• rozwiń

Hakerzy chwalą Sony, FBI wskazuje na Koreę Północną. "Są wystarczające informacje"

Atak na Sony. FBI wskazuje Koreę Północną Odtwórz: Atak na Sony. FBI wskazuje Koreę Północną
Foto: PAP/EPA | Video: TVN24 Biznes i Świat Foto: Do ataku na Sony doszło w listopadzie, gdy hakerzy przejęli z komputerów Sony Pictures około 100 terabajtów danych | Video: Atak na Sony. FBI wskazuje Koreę Północną

FBI formalnie oskarżyło w piątek Koreę Płn. o hakerski atak na Sony Pictures, podkreślając, że dysponuje już wystarczającymi informacjami, wskazującymi na odpowiedzialność rządu w Pjongjangu. Zastrzeżono, że nie wszystkie z tych informacji mogą być ujawnione.

Podano, że analiza techniczna złośliwego oprogramowania wykorzystanego do tego cyberataku wykazała związki ze złośliwym oprogramowaniem opracowanym przez Koreańczyków z Północy. Narzędzia użyte do ataku na Sony Pictures okazały się podobne do tych, które w marcu 2013 roku strona północnokoreańska wykorzystała do zaatakowania banków i mediów Korei Południowej.

FBI wyraziła "głębokie zaniepokojenie destrukcyjną naturą" hakerskiego ataku na Sony Pictures, podkreślając, że miał on na celu "wyrządzenie znacznej szkody amerykańskiej firmie" i był wymierzony w prawo Amerykanów do swobody wypowiedzi. Wskazano, że "takie akty zastraszania wykraczają poza granice akceptowalnego zachowania państwa".

Na informacje FBI odpowiedział w rozmowie z Reutersem jeden z dyplomatów Korei Północnej przy ONZ. Podkreślił on, że Korea Północna nie ma nic wspólnego z niszczycielskim cyberatakiem na Sony Pictures. Odmówił jednak dalszych komentarzy.

Duży atak

Do ataku na Sony Pictures doszło w listopadzie, gdy hakerzy przejęli z komputerów Sony Pictures około 100 terabajtów danych, wśród których znalazły się m.in. informacje o pracownikach i ich numerach ubezpieczeń społecznych, szczegóły kontraktów z aktorami i twórcami filmowymi, maile z opiniami o aktorach, nie zawsze pochlebnymi itp.

Atak na Sony Pictures ma związek z komedią "The Interview", która w Polsce jest znana jako "Wywiad ze Słońcem Narodu". W filmie tym James Franco i Seth Rogen wcielają się w role amerykańskich dziennikarzy, zwerbowanych przez CIA do zamordowania przywódcy komunistycznego reżimu w Pjongjangu - Kim Dzong Una.

Hakerzy zagrozili zamachami na kina, w których pokazywano by ten film i ostatecznie firma Sony Pictures postanowiła zrezygnować z jego pokazywania, za co zresztą jest ostro krytykowana przez twórców i obrońców wolności słowa.

Z Chin?

Reuters informował w piątek, powołując się na osobistość amerykańską, która zastrzegła sobie anonimowość, że prowadzone przez służby USA śledztwo w sprawie cyberataku na Sony Pictures ustaliło, iż mogli w nim pomagać Chińczycy. Amerykańscy śledczy nie wykluczają, że hakerzy współpracowali z "chińskimi aktorami", bądź też wykorzystali chińskie serwery, żeby zamaskować miejsce, z którego faktycznie wyprowadzili atak.

Ambasada ChRL w Waszyngtonie zareagowała na te informacje oświadczeniem, że Chiny nie udzielają wsparcia nielegalnym działaniom w cyberprzestrzeni. Jednocześnie wezwano Stany Zjednoczone do udostępnienia materiału dowodowego, zebranego w ramach śledztwa w sprawie hakerskiego ataku na Sony Pictures.

W piątkowym oświadczeniu FBI, obwiniającym Koreę Północną, nie wspomina się o Chinach.

Hakerzy chwalą

Tymczasem hakerzy, którzy przeprowadzili cyberatak na Sony Pictures, pochwalili tę firmę za odwołanie wprowadzenia do kin filmu komedii o zamachu na przywódcę Korei Północnej Kim Dzong Una. "To bardzo mądrze, że postanowiliście odwołać wprowadzenia do kin filmu >>The Interview<<. Zapewniamy bezpieczeństwo waszych danych, chyba że narobicie dodatkowych kłopotów" - głosi przesłanie hakerów do Sony Pictures, o którym poinformowała w piątek telewizja CNN.

Władze w Pjongjangu zapewniają, że nie mają nic wspólnego z cyberatakiem na Sony Pictures. Jednocześnie wielokrotnie krytykowały twórców filmu, uznając, że "The Interview" "jawnie wspiera terroryzm i nakłania do działań wojennych".

Atak na Sony

We wtorek hakerzy zagrozili też atakami na kina, wyświetlające ten film. "Nie zapominajcie o 11 września 2001 roku (zamachy na na World Trade Center - red.)" - napisali. FBI i ministerstwo sprawiedliwości zapewniły, iż nie ma informacji świadczących o tym, że ataki takie są prawdopodobne. Niemniej cztery duże i kilka mniejszych amerykańskich sieci kinowych zdecydowały w środę, że nie będą pokazywać filmu "Interview".

Władze w Pjongjangu oficjalnie zapewniają, że nie mają nic wspólnego z atakami cybernetycznymi i ostatnimi pogróżkami. Jednocześnie wielokrotnie krytykowały twórców filmu, a w ostatnim liście do sekretarza generalnego ONZ Ban Ki Muna oceniły, że "The Interview" "jawnie wspiera terroryzm i nakłania do działań wojennych".

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane