• rozwiń
    • WIG20 2208.13 -0.18%
    • WIG30 2497.02 -0.12%
    • WIG 57949.92 -0.06%
    • sWIG80 11413.50 -0.35%
    • mWIG40 3667.15 +0.49%

Ostatnia aktualizacja: Dziś 15:45

Dostosuj

Gigantyczny rachunek dla Londynu za brexit? "To nonsens"

"Brexit bez porozumienia nigdy nie będzie naszą decyzją" Odtwórz: "Brexit bez porozumienia nigdy nie będzie naszą decyzją"
"Brexit bez porozumienia nigdy nie będzie naszą decyzją" "Źródło: Reuters"

Minister do spraw wyjścia z Unii Europejskiej David Davis odrzucił w niedzielę doniesienia "Sunday Timesa" o tym, że rząd Wielkiej Brytanii jest skłonny wpłacić do 50 miliardów funtów w ramach rozliczeń dotyczących wyjścia ze Wspólnoty. - To nonsens - powiedział.

Według "Timesa" rząd w Londynie ma ogłosić po październikowej konferencji programowej Partii Konserwatywnej w Manchesterze, że jest gotowy płacić od 7 do 17 miliardów funtów rocznie do unijnego budżetu przez trzy lata. Brytyjscy negocjatorzy mieliby rozpocząć rozmowy od ustalenia łącznej płatności na poziomie 20-30 miliardów, ale - jak twierdzi gazeta - spodziewają się kompromisu w okolicach 50 miliardów funtów.

Rozmówcy dziennika zaznaczyli, że ta kwota wzrosła o ponad połowę ze względu na niekorzystny dla partii rządzącej wynik w czerwcowych wyborach parlamentarnych, w których Torysi utracili samodzielną większość w Izbie Gmin.

"Nonsens"

Kancelaria premier Theresy May na Downing Street odrzuciła doniesienia "Timesa", mówiąc, że nie widzi w nich odzwierciedlenia rzeczywistych planów rządu.

Podczas wywiadu w niedzielnym programie "Andrew Marr Show" minister ds. wyjścia z UE David Davis nazwał artykuł "Timesa" "nonsensem" i powiedział, że jest on "absolutnie błędny".

- Nasze podejście jest takie: mówimy "w porządku, przedstawiacie nam ogromny rachunek", ale wiadomo, co się robi z ogromnymi rachunkami - sprawdza krok po kroku. To, co teraz robimy to właśnie sprawdzanie jednej linijki po drugiej. (...) Przechodzimy przez to bardzo systematycznie, bardzo po brytyjsku, pragmatycznie - tłumaczył Davis.

"Postępowanie rozwodowe"

Minister ocenił, że Komisja Europejska "nie chce rozmawiać o przyszłości, a tylko o tzw. postępowaniu rozwodowym".

- On (Michel Barnier, unijny negocjator ds. Brexitu - red.) jest zaniepokojony tym, że nie otrzymuje od nas żadnych odpowiedzi dotyczących pieniędzy, więc ustawili to w ten sposób, żeby wywierać na nas presję w kwestii pieniędzy - chcą, żebyśmy płacili czasem za brak ustaleń dotyczących finansów - tłumaczył.

Porozumienie

Davis bronił dotychczasowego przebiegu negocjacji, tłumacząc, że w trakcie ubiegłotygodniowej rundy rozmów w Brukseli osiągnięto porozumienie m.in. dotyczące praw do opieki zdrowotnej dla brytyjskich obywateli przebywających w Europie, a także funkcjonowania wpłat do systemu opieki społecznej po Brexicie.

Barnier ocenił jednak, że postęp jest powolny i nieumożliwiający przejścia do kolejnego etapu dyskusji o przyszłych relacjach Wielkiej Brytanii z Unią Europejską.

- Barnier chce wywrzeć na nas presję i stąd jego postawa na wspólnej konferencji prasowej. Myślę, że to wyglądało dość nierozsądnie, bo jasno widać, że osiągnęliśmy pewne rzeczy, a Komisja stawia się w niemądrej pozycji mówiąc, że nic się nie udało - ocenił.

"Ludzie nie powinni panikować"

Według Davisa "ludzie nie powinni panikować". - Za każdym razem kiedy będziemy poruszali poważny temat, będzie dochodziło do tego typu prób wywarcia na nas nacisku. Pieniądze są niezwykle istotne i myślę, że to jest to, co przeraża ich (UE - red.) najbardziej, (...) ale prawda jest taka, że przejdziemy przez to i doprowadzimy do dobrego porozumienia - tłumaczył w rozmowie z BBC.

Pytany o to, ile Wielka Brytania jest gotowa wpłacić do unijnego budżetu, minister odmówił jednoznacznej odpowiedzi, ale zaznaczył, że "era dużych płatności na rzecz UE dobiega końca". Poinformował, że rząd w Londynie chce pozostać jednak w wielu programach UE i jest gotowy za nie płacić, m.in. w ramach programów badawczych.

- Unia Europejska twierdzi, że mamy prawne zobowiązania; my uważamy, że tak nie jest. (...) Jesteśmy państwem, które realizuje swoje zobowiązania, (...) które mogą nie być wynikające z prawa, ale moralne czy polityczne. (...) Chcemy wyjść (z UE - red.) w uporządkowany i łagodny sposób, a w tym celu najlepiej doprowadzić do tego na przyjacielskich zasadach, a nie po prostu zerwać rozmowy - przekonywał.

Bez porozumienia?

Davis odniósł się również do artykułu, który opublikowała w niedzielę gazeta "Sunday Telegraph". Dziennikarze powołali się na anonimowego ministra w rządzie May, który ocenił, że Wielka Brytania musi się mierzyć z 30-procentową szansą wyjścia z Unii Europejskiej bez porozumienia.

Cytowany przez "Telegrapha" minister powiedział, że "musimy się ocknąć, iż wyjście bez porozumienia jest bardzo realną możliwością".

W swojej odpowiedzi Davis przyznał, że brytyjski rząd "przygotowuje się na wszystkie opcje", ale nie nagłaśnia tego, "bo ludzie powiedzieliby: o, zobaczcie, chcą, żeby nie doszło do porozumienia". - Cały nasz wysiłek idzie w kierunku osiągnięcia dobrego wyniku rozmów i to jest dalece najbardziej prawdopodobny scenariusz, ale musimy się przygotować na wszystko - tłumaczył.

Wielka Brytania rozpoczęła proces wyjścia z Unii Europejskiej 29 marca br. i powinna opuścić Wspólnotę do końca marca 2019 roku.

W czwartek 7 września brytyjski parlament rozpocznie drugie czytanie tzw. ustawy uchylającej, która zlikwiduje rolę prawa unijnego w Wielkiej Brytanii, jednocześnie przenosząc ponad 13 tys. przepisów do prawa brytyjskiego. Jak przekonywał rząd w Londynie, takie rozwiązanie pozwoli na kontynuację istniejących regulacji i łagodne wprowadzanie zmian, tym samym ograniczając zakłócenia dla firm i przedsiębiorstw.

Według niedzielnych gazet część posłów rządzącej Partii Konserwatywnej rozważa głosowanie przeciwko projektowi, chcąc wymusić na rządzie ustępstwa w brytyjskiej taktyce negocjacji dotyczących wyjścia z Unii Europejskiej.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane