• rozwiń
    • WIG20 2194.58 -0.57%
    • WIG30 2490.03 -0.77%
    • WIG 58026.68 -0.72%
    • sWIG80 11627.70 +0.15%
    • mWIG40 3749.54 -1.58%

Ostatnia aktualizacja: Dziś 17:15

Dostosuj

Temat: Chiny. Gospodarka

Chiny raz w górę, raz w dół. Jak zrozumieć tę gospodarkę?

Foto: PAP/EPA Foto: Chińska gospodarka wysyła różne sygnały

Chiny ostatnio narobiły nieco hałasu na międzynarodowych rynkach. Wszystko przez to, że z tamtejszej gospodarki dociera sporo niepokojących sygnałów. Według części analityków chiński wzrost gospodarczy nie jest w ostatnich latach taki oczywisty i spektakularny. Według Jima Chanosa, założyciela funduszu hedgingowego Kynikos Associates, który był jednym z takich ekspertów, świat nie rozumie Chin i musi się wiele o nich nauczyć. W rozmowie z "Business Insiderem" wymienia kilka kwestii, które trzeba zrozumieć, mówiąc o Państwie Środka.

Chiny konsekwentnie osiągają kolejne cele wzrostu PKB, pomimo że kluczowe wskaźniki sektorowe nie zmieniają się od ponad roku. - Osiemdziesiąt, dziewięćdziesiąt procent społeczności finansowej patrzy na ten numer i nie ma to żadnego znaczenia - podkreśla Chanos. Jego zdaniem chińska gospodarka tak naprawdę nie jest reformowana. Dodaje, że nie jest to przejście od gospodarki opartej na inwestycjach do opartej na konsumpcji. W 2010 roku, kiedy Chanos zaczął obserwować chińską gospodarkę, tamtejsze inwestycje w środki trwałe wynosiły 48 proc. Teraz jest to 46 proc.

"Chodzi o dług"

Chiński rynek akcji dominuje na pierwszych stronach gazet, ale według Chanosa prawdziwa historia dzieje się w relacji zadłużenia kraju do jego PKB. - Chiński wzrost zadłużenia rośnie codziennie w stosunku do PKB. To jest problem, bo w tym roku idziemy w kierunku długu przekraczającego trzykrotność PKB. Nawet jeśli PKB rośnie w tempie 5 proc., a dług o 10 proc., w kolejnych sześciu latach może to być 400 proc. PKB - podkreśla Chanos.

"Handel i przepływy walutowe znowu stają się ważne"

Zdaniem wielu analityków ostatnia dewaluacji juana to znak, że Chiny chcą zwiększyć eksport. Zdaniem Chanosa tak właśnie jest, a Pekin będzie musiał użyć swoich rezerw walutowych, aby utrzymać optymalny kurs dla uatrakcyjnienia eksportu. Według eksperta dewaluacja juana stała się problemem dla zagranicznego kapitału i spowodowała jego odpływ. Chanos podkreśla, że przy obserwowaniu Chin nie można nie zwracać uwagi na politykę. 

Mocna reakcja

Zła kondycja chińskiej gospodarki spowodowała w ubiegły poniedziałek załamanie na rynkach azjatyckich, które pociągnęły w dół światowe giełdy i ceny ropy. Indeks giełdy w Szanghaju odnotował największą stratę od ponad ośmiu lat. Wall Street zareagowała spadkami już na otwarciu. W Europie spadły wszystkie indeksy: ponad 7 proc. straciły giełdy we Frankfurcie, Paryżu, Madrycie, Amsterdamie, Brukseli, a tuż przed zamknięciem sesji indeks w Lizbonie spadł o 8,04 proc.

Wall Street zareagowała już na otwarciu, kiedy to najważniejszy indeks Dow Jones stracił 5,75 proc., a Nasdaq 7,72 proc. Brazylijski indeks Ibovespa w Sao Paulo stracił 5,67 proc.

Niepomyślne informacje o kondycji chińskiej gospodarki budzą obawy, że radykalnie spadnie popyt w kraju, który jest drugim co do wielkości konsumentem ropy na świecie oraz zachłannym importerem surowców. Inwestorzy boją się, że zarówno Chiny, jak i inne ważne wschodzące rynki zredukują import; dlatego zagrożone jest kruche ożywienie gospodarcze na świecie.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane