• rozwiń
    • WIG20 2183.25 +0.85%
    • WIG30 2470.27 +0.77%
    • WIG 57418.58 +0.69%
    • sWIG80 11429.60 -0.17%
    • mWIG40 3647.38 +0.29%

Ostatnia aktualizacja: Wczoraj 17:15

Dostosuj

Włoski absurd. Po raz pierwszy zwolnili kogoś, kto unikał pracy

Włoski absurd. Po raz pierwszy zwolnili kogoś, kto unikał pracy
Foto: Shutterstock Foto: Przełom w walce z masowym zjawiskiem uchylania się od pracy

We Włoszech doszło do przełomu w walce z masowym zjawiskiem uchylania się od pracy. Tak media interpretują pierwszą, podjętą na mocy nowych przepisów decyzję o dyscyplinarnym zwolnieniu pracownika, który notorycznie niemal każdy dzień pracy spędzał poza nią.

Gdyby nie karygodne oszustwo, jakie stoi za braniem pieniędzy za lenistwo, historia z Rzymu mogłaby służyć jako scenariusz komedii - podkreślono w jednej z włoskich stacji radiowych.

Pierwszy taki przypadek

Pół roku po wejściu w życie ustawy, przewidującej karę zwolnienia z pracy za uchylanie się od wykonywania obowiązków, wymierzono ją 54-letniemu mężczyźnie zatrudnionemu w jednym z biur polikliniki Umberto I w Wiecznym Mieście.

Choć zjawisko lenistwa w publicznej administracji jest powszechne, zwolnienie pracownika było dotąd bardzo trudne i zazwyczaj trwało nadzwyczaj długo. Poprzedni rząd Matteo Renziego nałożył na przełożonych obowiązek karania za taki proceder oraz przyspieszył postępowanie dyscyplinarne.

Jak to wyglądało?

Wszystko zaczęło się w sierpniu, gdy przełożony pracownika idąc rano do polikliniki zobaczył, że odjeżdża on samochodem spod jej gmachu. Tymczasem z elektronicznej karty pracy wynikało, że od godziny 7 rano jest w swoim biurze. Ono było jednak zamknięte. Po około 10 godzinach pracownik wrócił, by podbić kartę sygnalizującą, że zakończył dzień pracy.

Sytuacja powtarzała się przez kilka dni z rzędu: karta pracy była podbijana rano, a następnie późnym popołudniem. Jednocześnie kilka razy w ciągu kolejnych dni szef pracownika stawał pod biurem, pukał do drzwi oraz głośno wołał go z imienia i nazwiska. Usiłował nawet sforsować zamek.

Pracownika nigdy nie było w środku.

Rozpoczęto postępowanie dyscyplinarne , zakończone podjętą w listopadzie decyzją o zwolnieniu. Mężczyzna odwołał się od niej. Tłumaczył, że nie słyszał nigdy wołania szefa i uderzania w drzwi, bo aby lepiej się skoncentrować, pracował zawsze ze słuchawkami na uszach.

Trybunał Obrachunkowy, który zajmował się tym przypadkiem, orzekł, że dyscyplinarne zwolnienie jest uzasadnione. Odrzucił także argumentację pracownika wskazującego, że został ukarany na podstawie ustawy, której niektóre przepisy zostały zakwestionowane przez Trybunał Konstytucyjny. Sąd przypomniał, że nie ma wśród nich przepisów zaostrzających walkę z lenistwem.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (3)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze
SEBBAX
rozwiązanie problemu jest banalne - wystarczy zainstalować monitoring... wtedy dowody będą niepodważalne...
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
faceroll
Problem polega na tym, że oni wszyscy są mniej lub bardziej leniwi, więc nigdy się na to nie zgodzą.
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane