• rozwiń
    • WIG20 2154.80 +0.29%
    • WIG30 2439.89 +0.34%
    • WIG 56781.82 +0.24%
    • sWIG80 11451.18 -0.23%
    • mWIG40 3620.92 +0.21%

Ostatnia aktualizacja: Wczoraj 17:15

Dostosuj

"Ktoś tym sportem rządzi, a tak naprawdę rządzą pieniądze". Spór NBA-Chiny zaostrza się

"Ktoś tym sportem rządzi, a tak naprawdę rządzą pieniądze" Odtwórz: "Ktoś tym sportem rządzi, a tak naprawdę rządzą pieniądze"
"Ktoś tym sportem rządzi, a tak naprawdę rządzą pieniądze" "Źródło: TVN24 BiS, CNN"

Jeśli zgodziliśmy się, że wielkie imprezy są kupowane przez biznesmenów i oligarchów, to zaakceptujmy to, że ktoś tym sportem rządzi, a tak naprawdę rządzą pieniądze - powiedział na antenie TVN24 BiS dziennikarz Sportowy Wojciech Michałowicz. W ten sposób skomentował ostatnie spięcie na linii NBA-Chiny.

Relacje pomiędzy NBA a Chinami uległy w ostatnim czasie znacznemu pogorszeniu. Zaczęło się od tweeta dyrektora generalnego Houston Rockets Daryla Moreya, który wrzucił obrazek, na którym oprócz grafiki były słowa: "Walcz o wolność. Popieraj Hongkong". To oczywiście nawiązanie do trwających w Hongkongu od miesięcy protestów.

Następnie liga wydała oświadczenie najpierw przepraszające Chiny, a później popierające prawo do wypowiedzi zawodników i działaczy NBA. To spotkało się z gwałtowną reakcją Chińczyków, którzy zaczęli wycofywać produkty z logiem Rakiet oraz zrezygnowali z transmisji meczów z drużyną z Teksasu.

O możliwych miliardowych stratach dla NBA oraz zespołów najlepszej koszykarskiej ligi świata pisaliśmy już na początku tygodnia. Konsekwencje mogą mieć też bardzo negatywne skutki dla gigantów odzieżowych.

Komentarze

- Globalizm sportowy pozwolił nam zapomnieć o tym, że są różne kraje i różne ustroje. Są dyktatury, są kraje, gdzie jest władza absolutna, a są kraje, gdzie jest demokracja. My chcemy sport sprzedawać tak samo we wszystkich krajach, a to jest niemożliwe - stwierdził Michałowicz, dziennikarz sportowy Canal+.

Dodał też, że "Chińczycy są niezwykle przywiązani" do NBA i podkreślił, że to "klienci, którzy kupują towary i płacą wielkie pieniądze". - A z drugiej strony wielkie firmy chińskie są strategicznymi partnerami NBA, jak np. firma Tencent - wyjaśnił.

- Tutaj wchodzą w grę duże pieniądze. Ta przewaga jest po ich (Chin - red.) stronie. Jeśli dojdzie do rozstania, to NBA mocno to odczuje, zwłaszcza zawodnicy, którzy tutaj się nie wypowiadają, bo wiedzą, ile to może ich kosztować - wytłumaczył Cezary Trybański, pierwszy Polak grający w NBA.

Trybański zaznaczył też, że z jednej strony NBA "chce utrzymać dobre stosunki z Chinami", ale z drugiej "nie chce zburzyć swojego wizerunku, który przez lata budowała".

Wypowiedzi na temat sytuacji w Hongkongu są dla NBA niezwykle kłopotliwe. Opowiedzenie się po stronie rządu chińskiego byłoby z pewnością lepszym krokiem z punktu biznesowego, ale stałoby w sprzeczności z tym, jak wcześniej liga reagowała na inne tematy natury politycznej czy ideologicznej, jak dyskryminacja rasowa, prawa mniejszości seksualnych czy równouprawnienie kobiet.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane