• rozwiń

Rynki drżą przed koronawirusem. "Można się spodziewać prawdziwej burzy"

Foto: PAP/EPA/KIMIMASA MAYAMA Foto: Inwestorzy w Azji obawiają się dalszego rozprzestrzeniania koronawirusa

Azjatyckie i europejskie giełdy spadają. Strach przed rozprzestrzeniającym się w Chinach koronawirusem sprawia, że inwestorzy wybierają najbezpieczniejsze opcje. Dla rynków będzie to pracowity tydzień - informują maklerzy.

Mocno tanieją akcje spółek wydobywczych, energetycznych, przewoźników lotniczych, producentów dóbr luksusowych - na wartości tracą głównie te spółki, które znaczną część produkcji kierują na rynki azjatyckie.

Spadki odnotowują między innymi firma odzieżowa Burberry, która zniżkuje o 5,4 proc. (najmocniej od 8 miesięcy), Louis Vuitton Moët Hennessy (LVMH) spada o 3,2 proc., a Kering - właściciel grupy Gucci posiadającej takie marki jak Balenciaga, Yves Saint Laurent czy Bottega Veneta - traci 3,5 proc.

Indeksy giełdowe w Europie spadają po ponad 1 proc.

Niecierpliwi inwestorzy

- Oczywiście epidemia wirusa jest dobrym usprawiedliwieniem, aby realizować zyski - mówi Alberto Tocchio, główny analityk inwestycyjny w Colombo Wealth SA w Lugano.

- Biorąc po uwagę bardzo dużą ekspozycję większości inwestorów na Azję, na rynkach można się spodziewać prawdziwej burzy - dodaje.

Japoński indeks Nikkei tracił w poniedziałek 2 proc. - to największy jednodniowy spadek od pięciu miesięcy.

- Większość azjatyckich rynków ma wolne, ale najbardziej niecierpliwi inwestorzy sprzedają akcje z indeksu Nikkei i decydują się na bezpieczniejsze obligacje. W najbliższym tygodniu ten trend się raczej utrzyma. Przynajmniej do momentu otworzenia rynków w Chinach i uspokojenia się epidemii koronawirusa - wyjaśnia Reutersowi Masahiko Loo, menedżer z firmy brokerskiej Alliance Bernstein.

Maklerzy podkreślają, że coraz więcej inwestorów będzie decydować się na tzw. bezpieczne przystanie, takie jak japoński jen czy amerykański dolar, a także zawsze cieszące się popularnością w kryzysowych sytuacjach złoto.

Spadki cen ropy

Ceny ropy w USA spadają o ponad 2 procent. Na rynkach są obawy, że rozprzestrzeniający się w Chinach koronawirus ograniczy na popyt m.in. na paliwa - informują maklerzy.

Baryłka ropy West Texas Intermediate w dostawach na marzec na giełdzie paliw NYMEX w Nowym Jorku jest wyceniana po 52,93 dolara, po zniżce ceny o 2,33 proc. Ropa Brent w dostawach na marzec na giełdzie paliw ICE Futures Europe w Londynie jest wyceniana po 59,33 dolara za baryłkę, niżej o 2,24 proc.

- Inwestorzy na ogół bardzo szybko reagują na negatywne informacje. A sytuacja w Chinach z pewnością napawa niepokojem. Jeśli nie zostanie zatrzymane rozprzestrzenianie się koronawirusa, cena ropy będzie ulegała znacznym wahaniom - tłumaczy w rozmowie z Reutersem Mihir Kapadia, zarządzający w Sun Global Investments.

Dłuższa przerwa świąteczna

Prezydent Chin Xi Jinping określił obecną sytuację jako "poważną" i poinformował, że rząd podejmuje wszelkie możliwe działania, aby zablokować podróże do zarażonych rejonów, a także zgromadzenia publiczne.

Większość rynków w Azji ma wolne z okazji Nowego Roku Księżycowego. Rząd chiński postanowił w poniedziałek przedłużyć przerwę świąteczną o 3 dni, do 2 lutego, w ramach walki z rozprzestrzeniającym się koronawirusem.

"Decyzję taką podjęto, aby zmniejszyć ilość zgromadzeń publicznych i zapobiec rozprzestrzenianiu się epidemii" - głosi komunikat rządu.

Chińczycy mieli powrócić do pracy po trwającej 7 dni przerwie świątecznej, w piątek 31 stycznia. Okres obchodów Nowego Roku to równocześnie szczyt podróży. Miliony Chińczyków udają się wtedy do bliskich w różnych częściach kraju, a także - nierzadko - za granicę.

ROŚNIE LICZBA OFIAR KORONAWIRUSA - WIĘCEJ NA TVNMETEO.PL >>>

Zakaz handlu dzikimi zwierzętami

Chińskie władze zakazały w całym kraju handlu dzikimi zwierzętami na targach, w supermarketach, restauracjach i platformach handlu elektronicznego z powodu wybuchu koronawirusa. Na całym świecie, w tym głównie w mieście Wuhan w prowincji Hubei w środkowych Chinach, nowy koronawirus zainfekował ponad 2000 osób.

Wykryto go na targu owoców morza w Wuhan, gdzie nielegalnie sprzedawano dzikie gatunki. Ustalono, że ofiara śmiertelna wirusa, którego występowanie stwierdzono po raz pierwszy w grudniu ub. r., regularnie dokonywała zakupów na miejscowym targu owoców morza. Wcześniej wykryto u niej zmiany nowotworowe narządów w jamie brzusznej i chroniczną chorobę wątroby. Leczenie szpitalne nie przynosiło rezultatów i mężczyzna zmarł 9 stycznia wskutek zatrzymania akcji serca.

Nowy zidentyfikowany koronawirus może powodować zapalenie płuc, które w niektórych przypadkach okazywało się dotąd śmiertelne. Nie wiadomo jeszcze, jak łatwo rozprzestrzenia się on między ludźmi.

W poniedziałek poinformowano, że liczba śmiertelnych ofiar koronawirusa wzrosła do 80, w tym 76 zarejestrowano w prowincji Hubei, której stolicą jest miasto Wuhan. Liczba osób zarażonych wzrosła do 2744. Prawie połowę nowych przypadków (1423) wykryto w prowincji Hubei.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane