• rozwiń

Temat: Gospodarka

Paradise Papers. Podejrzane interesy królowej Elżbiety, Bono czy ludzi Trumpa

Paradise Papers. Morawiecki chce niezwłocznego zajęcia się sprawą Odtwórz: Paradise Papers. Morawiecki chce niezwłocznego zajęcia się sprawą
Paradise Papers. Morawiecki chce niezwłocznego zajęcia się sprawą "Źródło: tvn24"

Politycy, gwiazdy muzyki i wielkie koncerny. W dokumentach z międzynarodowego śledztwa dziennikarskiego określanego mianem Paradise Papers pojawiają się nazwiska z pierwszych stron gazet.

W materiałach Paradise Papers znajdują się dane firm z 19 rajów podatkowych. W dokumentach są dowody na to, że w proceder ukrywania pieniędzy zamieszane są zarówno  wielkie koncerny i politycy, jak i celebryci.

 

Kto znajduje się w materiałach Paradise Papers?

1. Królowa Elżbieta II

Przypadek brytyjskiej królowej opisał m.in. dziennik "The Guardian". Z dokumentów wynika, że 10 milionów funtów z prywatnego funduszu królowej Elżbiety II zostało zainwestowanych na Kajmanach oraz Bermudach za pośrednictwem księstwa Lancaster.

Kontrowersje budzi fakt, że część pieniędzy trafiła do firmy BrightHouse, która była krytykowana za sprzedawanie ubogim rodzinom oraz osobom chorym psychicznie sprzętów słabej jakości na kredyt o bardzo wysokim oprocentowaniu. Za takie działania firma musiała wypłacić blisko 250 tys. klientom łącznie 14,8 mln funtów odszkodowania.

Rzeczniczka Księstwa Lancaster powiedziała AFP, że "wszystkie inwestycje podlegają całkowitemu audytowi i są zgodne z prawem". Podkreśliła, że inwestycje w BrightHouse były realizowane przez "stronę trzecią" i stanowią tylko 0,0006 proc. wartości księstwa. - Królowa z własnej woli płaci podatek od dochodów, które otrzymuje z księstwa - zapewniła rzeczniczka.


2. Bono

Znany ze swojej działalności charytatywnej lider zespołu U2, według materiałów Paradise Papers, miał za pośrednictwem firmy z siedzibą na Malcie, gdzie obowiązują bardzo niskie podatki, zainwestować w centrum handlowe na Litwie.

Rzeczniczka prasowa artysty przekazała dziennikowi "The Guardian", że Bono był mniejszościowym udziałowcem w inwestycji, a spółka była zarejestrowana na Malcie do 2015 roku, kiedy została dobrowolnie zlikwidowana. Podkreśliła, że działanie firmy było w pełni legalne i zgodne z prawem Unii Europejskiej.

3. Facebook i Twitter

W dokumentach Paradise Papers są również dowody na to, że dwie rosyjskie państwowe spółki: bank VTB i Gazprom inwestowały w serwisy społecznościowe Twitter i Facebook za pośrednictwem firm powiązanych z Jaredem Kushnerem, który jest bliskim doradcą prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa, a prywatnie mężem Ivanki Trump (córki prezydenta).

Jak podaje "The Guardian", inwestycji w media społecznościowe miał dokonać rosyjski potentat technologiczny Jurij Milner, który posiada udziały w spółce należącej do Kushnera. Ujawnienie tych informacji potęguje obawy związane z wpływem Rosjan na przebieg zeszłorocznych wyborów prezydenckich w USA.

Z ujawnionych dokumentów wynika, że technologiczni giganci nie byli świadomi, że w ich biznes inwestowały spółki kontrolowane przez rosyjskie spółki.

 

4. Doradca premiera Kanady

Stephen Bronfman to nie tylko jeden z głównych doradców premiera Kanady Justina Trudeau, ale również fundator kampanii wyborczej.

Z dokumentów Paradise Papers wynika, że Bronfman, za pośrednictwem rodzinnego biznesu inwestycyjnego i szeregu spółek, miał być zaangażowany w umieszczanie milionów dolarów w rajach podatkowych. Dzięki temu miał unikać płacenia wyższych podatków zarówno w Kanadzie, jak u Stanach Zjednoczonych. 

5. Ludzie Donalda Trumpa

Kłopoty w związku z ujawnieniem materiałów Paradise Papers ma również 14 doradców, sponsorów i członków gabinetu prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa. Mieli oni chętnie inwestować w rajach podatkowych.

Największe kontrowersje budzą duże przelewy od firmy, której współwłaścicielem jest zięć prezydenta Rosji Władimira Putina, do firmy sekretarza handlu Wilbura Rossa.

Według dokumentów Ross posiadał przed objęciem urzędu i nadal posiada udziały w firmie Navigator zajmującej się transportem morskim. Zarabia ona m.in. dzięki intratnemu kontraktowi z rosyjskim koncernem energetycznym Sibur (jej współwłaścicielem jest zięć Putina). Oznacza to, że Ross zarabia na interesach z firmą, która jest blisko związana z Kremlem, co polityk starał się ukryć wykorzystując szereg wirtualnych firm.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane