• rozwiń
    • WIG20 2317.17 +0.60%
    • WIG30 2667.09 +0.68%
    • WIG 59852.70 +0.63%
    • sWIG80 11656.13 +0.15%
    • mWIG40 4074.92 +0.95%

Ostatnia aktualizacja: Wczoraj 17:15

Dostosuj

Temat: Wielka Brytania

"Kto będzie panu robił kawę?". Pięć argumentów, które zniechęcą do Brexitu

"Kto będzie panu robił kawę?". Pięć argumentów, które zniechęcą do Brexitu
Foto: Shuttershock Foto: Brexit może spowodować wzrost cen nawet o 40-50 proc.

To kluczowe dni dla przyszłości Wielkiej Brytanii. Już za tydzień na Wyspach odbędzie się bowiem referendum, w którym obywatele zdecydują o tym czy kraj ten pozostanie w Unii Europejskiej. Na finiszu kampanii przypominamy oryginalne argumenty, które mogą przekonać Brytyjczyków do sprzeciwu dla Brexitu.

1. Podrożeją lody

Z Brexitu z całą pewnością nie będą zadowoleni fani lodów. Paul Polman, szef brytyjsko-holenderskiego koncernu Unilever, w rozmowie z dziennikarzem stacji telewizyjnej Channel 4 News, ostrzegł bowiem że po ewentualnym wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej mogą podrożeć zimne przysmaki.

A Polman wie o czym mówi, bo kieruje jednym z największych koncernów spożywczo-chemicznych świata, do którego należy m.in. marka Magnum.

Szef Unilevera stwierdził, że po wyjściu ze Wspólnoty, Brytyjczykom nie uda się wynegocjować tak korzystnych warunków handlowych jak z Brukselą. A to spowoduje wzrost ceł importowych na nabiał. Kluczowego składnika lodów.

Jego zdaniem w konsekwencji ceny lodów mogą wzrosnąć nawet o 40-50 proc.

2. Drogie wakacje

Jeszcze mocniej w Brytyjczyków uderzą ceny wyjazdów wakacyjnych. - Będziemy musieli ubiegać się o wizy, aby móc spędzić wakacje np. we Francji - zwracał uwagę Denis MacShane, były minister stanu ds. europejskich w rządzie Tony Blaira.

Brytyjski rząd twierdzi, że po ewentualnym Brexicie ceny wyjazdów zagranicznych wzrosną o co najmniej 12 proc. Głównym powodem takiego stanu rzeczy będzie spadająca wartość funta. Sprawi to, że Brytyjczycy będą musieli więcej płacić za zakwaterowanie, żywności, czy inne atrakcje podczas zagranicznych wyjazdów.

Zgodnie z ostrzeżeniami formułowanymi przez szefów linii lotniczych easyJet i Ryanair może spaść także liczba połączeń wykonywanych między Wyspami a europejskimi destynacjami.

3. Kelner poszukiwany

Brexit najpewniej doprowadzi także do ograniczeń imigracyjnych i w konsekwencji poszukiwań taniej siły roboczej gdzieś indziej.

Dla setek tysięcy Rumunów, czy Bułgarów nowa rzeczywistość oraz konieczność ubiegania się o wizy stanowiłoby bowiem wielkie trudności ze spełnieniem warunków formalnych.

Wyspy Brytyjskie stałyby się także mało atrakcyjnym kierunkiem dla Polaków. Przypomnijmy, że teraz mieszka tam około 800 tys. naszych rodaków. A teraz to właśnie obywatele Europy Środkowo-Wschodniej wykonują zawody po które niechętnie sięgają Brytyjczycy.

- Nie wiem, kto będzie panu robił kawę w kawiarni, naprawdę, nie mam pojęcia. Myślę, że to będzie dość trudne, bo wielu imigrantów z Polski, czy pozostałych państw Europy Wschodniej wykonuje prace, której nie chcą Brytyjczycy. Zna pan jakiegokolwiek Brytyjczyka pracującego jako kelner? - pytał w rozmowie z VoA News Mariusz Woźniak, od 18 lat mieszkający na Wyspach.

Po opuszczeniu Unii Europejskiej Brytyjczycy mogą się zatem obudzić w nowej rzeczywistości na rynku pracy i koniecznością zmiany dotychczasowych przyzwyczajeń. Ktoś bowiem będzie musiał zastąpić obecnie pracujących w restauracjach, czy jako pomoc domowa.

4. Celebryci piszą

Co jeszcze może skłonić Brytyjczyków do głosowania przeciwko wyjściu z UE? To z całą pewnością argumenty celebrytów, gwiazd i znanych osobistości. Skoro na co dzień doradzają nam, co jeść, w co się ubierać, to także mogą stanowić decydujący głos ws. referendum.

Najwięcej, bo aż 280 zwolenników integracji z UE z branży show biznesu, podpisało się pod opublikowanym 20 maja listem otwartym.

Pod listem, w którym mówili o tym, że "Wielka Brytania jest silniejsza i bardziej kreatywna w Europie", a wyjście z Unii "mocno ograniczy jej globalną rolę i sukcesy" podpisał się m.in. jeden z najpopularniejszych na Zachodzie aktorów ostatnich lat - Benedict Cumberbatch, legendy brytyjskiego i światowego kina - John Hurt i Kristen Scott-Thomas, a także Keira Knightley i Jude Law.

Zdaniem jednej z najbardziej utalentowanych i rozpoznawalnych aktorek ostatnich dekad, Emmy Thompson, opuszczenie Unii "byłoby szaleństwem". Jeremy Clarkson - były prowadzący niezwykle popularnego programu "Top Gear" - sądzi, że "poza Unią Wielka Brytania będzie krajem o małych wpływach".

Do kampanii na rzecz pozostania Brytyjczyków w UE dołączyła także jedna z najbardziej znana pisarka świata - J.K. Rowling. Twórczyni "Harry'ego Pottera", przed kilkoma tygodniami napisała na Twitterze: "Nie uważam, że UE jest idealna. Wierzę jednak, że wynikające z uczestnictwa w niej korzyści (nie tylko ekonomiczne) znacznie przeważają nad stratami".

Wybitny astrofizyk Stephen Hawking w liście do "Timesa" ostrzegł natomiast przed "klęską dla brytyjskiej nauki" po ewentualnym wyjściu z Unii.

5. Nielegalni imigranci

Brexit to jednak także problemy dla Brytyjczyków mieszkających za granicą. Takich bowiem nie brakuje.

Istnieje dziewięć krajów UE, w których mieszka na stałe więcej niż 20 tys. brytyjskich obywateli. Jednym z nich jest Hiszpania, gdzie mieszka ich ponad milion. Po Brexicie wszyscy staliby się nielegalnymi imigrantami, co wiązałoby się z nowymi obowiązkami.

Wśród nich konieczność przedstawiania zeznania podatkowego za ostatnie 5 lat, a także przede wszystkim ubieganie się o status rezydenta. Nie wiadomo co także z dalszym korzystaniem ze służby zdrowia i systemów emerytalnych w krajach, gdzie przebywają.

Koniec Wielkiej Brytanii?

Nie wykluczone, że Brexit uruchomiłby także falę referendów wewnętrznych, a w konsekwencji koniec Wielkiej Brytanii jaką znamy.

Pierwsze z nich mogłoby się odbyć w Szkocji. Jasne stanowisko w tej sprawie już w ubiegłym roku sformułowała bowiem szefowa tamtejszego rządu Nicola Sturgeon, która powiedziała, że Szkocja powinna pozostać członkiem UE. Dlatego w razie Brexitu, ponowne referendum ws. niepodległości mogłoby mieć inny wynik niż te z września 2014 roku, kiedy za odłączeniem od Zjednoczonego Królestwa było 44,7 proc. głosujących.

Jeśli Brytyjczycy opowiedzą się za wyjściem z Unii Europejskiej, oddzielnego referendum ws. członkostwa w UE chciałby także Gibraltar. Powiedział o tym tamtejszy szef ministrów Fabian Picardo.

Problemem jest także granica Irlandii Północnej i Południowej, która w nowej rzeczywistości otrzymałaby status międzynarodowej. Z patrolami straży granicznej i celnej. I utrudnieniami nie tylko dla obywateli, ale także dla gospodarki.

Obecnie Wielka Brytania eksportuje bowiem do Irlandii więcej niż łącznie do Chin, Indii i Brazylii. Wartość handlu w tym kierunku wynosi 1 mld euro tygodniowo. - Nie możemy sobie pozwolić na potencjalną głęboką niepewność, która nieuchronnie wynikałaby z zasadniczych zmian w stosunkach na linii UE-UK, nie mówiąc już o konkretnych trudnościach, które mogłyby powstać - ostrzegał w ub.r. irlandzki minister ds. europejskich Dara Murphy.

W referendum 23 czerwca Brytyjczycy zdecydują, czy ich kraj pozostanie w Unii Europejskiej, czy też ją opuści.

Zobacz materiał z programu "Świat w południe" z TVN24 BiS o tym jak Brexit wpłynie na Polaków (16.06.2016):

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (4)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze
bartosz_brzeski
  • 1
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
KuLla
Kto finansuje te "artykuły" lawinowo pojawiające się w ostatnich dniach na temat "zagrożeń Brexitu"?
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane