach są spore różnice pomiędzy państwami członkowskimi. Dyplomaci mają jednak nadzieję, że uda się osiągnąć kompromis dotyczący zmiany w przepisach na poziomie eksperckim jeszcze w tym miesiącu.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane