• rozwiń
    • WIG20 2175.51 -0.40%
    • WIG30 2499.91 -0.37%
    • WIG 56317.39 -0.43%
    • sWIG80 11551.33 -0.61%
    • mWIG40 3874.83 -0.50%

Ostatnia aktualizacja: Wczoraj 17:15

Dostosuj

Eksperci o awarii Delta Air Lines: historyczny przestój, olbrzymie koszty, tłok w powietrzu

Foto: PAP/EPA Foto: Potężne tłumy pasażerów czekających na lotniskach

- Awaria w Delta Air Lines nie wpływa na bezpieczeństwo lotu, ale oznacza potężny problem dla pasażerów i kolosalne straty dla przedsiębiorstwa - komentował na antenie TVN24BiS Michał Setlak z "Przeglądu Lotniczego". Z kolei Cezary Orzech, publicysta lotniczy twierdzi, że taka awaria może być jedną z największych w historii.

Michał Setlak z „Przeglądu Lotniczego” uspokajał, że awaria nie zagraża pasażerom.

- Nie jest to taki rodzaj awarii, który wpływałby na bezpieczeństwo lotu. Z informacji, które mamy, wynika, że dotyczy to wyłącznie systemu rezerwacyjnego, czyli te starty nie mogą się odbyć, dlatego, że nie ma możliwości zweryfikowania, kto zapłacił za miejsca w samolocie - komentował na antenie TVN24BiS.

Usterki są najbardziej dokuczliwe dla tych, którzy nie zdążyli się odprawić.

- Samoloty, które wystartowały po tej awarii są całkowicie bezpieczne, to ich nie dotyczy - objaśnił Orzech, dodając, że wylądują one w miejscu przeznaczenia i zostaną tam do momentu usunięcia awarii.

Kolosalne straty

Setlak dodał, że tego rodzaju systemy są często obsługiwane przez wyspecjalizowane firmy zewnętrzne, które zajmują się obsługą rezerwacji.

- To na nich spoczywają obowiązki związane z zapewnieniem ciągłości prac - powiedział ekspert.

Ekspert uspokajał, że "wznowienie powinno w rozsądnym czasie nastąpić". Dodał jednak, że jest to "potężny problem dla pasażerów, ale z drugiej strony kolosalne straty dla przedsiębiorstwa".

Wpływ na całe niebo

Mamy do czynienia z ogromnym przewoźnikiem działającym na skalę globalną. I taka awaria wpłynie na ruch lotniczy pozostałych linii, które mają własne, niezależne systemy - zwracał uwagę Setlak.

Loty, które zostały odwołane, czy opóźnione, miały tzw. sloty, czyli czasy, w których mogą korzystać z danego lotniska, zanim wzbiją się w przestrzeń powietrzną.

- Te sloty przepadają i później samoloty trzeba będzie znowu w jakiś sposób z powrotem wpuścić na wolne miejsca w powietrzu - wyjaśniał Setlak. - Ponieważ w powietrzu panuje dość spory tłok, jest problem z utrzymaniem odstępów koniecznych do zachowania bezpieczeństwa. Trzeba będzie więc samoloty powoli wypuszczać i to może spowodować perturbacje w operacjach innych linii lotniczych - dodał.

Dodatkowym problemem są sytuacje, gdy pasażerowie mieli zaplanowane loty z przesiadką. Ci podróżni spóźnią się na kolejne loty i trzeba będzie ich przewieźć i zapewnić im miejsca w samolotach innych linii lotniczych.

Historyczna awaria

Z kolei Cezary Orzech, publicysta lotniczy twierdzi, że taka awaria może być jedną z największych w historii.

- Były już takie przypadki, ale trwały tylko przez kilkanaście minut i na ograniczonym obszarze - mówił na antenie TVN24BiS.

Dodał, że awaria pojawiła się w godzinach szczytowych, ponieważ od godziny 6.00 na wschodnim wybrzeżu do 9.00 odprawia się najwięcej samolotów.

- Odprawianych jest codziennie kilkaset tysięcy pasażerów - szacuje Orzech.

Olbrzymie koszty

- Jeśli ktoś będzie musiał czekać na wznowienie samolotu, to jeszcze „pół biedy”, bo poleci z kilkugodzinnym opóźnieniem. Natomiast, jeśli są to loty bardziej złożone, to załamuje się cała siatka połączeń. Jeżeli takie połączenie jest realizowane trzy, cztery razy w tygodniu, to oznacza to olbrzymie koszty dla firmy, gdyż tym paru tysiącom pasażerom trzeba zapewnić hotele, posiłek, transfery, itd. - tłumaczył Cezary Orzech.

 

Orzech zaznacza, że linia ma obowiązek pomóc wszystkim pasażerom, jednak w tym przypadku jest to niezwykle trudne, ponieważ awaria uniemożliwia ich weryfikację.

- Linia lotnicza ma obowiązek zrobić wszystko, aby przebukować bilet na inne połączenie. Na pewno Delta będzie się starała tam, gdzie to możliwe, przekierować tych pasażerów. Tylko, że firma tak naprawdę nie wie, których pasażerów dotyczy problem - mówił ekspert. - Każda osoba może się zgłosić, utrzymując, że ma bilet, ale trudno przy tej awarii jest zweryfikować, czy tak jest w rzeczywistości - dodał.

Orzech próbował oszacować skutki finansowe przestoju.

- Kilka godzin przy skali operowania przez tę firmę, to są naprawdę olbrzymie pieniądze. Przynajmniej w dochodach trzeba zapomnieć o dwóch, trzech dniach, jakie by uzyskała ta linia w rocznym bilansie - ocenił.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane