• rozwiń
    • WIG20 2233.87 +0.35%
    • WIG30 2531.47 +0.32%
    • WIG 58751.67 +0.22%
    • sWIG80 11571.42 -0.14%
    • mWIG40 3746.86 -0.06%

Ostatnia aktualizacja: Dziś 17:15

Dostosuj

Trwa walka o skarby Arktyki. "Ale w razie katastrofy ekologicznej skutki odczuje też Polska"

Spór o skarby Arktyki. "Prawdopodobieństwo wystąpienia katastrofy wynosi 75 proc." Odtwórz: Spór o skarby Arktyki. "Prawdopodobieństwo wystąpienia katastrofy wynosi 75 proc."
Foto: sxc.hu | Video: TVN24 BiS Foto: Arktyka to zdaniem ekspertów obszar bardzo bogaty w surowce energetyczne | Video: Spór o skarby Arktyki. "Prawdopodobieństwo wystąpienia katastrofy wynosi 75 proc."

Arktyka to eldorado energetyczne i bardzo bogaty rejon, tylko słabo dostępny - powiedział Andrzej Szcześniak, ekspert ds. energetyki na antenie TVN24 BiŚ. Przed hurraoptymizmem w próbach pozyskania tych naturalnych bogactw przestrzegała natomiast Magdalena Figura z Greenpeace. - W przypadku niekontrolowanego wycieku ropy może dojść do zanieczyszczenia setek tysięcy kilometrów wybrzeża. To będzie miało katastrofalne skutki zarówno dla przyrody jak i mieszkających tam ludzi - przestrzegała.

- Arktyka w skali globu odgrywa bardzo ważną rolę: reguluje klimat na całej półkuli północnej. Od tego jaki będzie tam ekosystem, jak będzie funkcjonowała Arktyka zależy, jaki klimat będziemy mieli choćby w Polsce - przestrzega Magdalena Figura.

Jakie zasoby?

Jak powiedział Andrzej Szczęśniak, ekspert do spraw energetyki, "to bardzo bogaty rejon, który jest słabo dostępny i powoli się go uczymy. To jest pogranicze, na które się powoli wkracza i zdobywa".

- Tamtejsze złoża ropy naftowej ocenia się na ok. 10 proc. światowych zasobów - dodał jednocześnie stwierdzając, że "to eldorado energetyczne szczególnie pod względem gazu. To jest około 30 proc. światowych zasobów tego surowca".

Magdalena Figura z Greenpeace szacuje, że zasoby ropy ukryte pod lodowcami Arktyki są jeszcze większe większe i wynoszą nawet ok. 13 proc. światowych zasobów.

- Te 13 proc. dotyczy zasobów, które są jeszcze nieodkryte, a teoretycznie możliwe do wydobycia. Jeżeli przeliczymy to na ilość baryłek, to jest to 90 mld baryłek, co wystarczyłoby na 3 lata przy obecnym zużyciu ropy. Nie mówimy tak naprawdę o ogromnych zasobach ropy, które mogą być bazą i stworzyć bezpieczeństwo energetyczne krajów, które chcą je wydobywać - wyjaśniała.

Prawdopodobieństwo katastrofy?

Przedstawicielka Greenpeace wyraziła jednak spore obawy, co do bezpieczeństwa wydobycia ropy.

Zdaniem Figury, "wydobycie ropy może w przypadku niekontrolowanego wycieku spowodować zanieczyszczenie setek tysięcy kilometrów wybrzeża. To będzie miało katastrofalne skutki zarówno dla przyrody jak i mieszkających tam ludzi".

- Urząd Stanów Zjednoczonych ds. środowiska wykonał ocenę prawdopodobieństwa zaistnienia wypadku katastrofy niekontrolowanego wycieku ropy przy operacji platformy Shella. Oszacował je na 75 proc. w całym okresie działalności. To nie są więc apokaliptyczne wizje ekologów - stwierdziła.

 

Przed kreowaniem czarnych scenariuszy przestrzegał drugi z gości TVN24 Biznes i Świat.

- W 1920 rok stanęła pierwsza wieża wiertnicza na wodach Arktyki. To jest prawie 100-letnie doświadczenie - stwierdził ekspert. - Nie mamy doświadczeń masowych wycieków ropy. To jest straszenie ludzi - dodał.

Nie poradzimy sobie?

wrócił jednocześnie uwagę na wysoki koszt wydobycia ropy w Arktyce. - To jest drogie wydobycie. Jeżeli patrzymy na koszty wydobycia w Arabii Saudyjskiej, to jest 1-3 dolarów, w Arktyce 15 dol. - poinformował Andrzej Szcześniak.

Jego zdaniem zatem, pozbawione sensu jest na tym polu porównywanie bezpieczeństwa wydobycia w Arktyce i np. w Afryce, gdzie z delcie Nilu nawet 7 km pod ziemią znajdują się złoża.

- Te same firmy inaczej zachowują się w Afryce. Proces licencyjny w Stanach Zjednoczonych trwa co najmniej 10 lat. Proces dopuszczenia kontroli, nadzoru jest bardzo twardy. Tych procesów nie ma w Afryce i to jest nieszczęście tego kontynentu - stwierdził Szcześniak.

Magdalena Figura przypomniała katastrofę w Zatoce Meksykańskiej, do której doszło w 2010 roku w wyniku eksplozji platformy wiertniczej Deepwater Horizon. Była to największa katastrofa ekologiczna w historii USA.

- Do tej pory skutki wycieku ropy są tam zauważalne. BP musiała zapłacić ok. 54 mld różnego rodzaju odszkodowań. Wyciek udało się okiełznać po 152 dniach od momentu rozpoczęcia katastrofy. Tego doświadczenia w regionach arktycznych nie ma - powiedziała.

Zdaniem Figury, "katastrofa w Zatoce Meksykańskie pokazuje, że umiejętność radzenia sobie z wyciekiem jest zerowa".

Rezerwat?

Goście TVN24 Biznes i Świat byli również pytani o możliwość ustanowienia światowego rezerwatu przyrody w Arktyce, podobnie jak ma to miejsce w Antarktydzie.

Zdaniem Szcześniaka nie ma na to szans. - Rejon jest zbyt bogaty w zasoby żeby móc ustanowić to, co udało się na południu - argumentował.

Optymistycznie w tej kwestii wypowiedziała się Magdalena Figura.

- Rezerwat ma szansę powstać i powinno tak się stać. Greenpeace od wielu lat postuluje wraz 7 mln ludzi na całym świecie o ustanowienie rezerwatu na międzynarodowych wodach na Oceanie Arktycznym - przyznała.

Jej zdaniem rezerwat "musi powstać żeby objąć ten obszar ochroną. To dziedzictwo nas wszystkich i od tego jak tam wygląda przyroda, zależy nasza przyszłość".

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (5)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze
STAB
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
Kula_Szpiegula
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
Sparrovsky
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
denm
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane