• rozwiń
    • WIG20 2192.71 -1.13%
    • WIG30 2492.68 -1.09%
    • WIG 57980.44 -0.93%
    • sWIG80 11578.67 -0.15%
    • mWIG40 3796.67 -0.63%

Ostatnia aktualizacja: Wczoraj 17:15

Dostosuj

Litwini bojkotują centra handlowe i szturmują polskie sklepy

"Nie idźmy do sklepów przez 3 dni". Litwini protestują przeciwko wysokim cenom Odtwórz: "Nie idźmy do sklepów przez 3 dni". Litwini protestują przeciwko wysokim cenom
Foto: Litwa. Rozpoczął się trzydniowy bojkot centrów handlowych | Video: "Nie idźmy do sklepów przez 3 dni". Litwini protestują przeciwko wysokim cenom

Na Litwie rozpoczął się we wtorek trzydniowy bojkot centrów handlowych – akcja społeczna, mająca na celu zademonstrowania niezadowolenia z wysokich cen artykułów spożywczych. Zadowoleni z tego stanu rzeczy są natomiast polscy sklepikarze. - Litwini szturmują sklepy w Suwałkach, gdzie stawki są zdecydowanie niższe niż u nich - relacjonuje Anna Borkowska-Minko, reporterka TVN24. - Na litewskich forach internetowych pojawiają się porady, by robić zakupy przed południem, bo potem w tych popularnych sklepach mogą być już puste półki.

Nieformalnym symbolem akcji jest kalafior, który kosztuje na Litwie teraz 3,49 euro. Przed dwoma laty, przed wprowadzeniem w kraju euro, kalafior kosztował około 3 litów, czyli 0,87 euro.

Targowiska i małe sklepiki

Inicjator akcji Karolis Ramoszka proponuje, by w ciągu najbliższych trzech dni zakupy robić nie w dużych centrach handlowych, które na Litwie uważane są za monopolistów, gdyż zajmują 80 proc. rynku, a na targowiskach i w małych sklepach.

Premier Litwy Algirdas Butkevicius przekonuje, że wprowadzenie euro na początku ubiegłego roku nie miało wpływu na wzrost cen. We wtorek w wywiadzie dla radia publicznego LRT ze zrozumieniem odniósł się jednak do rozpoczętej akcji; powiedział, że „wysokość cen, to kwestia sumienia handlowców”.

Dane litewskiego Departamentu Statystyki, które cytuje we wtorek agencja BNS, wskazują, że w ciągu ostatnich dwóch lat ceny produktów żywnościowych i napojów bezalkoholowych w kraju wzrosły średnio o 2,7 proc.

80 proc. rynku

Prezes Litewskiej Narodowej Federacji Konsumentów Alvita Armanavicziene zarzuca instytucjom państwowym, iż te ukrywają rzeczywistą statystykę, a „władza przemyka oczy na fakt, że duże sieciówki w kraju zajmują 80 proc. rynku detalicznego”.

W jednym z programów telewizji publicznej LTR Armanavicziene stwierdziła, że ceny w kraju ustala największa sieć handlowa Maxima, która nie zgadza się, by dostawcy i producenci sprzedawali innym sieciom handlowym swe towary po niższych cenach.

- To jest tajemnica poliszynela - powiedziała Prezes Litewskiej Narodowej Federacji Konsumentów.

Potężna broń

Maxima kategorycznie zaprzecza takim twierdzeniom, ale potwierdzają je w rozmowie z dziennikarzami handlowcy i producenci.

Premier Butkevicius nie wierzy w skuteczność bojkotu sieci handlowych. Natomiast unijny komisarz ds. zdrowia i bezpieczeństwa żywności, delegowany z Litwy Vytenis Andriukaitis, uważa, że akcja może się przyczynić do obniżenia cen.

- Nieuczciwość na rynku jest problemem stałym, a takie upublicznienie sprawy jest potężną bronią w walce z nieuczciwością - mówi Andriukaitis.

Sąsiedzi zza naszej wschodniej granicy przybywają do Polski, by zaopatrzyć się w produkty po niższych cenach.

Sklepikarze z Suwałk są zadowoleni, ponieważ litewscy klienci odpowiadają za niemal połowę obrotów, jak relacjonuje reporterka TVN24.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (18)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze
grześko1981
Jeżeli zostawiają ci Litwini w Polsce pieniądze to tylko się cieszyć jeszcze lepiej jak polskie produkty kupują.
  • 2
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
Janko Emigrant
Wielu przy tym zapomina, że przed rokiem kurs euro do złotego wynosił 1:3,85 a dzisiaj 1:4.42
Wiadomo, że to się musi uwidocznić w cenach.
  • 1
  • 1
  • zgłoś naruszenie
zamknij
turn_on_the_thinking
Boże i Allahu brońcie nas przed Euro.....
  • 1
  • 4
  • zgłoś naruszenie
zamknij
Schift
To samo było u Niemców przy wprowadzeniu EUR. Ceny miały być w przeliczeniu 1:1,8 z byało często 1:1.
  • 5
  • 2
  • zgłoś naruszenie
zamknij
Janko Emigrant
  • 8
  • 1
  • zgłoś naruszenie
zamknij
ema9
Ja tez mieszkam w RFN prawie 30 lat i pamiętam jak wyszłam z Aldika nie kupywając ogórka.Dostałam szoku jak zobaczyłam,że kosztuje 3,99 €. Potem ceny się unormowały,ale początek z prowadzeniem €uro był tragiczny,ceny były z kosmosu!
  • 2
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane