• rozwiń

Temat: Gospodarka

Nasze pensje rosną za szybko? Eksperci ostrzegają i wskazują na rozwiązanie

Ekspert: Kowalski chce żyć na wyższym poziomie, a zarobki nie nadążają, stąd długi Odtwórz: Ekspert: Kowalski chce żyć na wyższym poziomie, a zarobki nie nadążają, stąd długi
Ekspert: Kowalski chce żyć na wyższym poziomie, a zarobki nie nadążają, stąd długi "Źródło: TVN24 BiS"

Płace w fabrykach państw Europy Środkowej stają się zbyt wysokie, aby utrzymać zagranicznych inwestorów, którzy coraz częściej przenoszą zakłady do państw, gdzie siła robocza jest jeszcze tańsza - pisze Bloomberg.

Agencja analizując sytuację w Europie Środkowej przytoczyła przykład czeskiej firmy Baumruk&Baumruk, która zajmuje się produkcją m.in. części do maszyn. Głównym atutem spółki po transformacji ustrojowej była tania siła robocza. Jej pracownicy byli gotowi wykonać każdą pracę fizyczną za ułamek wynagrodzeń, które dostawali Niemcy za położoną nieopodal granicą.

Jednak trzy dekady później firma braci Baumruk jest już nie do poznania. Fabryczne hale są wyposażone w najnowocześniejsze maszyny, które obsługiwane są przez wysoko wykwalifikowanych inżynierów. A tacy pracownicy oczekują znacznie wyższych wynagrodzeń.

Wzrost płac

To wyzwanie znane w całym bloku krajów Europy Wschodniej, które w okresie przemian lat 90. przyciągały zagranicznych inwestorów mając jeden atut: tanią siłę roboczą. Teraz, blisko trzy dekady później, kiedy poziom płac wzrósł inwestorzy przenoszą swoje fabryki do tańszych krajów. Tak zrobiła na przykład japońska firma Yazaki, która przeniosła zakład produkujący części samochodowe z czeskiego Plizna do Serbii, gdzie płace są o 60 proc. niższe. W Polsce takich ruchów jeszcze nie ma, bo wzrost płac ogranicza napływ pracowników z Ukrainy - pisze Bloomberg.

- W Polsce takie firmy jak Amazon, JP Morgan i IBM utworzyły centra dystrybucji, bo poziom wykształcenia i wyszkolenia polskich pracowników jest wyższy w stosunku do płac w innych częściach Europy wschodniej - mówi Bloombergowi Joanna Tyrowicz, ekonomistka z Uniwersytetu Warszawskiego i współzałożycielka ośrodka badawczego GRAPE.

Co dalej?

Jak pisze Bloomberg, wzorem rozwoju dla państw regionu powinny być m.in. Tajwan i Korea Południowa, które w ciągu kilku dekad przeszły z etapu konkurowania tanią pracą przy produkcji niewymagających technologii produktów do oferowania produktów technologicznie innowacyjnych.

- Kraje muszą wytwarzać produkty, które odpowiadają ich poziomowi wynagrodzeń - uważa Jeffry Frieden, profesor na Uniwersytecie Harvarda. - Jeśli płace rosną, to trzeba przejść do produkcji produktów, które powstają przy zaangażowaniu wykwalifikowanej siły roboczej. Historia sukcesu większości krajów na świecie, które stały się bogate, to opowieść o rozwoju jakości siły roboczej, rozwoju poprzez edukację - dodaje.

To jednak wymaga inwestycji w badania i innowacje. A jak pisze Bloomberg kraje Europy Środkowej nie inwestują w te dziedziny wystarczająco dużo.

- O zmianie modelu ekonomicznego łatwiej jest mówić niż to zrobić - uważa David Marek, główny ekonomista firmy doradczej Deloitte w Pradze. - Gospodarki Europy Środkowej nie wydostaną się z pułapki bycia linią montażową Zachodu dopóki nie zaczną właściwie inwestować w badania i rozwój - dodał.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane