• rozwiń

Komorowski: Na Kremlu słyszą dyskusję o dostawie broni dla Ukrainy. Polska nie powinna zamykać tego tematu

Komorowski: Warto zastanowić się nad dostarczeniem broni na Ukrainę Odtwórz: Komorowski: Warto zastanowić się nad dostarczeniem broni na Ukrainę
Foto: TVN24 Biznes i Świat | Video: TVN24 Biznes i Świat Foto: Gościem TVN24 Biznes i Świat był prezydent Bronisław Komorowski | Video: Komorowski: Warto zastanowić się nad dostarczeniem broni na Ukrainę

Jeśli trwa dyskusja o dostawach broni dla Ukrainy, to na Kremlu też to słyszą i rozważają. To jest element zachęcający Rosję do zawarcia kompromisu - powiedział Bronisław Komorowski, który był gościem programu "Świat" w TVN24 Biznes i Świat. Prezydent podkreślił, że w Polsce „nie powinno się popełniać błędu zamykania tematu dostaw broni”. - Rosja nie jest pancerna, nie jest odporna w sensie politycznym i ekonomicznym - zaznaczył prezydent.

Dokładnie rok temu na kijowskim Majdanie doszło do najtragiczniejszych wydarzeń w czasie protestów antyrządowych. W rezultacie starć demonstrantów z siłami MSW zginęło co najmniej 70 osób, ponad 500 zostało rannych.

Dramatyczne wołanie

Bronisław Komorowski pytany był, czy z perspektywy wydarzeń, jakie przez ostatni rok miały miejsce na Ukrainie nie byłoby lepiej, gdyby Majdanu w ogóle nie było. - To bardzo poważne pytanie, które zadają sobie dzisiaj liczni politycy europejscy i mieszkańcy Ukrainy. Majdan był dramatycznym wołaniem Ukraińców o prawo do opcji prozachodniej, ale powstaje pytanie o cenę rewolucji jaka się dokonała - odpowiedział gość Jolanty Pieńkowskiej.

Jak dodał, Polska postępowała wtedy słusznie starając się przekonać władze Ukrainy do kontynuowania wysiłków zmierzających do podpisania umowy stowarzyszeniowej. - Niewątpliwie ówczesne władze, które nie były władzami rewolucyjnymi były, jeśli nie gwarancją, to szansą na jakąś bardziej ewolucyjną zmianę. Ale o wielu sprawach zadecydowała postawa prezydenta Władimira Putina, który nie wiadomo jakimi sposobami, ale odwrócił wcześniejsze deklaracje władz Ukrainy o woli podpisania umowy stowarzyszeniowej. Cały wysiłek Polski, w tym także i mój, szedł w kierunku tego, aby Ukraina tą umowę stowarzyszeniową podpisała - zaznaczył Bronisław Komorowski.

Polska inspiracją

Jak podkreślił, Polska jest dla Ukraińców źródłem natchnienia. - Ukraińcy pamiętają, że Polska w momencie startu do wolności w 1989 roku miała Produkt Krajowy Brutto nawet trochę mniejszy niż Ukraina. Dzisiaj mamy PKB dwa razy większy niż Kijów - przypomniał prezydent.

- Ale to nie powinno być źródłem naszego samozadowolenia, ale inspiracją dla Ukrainy do szukania lepszej przyszłości poprzez obronę suwerenności i głęboką reformę wewnętrzną. My poszliśmy taką drogą i to nam się udało. Przeprowadziliśmy reforme samorządową, sądowniczą i odeszliśmy od modelu oligarchicznego w gospodarce - wymieniał.

Zdaniem Bronisława Komorowskiego, Ukraińcy gwałtownie dojrzewają jako naród do jednoznacznego utożsamiania się z własnym państwem, bo jest ono zagrożone i zaatakowane z zewnątrz. - Póki co, wokół władzy tego państwa, która prowadzi walkę o niepodległość jest skupiona ogromna część ukraińskiej opinii publicznej. Ale to się może popsuć i naród może odwrócić się od władzy. Poczucie porażki, zagrożenia i bankructwa będzie wzmacniało tego rodzaju tendencję - zaznaczył.

Konieczne reformy

Według gościa programu "Świat", w takiej sytuacji Ukraina musi "uciekać" w reformy. Prezydent podkreślił jednocześnie, że Ukraina jest w o wiele trudniejszej sytuacji niż była Polska 25 lat temu, bo "w naszym kraju nie było wojny". - Namawiamy Ukraińców, żeby "wzięli problemy za bary", a my im w tym pomożemy. Ukraina nie będzie bezpieczna i suwerenna, jeśli nie zdecyduje się na głębokie reformy wewnętrzne w tak dramatycznie trudnej chwili jaką jest stan wojny - dodał.

Komorowski pytany, co można zrobić w obecnej sytuacji odpowiedział, że "kłopot polega na tym, że wszyscy chcą coś zrobić, ale nikt nie ma pomysłu co". - Bo co możemy zrobić? - pytał prezydent. - Zachód powiedział, że nie pójdzie na wojnę na Ukrainie i nic nie zapowiada, aby ta deklaracja straciła na aktualności - podkreślił.

Jak wywrzeć presję?

Zdaniem Bronisława Komorowskiego, Zachód ma trzy możliwości wywierania presji na Moskwę. Pierwszy to jedność świata zachodniego wobec Rosji. - Polska może mieć w tym miejscu do odegrania swoją rolę, m.in. dlatego, że jesteśmy członkiem Unii Europejskiej i NATO - tłumaczył.

Druga możliwość to siła ekonomiczna Europy i Ameryki. - Warto pamiętać o tym, że gospodarka rosyjska tak naprawdę jest wielkości gospodarki Włoch, a suma gospodarki świata zachodniego to wielokrotność gospodarki rosyjskiej. Europa powinna odważniej używać tej potęgi, w tym obszarze Europa może wydobyć z siebie mocniejsze atuty, przemawiające do wyobraźni obecnego kierownictwa państwa rosyjskiego - podkreślał Bronisław Komorowski.

Trzecim obszarem, który według prezydenta jest do rozważenia "na bardzo serio" to forma wspierania Ukrainy w zwiększaniu jej zdolności do obrony własnego terytorium. - Warto się nad tym zastanawiać, w Stanach Zjednoczonych na ten temat już toczy się dyskusja. Ja uważam, że w Polsce też nie powinniśmy popełniać błędu zamykania tego tematu. Jeśli trwa dyskusja o dostawach broni dla Ukrainy, to na Kremlu też to słyszą i rozważają - powiedział.

Pancerna Rosja?

Zdaniem Bronisława Komorowskiego, te trzy obszary mogą dać efekt w postaci pokazania Rosji, że jeśli nie będzie respektowała porozumienia z Mińska o zawieszeniu broni, to będzie płaciła coraz większą cenę za agresywną politykę wobec Ukrainy. - Rosja nie jest pancerna, nie jest odporna w sensie politycznym i ekonomicznym - zaznaczył prezydent.

Cała rozmowa z prezydentem Bronisławem Komorowskim jest TU

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane