• rozwiń

Temat: Podatki

Szykuje się rewolucja w podatkach. Ministerstwo podało koszt

Morawiecki: za tydzień rząd zajmie się obniżeniem PIT do 17 procent Odtwórz: Morawiecki: za tydzień rząd zajmie się obniżeniem PIT do 17 procent
Morawiecki: za tydzień rząd zajmie się obniżeniem PIT do 17 procent "Źródło: tvn24"

Obniżenie stawki PIT z 18 do 17 procent i ponad dwukrotne podwyższenie kosztów uzyskania przychodów będzie kosztować finanse publiczne około 9,7 miliarda złotych rocznie - wynika z szacunków Ministerstwa Finansów. Zarówno budżet państwa, jak i jednostki samorządu terytorialnego stracą po około 4,8 miliarda złotych.

Projekt nowelizacji ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, zapowiadany przez Prawo i Sprawiedliwość, opublikowano w poniedziałek na stronie Rządowego Centrum Legislacji. Przewiduje on ponad dwukrotne podniesienie kosztów uzyskania przychodów dla pracowników oraz obniżenie stawki podatku PIT z 18 do 17 procent.

ZOBACZ PROJEKT

Obniżenie stawki PIT

"Celem tych zmian jest sprawiedliwe obniżenie obciążeń podatkowych dla wszystkich podatników na skali podatkowej oraz pozostawienie do dyspozycji podatników większej ilości środków pieniężnych. Beneficjentami tych zmian będzie około 25 milionów podatników" - napisali przedstawiciele MF w dołączonej do projektu Ocenie Skutków Regulacji (OSR).

Jak dodali, "reforma stanowi kolejny krok w kierunku zmniejszenia klina podatkowego (różnicy między tym, co pracownik dostaje >>na rękę<< a kwotą, którą na jego zatrudnienie wydaje firma) oraz uczynienia go bardziej sprawiedliwym".

Z wyliczeń resortu finansów wynika, że zmiany będą kosztować sektor finansów publicznych 9 miliardów 687 milionów złotych rocznie. Z tego koszt dla budżetu to 4 miliardy 825 milionów złotych, dla jednostek samorządu terytorialnego - 4 miliardy 812 milionów złotych, a dla pozostałych jednostek (NFZ) - 50 milionów złotych.

"Najkorzystniejsze rozwiązanie"

Jak wyjaśnia resort finansów, klin dla osób w okolicach płacy minimalnej w Polsce jest jednym z wyższych w krajach Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD), natomiast progresywność klina podatkowego jest jedną z najniższych.

"Zmniejszenie obciążeń dla osób o relatywnie niewysokich pensjach to najkorzystniejsze rozwiązanie z punktu widzenia bodźców na rynku pracy. Powinno to przynieść efekt w postaci poprawy współczynnika aktywności zawodowej w Polsce (co jest niezwykle istotne w obliczu niekorzystnych zjawisk demograficznych). Pracujący na umowie o pracę mają relatywnie wyższy klin podatkowy obecnie niż osoby uzyskujące dochody z innych źródeł (na przykład umowa zlecenia)" - czytamy w OSR.

Wyjaśniono, że na przykład średnie obciążenie na umowie o pracę w grupie dochodu brutto między 25 tysięcy złotych a 50 tysięcy złotych rocznie wynosi około 37 procent, natomiast na niestabilnych umowach cywilnoprawnych 28 procent.

Klin podatkowy

Zgodnie z danymi OECD klin podatkowy w Polsce w 2017 roku wynosił 36 procent kosztów pracy i kształtował się na poziomie średniej. Rozpiętość klina (liczonego dla samotnej osoby zarabiającej przeciętne wynagrodzenie) w poszczególnych krajach jest jednak ogromna - od 7 procent w Chile czy 18 procent w Nowej Zelandii, aż do 50 procent w Niemczech i 54 procent w Belgii.

"Przewidywane w projekcie ustawy zmiany wpłyną na obniżenie klina podatkowego. Zmniejszenia obciążeń dla osób o relatywnie niewysokich zarobkach to najkorzystniejsze rozwiązanie z punktu widzenia bodźców na rynku pracy. Efektem tych zmian będzie obniżenie kosztów pracy i pozostawienie do dyspozycji podatników większej ilości środków pieniężnych" - napisano.

Zapewniono, że proponowane rozwiązania zwiększają progresję, jednak - jak przyznano - w porównaniu do krajów OECD Polska nadal pozostanie jednym z krajów o najniższej progresywności w przypadku podatku dochodowego od osób fizycznych.

"Nowa (podwyższona) wysokość kosztów uzyskania przychodów wejdzie w życie z dniem 1 stycznia 2020 roku i będzie mieć zastosowanie do przychodów uzyskanych od dnia 1 stycznia 2020 roku (...). Nowa skala, w tym obniżona stawka podatku (17 procent) będzie miała zastosowanie do dochodów uzyskanych od 1 stycznia 2020 roku" - czytamy w dokumencie.

Wyliczenia eksperta

O to, jaki wpływ proponowane przez rząd zmiany będą miały na nasze dochody netto, zapytaliśmy kilka dni temu Grzegorza Barana z Kancelarii Baran&Pluta.

Do obliczeń wybraliśmy trzy wysokości pensji na etatach: 2450 zł (to zakładana w planie budżetowym na przyszły rok pensja minimalna), 4000 zł oraz 5227 zł (zakładana średnia pensja w 2020 roku).

Po wyliczeniach eksperta okazało się, że przy zarobkach 2450 zł brutto miesięcznie, w przyszłym roku pracownicy co miesiąc będą dostawać "na rękę" o 43,66 zł więcej. W przypadku pensji w wysokości 4000 zł brutto ten "zysk" wzrośnie do 56,86 zł, a dla 5227 zł wyniesie 67,62 zł.



Z wyliczeń Grzegorza Barana wynika, że dla miesięcznej pensji 2450 zł brutto dostaniemy w sumie w całym przyszłym roku 523,92 zł więcej niż w 2019 roku. Dla wynagrodzenia 4000 zł będzie to 682,32 zł, a dla 5227 zł - 811,44 zł.

Termin przyjęcia

Związek Miast Polskich alarmował niedawno, że w związku z ostatnimi decyzjami rządu w sprawie podatków i oświaty "co trzecia gmina może mieć problem z uchwaleniem budżetu".

Przewodniczący Związku Miast Polskich, prezydent Gliwic Zygmunt Frankiewicz podkreślał przy tym, że samorządy patrzą w przyszłość "z wielką obawą", gdyż planowane jeszcze w tym roku zmiany w systemie PIT zmniejszą ich dochody o prawie 6 mld zł rocznie. Mówił także, że samorządy realizują zadania na rzecz mieszkańców, a odbieranie im pieniędzy "uderzy bezpośrednio w jakość życia w naszych gminach, miastach, powiatach i województwach".

Rzecznik rządu Piotr Mueller pytany w radiowej Jedynce o obawy samorządowców, podkreślił, że nie zgadza się z nimi. - Obywatele są w lepszej sytuacji, gdy płacą mniejsze podatki; przede wszystkim liczy się jakość życia obywateli - stwierdził rzecznik.

- Jeżeli obywatel zyskuje, to zyskuje państwo. Więcej pieniędzy w kieszeni obywateli, to jest sukces rządu, sukces kraju, a nie porażka. Jeżeli samorząd terytorialny definiuje obniżkę podatków, jako porażkę, to mamy bardzo dziwne definicje. Bo to zupełnie co innego oznacza dla samorządowców, a co innego dla rządzących w Polsce - podkreślił.

Pytany o termin wprowadzenia obniżki PIT z 18 do 17 procent minister poinformował, że rząd przyjmie go w "najbliższym czasie". - To będzie następny tydzień, albo za dwa tygodnie - dodał. Według Muellera "na pewno ta ustawa będzie przyjęta w tej kadencji Sejmu i na pewno będzie obowiązywała w tym roku kalendarzowym".

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (4)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze
Michał800
Dlaczego jako kawaler zarabiający najniższą krajową finansuję loty B737 Marszałka Sejmu? Dlaczego finansuję przejazdy limuzynami wicepremierów? I w reszcie dlaczego finansuję fanaberie jakiegoś obywatela Rydzyka? W czym jestem gorszy?
  • 2
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
dariusz_koszkulv48j
a kwota wolna od podatku nadal na poziomie bangladeszu. jak to leciało - jak nie zglosze wniosków dla frankowiczów i kwoty wolnej od podatku = 8 tys pln przez pierwsze 100 dni urzedu to podam sie do dymisji - p.o prezydenta andrzej d.
  • 10
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane