• rozwiń
    • WIG20 2164.75 -0.41%
    • WIG30 2451.42 -0.51%
    • WIG 57024.61 -0.48%
    • sWIG80 11449.24 -0.03%
    • mWIG40 3636.71 -0.92%

Ostatnia aktualizacja: 2019-10-18 17:15

Dostosuj

Złoty mercedes i gigantyczne odprawy. Minister skarbu o grzechach PO-PSL

Całe wystąpienie ministra skarbu Odtwórz: Całe wystąpienie ministra skarbu
Foto: tvn24 | Video: tvn24 Foto: Minister Jackiewicz o grzechach koalicji PO-PSL | Video: Całe wystąpienie ministra skarbu

O grzechach głównych w zarządzaniu majątkiem publicznym mówił w Sejmie w środę minister skarbu Dawid Jackiewicz. Wśród nich wymienił: pazerność, niegospodarność, rozrzutność, łamanie procedur, wykorzystywanie spółek do celów politycznych oraz działanie na szkodę państwa.

Minister Jackiewicz podkreślił, że można streścić część raportu podsumowującego rządy PO-PSL, za którą odpowiada w kilku słowach. - Te słowa to pazerność, niegospodarność, rozrzutność, łamanie procedur, wykorzystywanie spółek do celów politycznych oraz działanie na szkodę interesów państwa - zaznaczył.



- To jest siedem grzechów głównych w zarządzaniu majątkiem publicznym - kontynuował.

Jackiewicz mówił, że "skala pazerności" podczas rządów PO-PSL była "porażająca". Jak zaznaczył, pomimo obowiązującej ustawy kominowej, prezes grupy Lotos rocznie zarabiał 1,5 miliona złotych, ponieważ dorabiał w spółkach zależnych.

- Były i takie spółki, w których wynagrodzenia prezesów przekraczały 3 miliony złotych rocznie, a z odprawami nawet 6 milionów rocznie - dodał.

Szef MSP mówił, że dla części zarządów spółek Skarbu Państwa "wysokie pensje, milionowe odprawy" to zbyt mało, dlatego - mówił "uzupełniano je swoistymi >>polisami ubezpieczeniowymi<< na wypadek odwołania".

Według niego, przykłady takich praktyk "szokują". - Jeden z nich dotyczy niegdyś wysokiego rangą urzędnika państwowego (...), jednego z moich poprzedników, który miał tak skonstruowany zakaz konkurencji, że gwarantował mu on półmilionowe wynagrodzenie, a jednocześnie wcale nie ograniczał możliwości podjęcia pracy w spółce konkurencyjnej - wskazywał Jackiewicz.

- I tenże prezes, były wysoki urzędnik formacji PO skorzystał ochoczo z tej możliwości i dzisiaj jest prezesem jednej prywatnej, konkurencyjnej firmy, przedsiębiorstwa - konkurencyjnej w stosunku do spółki, w której wcześniej piastował funkcję prezesa - dodał szef MSP. Zaznaczył przy tym, że wspomniana przez niego spółka jest w sporze sądowym z tymże prezesem.

- Wspomniany prezes miał przynajmniej możliwość wykonywania pracy, w innym przypadku pewien wysokiej klasy menadżer poprzedniej ekipy otrzymał taki kontrakt, w myśl którego nawet przez trzy lata po zakończeniu umowy miał prawo pobierać wynagrodzenie nie świadcząc nawet żadnej pracy na rzecz tej spółki - podkreślał minister skarbu. - Pokażcie mi państwo, gdzie tego typu umowy zawierane są w sektorze prywatnym - dodał.

Szef MSP przywołał też przypadek innego menadżera "z rozdania" PO-PSL, któremu - według niego - spółka zobowiązała się "płacić pensję aż do emerytury, łącznie 2 miliony złotych". - Innym przykładem pazerności jest także branie pieniędzy za nienależną pracę. (...) Jedna ze spółek zleciła opracowanie strategii rozwoju i zapłaciła zewnętrznej firmie za tę usługę, a dokładnie za 50 stron opracowania, z czego połowa to są ogólne informacje o sytuacji makroekonomicznej. Kwota, którą zapłacono - 900 tys. złotych, a następnie za przyjęcie tej kupionej przecież strategii, członkowie zarządu otrzymali po 250 tys. premii - powiedział Jackiewicz.

Wskazywał ponadto, że "ci rzekomo doskonali menedżerowie" spółek Skarbu Państwa nagminnie korzystali z usług firm doradczych, co "stało się znakiem rozpoznawczym poprzedniej ekipy". Wskazywał tu m.in. na przykład jednej ze spółek SP, która w latach 2013-15 wydała w sumie 8,5 mln zł na usługi doradcze i konsultingowe. - Mamy też taką spółkę, która działa w sektorze górniczym, która w latach 2011-15 potrafiła wydać na usługi doradcze i ekspertyzy 96 mln zł. Mamy też inną grupę kapitałową, która wydała w latach 2014-15 na usługi doradcze i marketingowe ponad 209 mln zł, co oznacza, że za usługi te płacono 286 tys. zł przez każdy dzień w roku (...) - podkreślał szef MSP.

Jackiewicz mówił też, że spółki SP za rządów PO-PSL wydawały krocie na usługi prawne. - Jedna z kontrolowanych przez Skarb Państwa grup kapitałowych poniosła koszty zewnętrzne obsługi prawnej w 2015 r. w wysokości 33 mln zł, pomimo że grupa ta zatrudniała 46 etatowych radców prawnych, co plasowałoby ją wśród jednych z największych kancelarii prawnych w Polsce - zwracał uwagę.

Podkreślał, że spółki SP płaciły nawet 1800 zł za godzinę usług prawnych. - To są stawki, które są nawet wśród kancelarii nowojorskich uważane za wysokie - mówił.

Jackiewicz wskazał, że rozrzutne były nie tylko spółki SP, ale i sam resort. Jak mówił mimo kilkudziesięciu radców prawnych i wsparcia Prokuratorii Generalnej "w ministerstwie lekką ręką wydano 2 mln zł na usługi doradztwa prawnego". - Na domiar złego z tych 2 mln zł wydanych w latach 2013-15 na usługi prawne ponad 60 proc. tych opracowań okazało się niepotrzebnymi - wskazał.

Dodał, że resort wydawał też duże środki na public relations - w roku wyborczym 2015 było to 115 mln zł. - Troska o wizerunek to było oczko w głowie poprzedniej ekipy rządzącej - ocenił.

Jackiewicz przytaczał też przykład jednej ze spółek SP, która "w ramach ocieplania swojego wizerunku postanowiła wesprzeć darowizną dwa sąsiadujące ze sobą miasta". - Problem w tym, że jedno z tych miast położone jest już poza granicami Polski - zaznaczył. Podał, że chodzi o Zgorzelec i Goerlitz. - Żeby było sprawiedliwie oba miasta dostały po 1,4 mln, ale to sprawiedliwość swoiście rozumiana, bo Zgorzelec dostał 1,4 mln zł, a Gorlitz - 1,4 mln euro - podkreślił.

Szef MSP dodał, że innym przykładem rozrzutności może być zamówienie prezesa jednej ze spółek SP, który "zażyczył sobie mercedesa, który musiał być złoty". - Taki był warunek pana prezesa, innego po prostu nie chciał - mówił Jackiewicz.

Zaznaczył, że po objęciu przez niego kierownictwa w resorcie owemu prezesowi "podziękowano za jego profesjonalne wysokiej klasy usługi menedżerskie". - Pan prezes nie złożył jednak broni. Wystąpił właśnie do nas, aby spółka zagwarantowała mu w okresie odprawy auto z szoferem. Był na tyle uprzejmy, że nie miał wymogów co do koloru samochodu - mówił Jackiewicz.

Dodał, że inny prezes jednej z największych polskich spółek, kontrolowanych przez SP oraz jego rodzina korzystali z całodobowej ochrony, a wszystko na koszt spółki. Z kolei innego szefa państwowej spółki "zainstalowane na jego osobiste życzenie kuloodporne szyby w całym jego gabinecie".

Minister zaznaczył, że przeciąć ten "nieuczciwy, niesprawiedliwy społecznie i patologiczny system wynagradzania prezesów, przewodniczących zarządów i organów statutowych spółek Skarbu Państwa" ma nowa ustawa w tej sprawie.

"Nieprawidłowości"

Jackiewicz podkreślał, że w spółkach Skarbu Państwa i w samym Ministerstwie Skarbu Państwa dochodziło w czasie rządów PO-PSL do nieprawidłowości, zaniechań i afer, także do przestępstw.

- Moi poprzednicy uczynili z Ministerstwa Skarbu Państwa ministerstwo wyprzedaży. Liczyło się tylko jedno - jak najwięcej sprzedanych spółek, by zasypać dziurę budżetową. Prywatyzowano bezrefleksyjnie, w pośpiechu, bez odpowiednich analiz, byle komu, wbrew rządowych strategiom, nie dbając o interes publiczny, krótkowzrocznie - ocenił Jackiewicz.



Jak dodał, doszło do takiej patologii, że w pewnym momencie postanowiono, że spółki, których nie można lub ciężko sprywatyzować, po prostu będą likwidowane. - Dzisiaj w stanie likwidacji, upadłości mamy 140 spółek w Ministerstwie Skarbu Państwa - poinformował minister.

Zdaniem Jackiewicza, np. przy prywatyzacji spółki Ciechu, budżet państwa utracił ponad miliard złotych. - Prywatyzacja Ciechu to skandal. Spółka nigdy nie powinna być sprywatyzowana - ocenił.

- Absolutnym skandalem było wydawanie publicznych pieniędzy na pokaz, na potrzeby kampanii wyborczej. Elementarną bezmyślnością firmowaną przez ówczesną premier Ewę Kopacz, było zakupienie za kwotę blisko 50 milionów złotych zaawansowanego technologicznie sprzętu, który następnie z powodu braku hali, trafił do magazynu i nie jest wykorzystywany do dnia dzisiejszego - zaznaczył minister.

Jak ocenił, przykładem wykorzystania spółek Skarbu Państwa do celów propagandowych było powołanie do życia Polskich Inwestycji Rozwojowych.

Będą zawiadomienia do prokuratury

Minister Jackiewicz po swoim wystąpieniu rozmawiał z dziennikarzami na sejmowym korytarzu. Zapowiedział, że w części przypadków "będą postępowania przed sądami i zawiadomienia do prokuratury". - Już toczą się postępowania np. ws. Ciechu. W stosunku do kolejnych przygotowujemy stosowne zawiadomienia - mówił Jackiewicz.

Dopytywany, o jakie spółki chodzi, minister powiedział, że "w najbliższych dniach padną pierwsze wnioski, stosowne będą kolejne w miarę napływu informacji z kolejnych spółek". Zaznaczył, że wnioski do prokuratury będą dotyczyć "kilku znanych prywatyzacji". - Na pewno wiecie państwo, o co chodzi, na razie nie chcę ich wymienić - mówił dziennikarzom Jackiewicz.

Pytany, czy podtrzymuje słowa z debaty o "gonieniu" tych, którzy za czasów poprzednich rządów dopuścili się nieprawidłowości, potwierdził: - Kto ma dostęp do takiej wiedzy, do jakiej ja mam dzisiaj dostęp, ten musi wyciągnąć z tego proste wnioski. Mieliśmy do czynienia z bezhołowiem, prywatą, z lekceważeniem i marnotrawstwem majątku publicznego, z grzechem pychy, pazerności, nieodpowiedzialności. Marszałek Piłsudski powiedział to dosadnie, ja to podtrzymuję; powiem: gonić, tych ludzi trzeba gonić.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (19)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze
awa953
  • 1
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
Schift
złoty mercedes a mercedes w kolorze złotym to dwa różne auta. Ten pierwszy przeznaczony dla szejków arabskich. Co do koloru to każdy kupujący auto bierze ten aspekt pod uwagę. Dla kobiet kolor nadwozia wręcz najważniejszy. Ale hasło "złoty Mercedes" robi swoje w mózgach mniej rozgarniętych.
  • 2
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
kubat
W Konstancinie też miały być kryształowe wanny ze złotą armaturą i rodzi się pytanie: czy coś w mentalności tych ludzi zmieniło sie przez 27 lat? Chyba nie. Szczytem śmieszności w ostatnim czasie było chyba to "bizancjum" w KGP.
  • 2
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
baldie
I będzie jak za ś.p. Lecha Kaczyńskiego gdy był prezydentem Warszawy: jak wzięli swoją, uczciwą spółkę do budowy wiaduktu na skrzyżowaniu Marynarskiej i Wołoskiej to okazało się, że się dwie części wiaduktu (z dwóch stron budowanych) rozminęły o ok. 1,5m...
  • 3
  • 1
  • zgłoś naruszenie
zamknij
Schift
Aby przeciąć tą patologię wymyślono powoływanie do spółek SP bez konkursów i wymogów wykształcenia i kwalifikacji zawodowych. To ma być ta dobra zmiana?
  • 3
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane