• rozwiń
    • WIG20 2110.11 +0.37%
    • WIG30 2415.33 +0.38%
    • WIG 56204.55 +0.30%
    • sWIG80 11590.84 -0.22%
    • mWIG40 3787.27 +0.23%

Ostatnia aktualizacja: Wczoraj 17:15

Dostosuj

Facebook przyznaje, że nagrywał i udostępniał prywatne rozmowy użytkowników

"Największym kłamstwem internetu jest zdanie: przeczytałem i akceptuję regulamin" Odtwórz: "Największym kłamstwem internetu jest zdanie: przeczytałem i akceptuję regulamin"
"Największym kłamstwem internetu jest zdanie: przeczytałem i akceptuję regulamin" "Źródło: tvn24"

Rozmowy głosowe prowadzone na Messengerze były nagrywane, a ich próbki udostępnianie współpracownikom - przyznał Facebook, właściciel komunikatora. Jak piszą w środę media, dotyczyło to użytkowników, którzy zgodzili się na transkrypcję rozmów audio.

Według brytyjskiego dziennika "The Guardian" współpracownicy Facebooka, którzy mieli dostęp do nagrań rozmów z Messengera, wykorzystywali zarejestrowane fragmenty, by ulepszyć jakość narzędzi do przekładania mowy na tekst.

Facebook w rozmowie z gazetą poinformował, że "podobnie jak w przypadku Apple'a i Google'a, procedura analizy nagrań przez współpracowników została wstrzymana ponad tydzień temu".

Nie tylko Facebook

Koncern Marka Zuckerberga to czwarta spośród wielkich firm technologicznych, które - jak się okazało - dają współpracownikom dostęp do nagrań głosu użytkowników swoich usług, które miały, według wcześniejszych obietnic dostawców, być dostępne jedynie dla sztucznej inteligencji - podkreśla "Guardian".

Agencja Bloomberga przypomina, że w pierwszej kolejności praktyki tego typu zostały ujawnione w przypadku Amazona. Koncern ten korzystał z usług zewnętrznych współpracowników, którzy analizując fragmenty nagrań głosu użytkowników, pracowali przy ulepszeniu działania asystenta głosowego Alexa. Wielu kontrahentów Amazona informowało, że w nagraniach często słyszeli treści "niepokojące bądź wskazujące na charakter przestępczy" - twierdzi Bloomberg.

W lipcu publiczny nadawca VRT z Belgii ujawnił, iż również Asystent Google rejestruje próbki głosu użytkowników, które są następnie udostępniane zewnętrznym współpracownikom koncernu. Jeden z kontrahentów Google'a przekazał telewizji VRT ponad tysiąc nagrań. Niemal 15 proc. z nich zostało zarejestrowanych przypadkowo, czyli w sytuacji, w której Asystent Google nie został świadomie aktywowany przez użytkownika. Niektóre z nagrań zawierały, według belgijskiego nadawcy, wrażliwe dane osobowe. Po ujawnieniu tych informacji Google podało, iż wstrzymało proces analizy nagrań przez współpracowników.

Również w lipcu "Guardian" poinformował, że nagrywane są także próbki komend głosowych wydawanych wirtualnemu asystentowi Siri wbudowanemu w urządzenia firmy Apple. Koncern Tima Cooka poinformował, iż nagrania służą "ulepszaniu" usługi, a zapytania i komendy użytkowników nie są w żaden sposób łączone z kontami Apple ID.

W ubiegłym tygodniu z kolei serwis Vice News podał, że także użytkownicy Cortany, asystenta firmy Microsoft, są nagrywani, a zarejestrowane próbki głosu - analizowane przez pracowników celem poprawy jakości działania usługi. Sprawa dotyczy również fragmentów rozmów prowadzonych przez popularny komunikator Skype (w przypadku osób, które aktywowały funkcję automatycznego tłumaczenia wypowiedzi).

Zjawisko powszechne

"Guardian" pisze, że nadzór nad tym, jak działają zautomatyzowane systemy w branży technologicznej jest zjawiskiem powszechnym. Mimo to jednak, głośniki z funkcją inteligentnego asystenta bądź komunikatory internetowe to usługi, od których użytkownicy oczekują szczególnej ochrony prywatności.

Jak podaje brytyjska gazeta, interwencję w sprawie udostępniania nagrań użytkowników współpracownikom firm technologicznych bez wcześniejszego informowania o tym fakcie podjęło już Biuro Komisarza ds. Informacji - odpowiednik polskiego Urzędu Ochrony Danych Osobowych.

"Jesteśmy świadomi obaw o prywatność, które wiążą się z asystentami głosowymi i będziemy przyglądać się sprawie" - zapowiedział cytowany przez "Guardiana" rzecznik brytyjskiego organu.

"Prywatność jest dla nas priorytetem"

To nie pierwsza wpadka Facebooka związana z danymi jej użytkowników. W sądzie w San Francisco toczy się sprawa grupy użytkowników serwisu, którzy żądają niemal 35 miliardów dolarów za nielegalne gromadzenie danych biometrycznych. Kwestią sporną była technologia rozpoznawania twarzy, która służyła między innymi do logowania się na konto na Facebooku.

W ubiegłym roku poinformowano natomiast, że do firmy Cambridge Analytica, która zajmuje się konsultingiem politycznym, trafiły dane około 87 milionów użytkowników serwisu. Miały one zostać wykorzystane między innymi podczas kampanii przed referendum w sprawie brexitu.

- W ramach ugody zgodziliśmy się zapłacić grzywnę w wysokości 5 miliardów dolarów, która jest jedną z najwyższych w historii - mówił w lipcu Mark Zuckerberg, dyrektor generalny Facebooka. - To nowy rozdział dla naszej firmy. Prywatność użytkowników jest dla nas priorytetem na przyszłość - dodał.

W lipcu liczba użytkowników Facebooka przekroczyła 2,4 miliarda.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane