• rozwiń
    • WIG20 2188.20 +0.70%
    • WIG30 2521.46 +0.73%
    • WIG 56753.79 +0.71%
    • sWIG80 11547.10 +0.62%
    • mWIG40 3939.78 +0.74%

Ostatnia aktualizacja: Wczoraj 17:15

Dostosuj

Temat: Banki

Ten kraj jako jedyny na świecie ukarał banksterów. Winy odkupują na końcu świata

Ten kraj jako jedyny na świecie ukarał banksterów. Winy odkupują na końcu świata
Foto: Palli3000 CC BY SA Wikipedia Foto: Więzienie Kviabryggja nie jest otoczone wysokimi murami, czy drutem kolczastym

Islandia jest jedynym krajem, gdzie do więzienia trafili bankierzy odpowiedzialni za kryzys, jaki w 2008 roku zdestabilizował finanse kraju, a wielu Islandczyków doprowadził do bankructwa.

W więzieniu w Kviabryggja w zachodniej części kraju karę odbywają szefowie i pracownicy najwyższego szczebla, którzy zarządzali islandzkimi bankami. Sąd ukarał łącznie 26 bankierów, którzy dopuścili się manipulacji, malwersacji i nadużyli zaufania klientów. Wprawdzie kary od 2 do 6 lat nie były zbyt wygórowane, ale Islandia i tak jest jedynym krajem, gdzie w ogóle bankierzy trafili za kratki.

Nietypowe więzienie

Sam obiekt w Kviabryggja przypomina raczej stare gospodarstwo niżeli tradycyjne więzienie. Co więcej, miejsce słynie z tego, że nie potrzebuje ani wysokich murów ani drutu kolczastego, czy wieży strażniczych, aby utrzymać skazanych wewnątrz. Wszystko przez to, że z jednej strony otoczone jest przez lodowaty ocean a z drugiej wyrastają skały pokryte śniegiem i uśpiony wulkan. Jedyna droga do cywilizacji prowadzi przez mroźne i bezwzględne odludzie.

Kviabryggja jest nowym domem m.in. dla Sigurður Einarssona dawnego prezesa banku Kaupthing i Hreidara Mar Sigurdssona, byłego dyrektora generalnego tego banku. Menedżerowie, jak uznał sąd, dopuścili się przestępstw tuż przed wybuchem kryzysu w 2008 roku.

Niegdyś najważniejsi bankierzy w kraju, dziś całe dnie spędzają na robieniu prania, przeglądaniu internetu, czy ćwiczeniach na siłowni. Skazani mogą także wychodzić na zewnątrz na krótkie spacery.

Inna droga

Islandia od początku zupełnie inaczej od reszty świata traktowała bankrutujące jesienią 2008 roku banki. Przypomnijmy: trzy tygodnie po bankructwie Lehmann Brothers rząd Islandii ogłosił, że trzy duże banki - Kaupthing, Glitnir i Landsbankinn - zadłużone w sumie na 85 mld dolarów, są niewypłacalne.

Liczący zaledwie 320 tys. mieszkańców kraj pogrążył się w jednym z największych kryzysów gospodarczych w swojej historii. W 2009 roku PKB skurczyło się o 6,6 proc. Rok później spadło o 4 proc., ale po gwałtownym kryzysie gospodarka szybko - w porównaniu do innych państw, które ratowały system finansowy pieniędzmi podatników - wyszła na prostą. W 2011 roku była na plusie o 2,1 proc., a w 2013 rozpędziła się do 3,5 proc.

Jak to się stało?

Walcząc z kryzysem Reykjavik nawet nie próbował ratować banków. Trzy giganty, których skumulowane bilanse dziesięciokrotnie przewyższały PKB kraju, nie zostały dokapitalizowane.

Zamiast ratować banki, bezwzględnie ścigano winnych krachu finansistów, stawiając im zarzuty i wsadzając do więzień. Same banki zostały znacjonalizowane. Reykjavik nie próbował ratować interesów wierzycieli zagranicznych jak i krajowych.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane