• rozwiń
    • WIG20 2319.10 -1.69%
    • WIG30 2669.43 -1.61%
    • WIG 60097.10 -1.44%
    • sWIG80 12009.31 -0.51%
    • mWIG40 4238.99 -0.95%

Ostatnia aktualizacja: Dziś 17:15

Dostosuj

"To było arcydzieło inżynierii". Pół wieku najsłynniejszego samolotu

Historia Concorde'a na wystawie w Paryżu Odtwórz: Historia Concorde'a na wystawie w Paryżu
Historia Concorde'a na wystawie w Paryżu "Źródło: tvn24"

Mija 50 lat, od kiedy podróże lotnicze zrewolucjonizował ponaddźwiękowy Concorde. 2 marca 1969 roku brytyjsko-francuska maszyna wystartowała w swój dziewiczy lot z lotniska w Tuluzie.

Pierwszy lot trwał zaledwie 27 minut. Pilotem testowym był Andre Turcat.

Concorde był dzieckiem porozumienia między Francją a Wielką Brytanią. Zresztą jego nazwa w dosłownym tłumaczeniu oznacza zgodę. Powstał przy udziale państwowych konsorcjów lotniczych Aérospatiale i British Aircraft Corporation. Budowany był w brytyjskim Bristolu oraz we francuskiej Tuluzie.

- To było arcydzieło inżynierii i jedna z najpiękniejszych konstrukcji świata - tak opisuje Concorde'a John Tye, który latał samolotem w latach 1998-2000.

Spektakularny start

Concorde był towarem luksusowym. Regularnie podróżowali nim tacy pasażerowie, jak Joan Collins, Sir Paul McCartney czy księżna Walii Diana. Wtedy jednak nie krótki czas podróży był najważniejszy, a samo doświadczenie podróżowania z prędkością naddźwiękową i doznania towarzyszące spektakularnemu startowi.

Jock Lowe, który najdłużej ze wszystkich pilotów latał Concorde'ami, porównał podróż słynnym naddźwiękowcem do jazdy sportowym samochodem. Pozostałe samoloty pasażerskie według niego to były zwyczajne auta. - Najbardziej podniecająca była moc, którą miał podczas startu. Przyspieszenie było wyjątkowe - podkreślił Lowe.

Lot nad samym Atlantykiem trwał mniej niż 3 godziny - dokładnie 2 godziny 52 minuty. Dla porównania tą samą odległość między kontynentami w czasie 5 godzin i 13 minut pokonuje Boeing 787-9 Dreamliner.

Przestał latać 16 lat temu

W tym momencie nie ma na niebie żadnego samolotu, który obsługiwałby komercyjne loty pasażerskie z prędkością naddźwiękową. Ostatnim był Concorde, który odszedł do lamusa 16 lat temu. Od początku swojego istnienia brytyjsko-francuski samolot działał na granicy opłacalności, a maszyny często trafiały do warsztatu. Po katastrofie w 2000 roku pod Paryżem (tuż po starcie z lotniska Charlesa de Gaulle'a) jego los został przesądzony. Trzy lata później trafił do muzeum.

Głównymi przyczynami rezygnacji z Concorde'a była nieopłacalność eksploatacji. Bilety kosztowały znacznie więcej niż na zwykłe rejsy, a mimo to dochody nie pokrywały kosztów. Nic w tym dziwnego, bo przecież w 1997 roku lot Concorde'em z Londynu do Nowego Jorku i z powrotem kosztował pasażera 8 tys. dolarów (uwzględniając inflację obecnie byłoby to ok. 12 tys. dolarów albo ok. 45 tys. zł).

W 2003 roku liczba chętnych na tego typu luksus nie była wystarczająco duża, by przekonać linie lotnicze do zostawienia tego samolotu we flocie.

Oprócz francusko-brytyjskiego odrzutowca pasażerów z prędkością szybszą od dźwięku transportował jeszcze tylko rosyjski Tu-144.

Już niedługo na niebie znów mają pojawić się następcy Concorde'a - czytaj więcej.

Tu przeczytasz o pasażerskich samolotach naddźwiękowych - o jednym z imperialnych pomysłów, który oparł się próbie czasu.


Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane