• rozwiń
    • WIG20 2324.91 +0.52%
    • WIG30 2668.95 +0.52%
    • WIG 59997.92 +0.40%
    • sWIG80 11947.88 0.00%
    • mWIG40 4183.11 +0.42%

Ostatnia aktualizacja: Dziś 17:10

Dostosuj

Unijne przepisy mogą uderzyć w polskie firmy. "To nie koniec walki"

Europosłowie PO: pomyłka w głosowaniach nad dyrektywą o pracownikach delegowanych to wynik bałaganu Odtwórz: Europosłowie PO: pomyłka w głosowaniach nad dyrektywą o pracownikach delegowanych to wynik bałaganu
Europosłowie PO: pomyłka w głosowaniach nad dyrektywą o pracownikach delegowanych to wynik bałaganu "Źródło: tvn24"

Parlament Europejski w środę skierował ponownie do komisji transportu projekt przepisów dotyczących przewoźników drogowych. Najwięcej kontrowersji wzbudza jego element, który zakłada objęcie przewoźników drogowych dyrektywą o pracownikach delegowanych.

14 czerwca Parlament Europejski odrzucił korzystne dla Polski stanowisko komisji transportu PE w sprawie przewoźników drogowych. Zakładało ono, że przewoźnicy drogowi w transporcie międzynarodowym nie byliby objęci dyrektywą o pracownikach delegowanych.

Polscy parlamentarzyści liczyli na to, że wynik głosowania w komisji transportu stanie się oficjalnym mandatem PE w negocjacjach z krajami członkowskimi dotyczącymi przepisów.

Grupie socjaldemokratów w PE udało się jednak zebrać odpowiednią liczbę podpisów i złożyć wniosek, aby stanowisko komisji transportu nie było przyjęte automatycznie, lecz by zostało poddane pod głosowanie całej izby. Liczyli na to, że podczas sesji plenarnej zostanie odrzucone. Tak też się stało.

Będą poprawki

Decyzja o odrzuceniu oznaczała, że na kolejnej sesji plenarnej odbędzie się głosowanie nad projektem nowych przepisów autorstwa Komisji Europejskiej, który jest niekorzystny dla Polski. Polscy europosłowie zapowiedzieli jednak ponownie składanie poprawek do projektu.

- W środowych głosowaniach PE poparł korzystne dla Polski poprawki, ale nie poparł całego projektu. W rezultacie PE zdecydował o ponownym przekazaniu projektu nowych przepisów do komisji transportu. Praca nad projektem będzie więc trwała, prawdopodobnie już po wakacjach. To nie koniec walki o korzystne dla Polski przepisy - powiedział PAP europoseł Kosma Złotowski (PiS).

Danuta Jazłowiecka (PO) zapewniła również, że europosłowie będą nadal walczyć o poparcie dla polskich postulatów. - Ostateczny rezultat dzisiejszego głosowania w sprawie delegowania kierowców, tak zdumiewający, jest wynikiem wspólnego głosowania europosłów, którzy byli niezadowoleni z odrzucenia propozycji wyłączenia transportu międzynarodowego spod delegowania, i tych, dla których 10 dni było zbyt długim okresem wyłączenia. Do ostatnich minut przed głosowaniem przekonywaliśmy europosłów z innych krajów i grup politycznych, aby zagłosowali w interesie przewoźników. Cały nasz wysiłek negocjacyjnie nie pójdzie jednak na marne. Będziemy go kontynuować, by osiągnąć dobry wynik w ponownych pracach w Parlamencie - powiedziała Jazłowiecka.

Transport drogowy to branża, w której polscy przewoźnicy w Europie radzą sobie bardzo dobrze. To ważna gałąź gospodarki, która tworzy w Polsce dziesiątki tysięcy miejsc pracy. Jest również istotna w wielu innych krajach Europy Środkowo-Wschodniej.

Koszty w górę?

W Brukseli powstał jednak pomysł, aby firmy te objąć przepisami dotyczącymi pracowników delegowanych. Oznaczałoby to, że po kilku dniach od przekroczenia granicy kierowca podlegałby prawu pracy państwa, w którym przebywa.

Zwiększyłoby to koszty działalności polskich firm. Na takie rozwiązanie naciskają m.in. Francja i kraje Beneluxu.

Krytycy wskazują, że jest to przejaw protekcjonizmu gospodarczego krajów Zachodu, które chcą wypchnąć ze swoich rynków bardziej konkurencyjne firmy z Polski i innych krajów. Ochrona francuskiego rynku pracy była jednym ze sztandarowych elementów kampanii wyborczej prezydenta Francji Emmanuela Macrona.

W Brukseli przegłosowana została wcześniej dyrektywa o pracownikach delegowanych. Przewoźników z niej wyłączono, aby przepisy dotyczące branży znalazły się w oddzielnym pakiecie, tzw. drogowym, który ma kompleksowo uregulować tę branżę. Obecnie w Brukseli trwają prace nad nim.

Kolejnym krokiem będą rozmowy na temat kształtu przepisów pomiędzy krajami członkowskimi na forum Rady UE. Tempo prac będzie zależało od sprawującej obecnie w UE prezydencję Austrii.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (2)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze
cali11
Dlatego Polska i kraje Europy środkowej, powinny wprowadzić nakaz że wszystkie zachodnie molochy cerfury Lidle Oszołomy czyli zagraniczne sieci handlowe maja wprowadzić ceny obowiązujące w kraju z którego pochodzą. Zobaczymy czy ktoś w lidlu kupi chleb za od 4 do 6 euro. I czy po tygodniu sprzedadzą wodę mineralną.
  • 0
  • 1
  • zgłoś naruszenie
zamknij
Scrutinizer
... i że nie wolno im wprowadzać do asortymentu na zachodzie produktów lokalnych ze wschodu. Niech się Polacy sami silą o marketing.
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane