• rozwiń
    • WIG20 2303.31 -1.19%
    • WIG30 2649.09 -1.03%
    • WIG 59480.64 -0.87%
    • sWIG80 11638.94 +0.08%
    • mWIG40 4036.65 -0.19%

Ostatnia aktualizacja: Dziś 17:15

Dostosuj

Shirley Watts zamierza pozwać polskie władze. "Za to, jak traktowano moje klacze"

Shirley Watts pozywa polskie władze. "Za to jak traktowano moje klacze" Odtwórz: Shirley Watts pozywa polskie władze. "Za to jak traktowano moje klacze"
Foto: tvn24, theguardian.com Foto: Shirley Watts zamierza pozwać polskie władze | Video: Shirley Watts pozywa polskie władze. "Za to jak traktowano moje klacze"

Shirley Watts, żona perkusisty The Rolling Stones w rozmowie z dziennikiem „The Guardian” zapowiada pozew sądowy przeciwko polskim władzom. To reakcja na wydarzenia w Janowie Podlaskim. W tamtejszej stadninie padły dwie należące do niej klacze. Janowska stadnina podlega Ministerstwu Rolnictwa, co oznacza, że wypłatę ewentualnego odszkodowania odczują wszyscy podatnicy.

- Chcę ich pozwać za to, jak traktowano moje klacze. Utrzymywano mnie w niewiedzy - skarżyła się Watts w rozmowie z brytyjskim dziennikiem.

Marek Trela, który do niedawna pełnił funkcję dyrektora stadniny w Janowie Podlaskim, przyznał w rozmowie z "The Gurdian”, że był "bezsilny", jeśli chodzi o interwencję. Czuje się winny, ponieważ Watts powierzyła mu "swoje konie w geście przyjaźni".

Skarb narodowy zawiódł

Autor tekstu opublikowanego na łamach „The Guardiana” Alex Duval Smith określa stadninę koni w

Janowie Podlaskim mianem „polskiego skarbu narodowego”. Zaznacza również, że do tej pory cieszyła się bardzo dobrą reputacją na całym świecie.

Przypomina także sytuację polityczną i nagłe zmiany dyrektorów w stadninach w Janowie Podlaskim i Michałowie, które odbiły się szerokim echem na całym świecie.

Janowska stadnina podlega Ministerstwu Rolnictwa. Oznacza to, że wszelkie potencjalne odszkodowania będą musiały być pokryte przez podatników. Resort nie skomentował na razie tej sprawy.


Shirley zabiera swoje konie

W czwartek dwie pozostałe klacze należące do Shirley Watts - Pieta i Augusta opuściły stadninę w Janowie Podlaskim. Łączna wartość tych dwóch koni to 340 tys. euro.

Klacze miały zostać przetransportowane do Anglii, do stadniny należącej do Watts - Halsdon Arabians. Operacja wyjazdu koni ze stadniny trwała ok. 20-30 minut.

Śmierć klaczy

Tydzień temu, w nocy z piątku na sobotę padła klacz Amra należąca do Shirley Watts. Przebywała w janowskiej stadninie w ramach dzierżawy. Zgodnie z dotychczasowymi ustaleniami zwierzę zostało

przewiezione do kliniki koni SGGW w Warszawie i poddane operacji, ale nie udało się go uratować. Kilka dni wcześniej klacz oźrebiła się.

W ostatnich miesiącach to już trzeci przypadek padnięcia klaczy. 17 marca padła klacz także należąca do stadniny koni Halsdon Arabians, której właścicielką jest Shirley Watts (stała bywalczyni dorocznej aukcji koni arabskich - Pride of Poland - w Janowie Podlaskim).

Preria kupiona była w Janowie i także przebywała w stadninie w ramach dzierżawy. Przyczyną zgonu klaczy był skręt jelit. Wcześniej, w październiku ub. roku, z tego samego powodu padła klacz Pianissima. To m.in. było powodem odwołania w połowie lutego br. długoletniego prezesa tej stadniny Marka Treli. Jak informował prezes Agencji Nieruchomości Rolnych Waldemar Humięcki, powodem dymisji była utrata zaufania oraz m.in. brak odpowiedniego nadzoru hodowlano-weterynaryjnego nad końmi arabskimi czystej krwi w stadninie.

Prokuratura działa

O zgonie Amry została zawiadomiona prokuratura, która prowadzi śledztwo dotyczące przestępstwa niegospodarności, jakiego miały się dopuścić poprzednie władze stadniny.

Prokurator Agnieszka Kępka z lubelskiej Prokuratury Okręgowej mówiła w poniedziałek, że z informacji uzyskanych od lekarzy przeprowadzających sekcję wynika, iż przyczyną śmierci klaczy było zatrucie organizmu, "wywołane zastojem żylnym na podłożu prawdopodobnego skrętu okrężnicy".

Kępka powiedziała, że opinia biegłych w tej sprawie i wyniki dodatkowych badań będą znane za kilka tygodni. Prokurator dodała, że zabezpieczone zostały też próbki pasz, przesłuchani świadkowie. W środę Prokuratura Okręgowa w Lublinie podała, że w próbkach paszy zabezpieczonych w Janowie Podlaskim po padnięciu klaczy Preria stwierdzono substancje farmakologiczne, koksydiostatyki, ale w dopuszczalnej ilości. Pobrano też próbki pasz po padnięciu Amry. Natomiast we wtorek w Janowie Podlaskim policjanci zabezpieczyli do badań dodatkowe próbki pasz podawanych innym koniom. Wyniki tych badań mają być znane za kilka tygodni.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (55)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze
johnny75
  • 0
  • 6
  • zgłoś naruszenie
zamknij
ZjadaczTroli
Konie padły tylko dlatego ponieważ było to wygodne dla pewnych organizacji i tyle w temacie...koń z dnia na dzień nie zdycha.
  • 0
  • 2
  • zgłoś naruszenie
zamknij
waldemar_borowski
Powinna krócej cywilny wytoczyć "dobrej zmianie"i niech Kaczyński i Jurgiel odpowiadają swoją kasa za swoje durne pomysły !!!!!!!!
  • 7
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane