• rozwiń
    • WIG20 2171.75 -0.91%
    • WIG30 2464.87 -1.07%
    • WIG 57485.19 -0.98%
    • sWIG80 11656.29 +0.30%
    • mWIG40 3750.76 -1.91%

Ostatnia aktualizacja: Dziś 17:15

Dostosuj

"Czekam, aż będzie program pietruszka plus". Ekonomiści o galopujących cenach żywności

Ekonomiści o wyższych cenach żywności Odtwórz: Ekonomiści o wyższych cenach żywności
Ekonomiści o wyższych cenach żywności "Źródło: tvn24"

- Inflacja zżera nam dochody. To znaczy, że za te same produkty płacimy więcej - mówił w "Faktach po Faktach" w TVN24 Wiesław Rozłucki, ekonomista i były prezes Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie. Profesor Witold Orłowski zwracał uwagę, że wzrost cen mógłby być jeszcze wyższy, gdyby nie zamrożone ceny prądu. - Ceny energii powinny już w tym roku wzrosnąć o mniej więcej 30 procent, to oznaczałoby, że inflacja byłaby dzisiaj wyższa o ponad 4 procent, a nie 2,9 procent - podkreślił.

W środę Główny Urząd Statystyczny opublikował dane dotyczące inflacji w lipcu. Ceny towarów i usług konsumpcyjnych wzrosły rok do roku o ponad 2,9 procent. W porównaniu z poprzednim miesiącem ceny nie zmieniły się.

Jeżeli jednak weźmiemy pod uwagę samą żywność, to wskaźnik wzrostu cen jest wyższy i wynosi 7,3 procent rok do roku. Dużo więcej niż rok temu, bo aż o 32,4 procent trzeba zapłacić za warzywa.

Profesor Witold Orłowski, ekonomista, wyjaśniał, że "żywność drożeje przede wszystkim dlatego, że w Polsce, w całej Europie i na świecie jest dość ograniczona podaż przez na przykład serię susz, a jednocześnie popyt na żywność rośnie". - Chińczycy coraz więcej chcą jeść mięsa, dawniej wywindowali ceny wołowiny, teraz windują ceny wieprzowiny i my za to trochę płacimy - powiedział.

Wiesław Rozłucki, ekonomista i były prezes Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie, zwracał uwagę, że jeżeli popyt rośnie, bo dochody rosną, to nie da się szybko zwiększyć produkcji żywności, bo cykl produkcyjny w rolnictwie ma określony czas i nie da się go przyspieszyć, jak w innych dziedzinach. - Jeżeli jest większe zapotrzebowanie, a nie można zwiększyć produkcji, to wszystko przechodzi w ceny - podkreślił. - Teraz tylko czekam aż będzie program pietruszka plus - dodał gość "Faktów po Faktach" w TVN24.

Ceny prądu

Orłowski podkreślił, że trzeba się przygotować na wzrost wskaźnika inflacji w przyszłym roku. Wszystko przez zamrożenie cen rachunków za prąd. - W tym roku w ogóle nie wzrosły ceny energii. Powinny już w tym roku wzrosnąć o mniej więcej 30 procent, to oznaczałoby, że inflacja byłaby dzisiaj wyższa o ponad 4 procent, a nie 2,9 procent. Rząd odłożył to o rok - zaznaczył.

Pod koniec grudnia ubiegłego roku uchwalono ustawę, która gwarantuje ceny energii z czerwca 2018 roku. - Rząd zdecydował się o rok - kosztem budżetu, płacenia producentom - nie wprowadzać podwyżki cen energii, żeby ludzie przed wyborami nie byli smutni, bo rząd dba o humory ludzi - stwierdził Witold Orłowski.

Jak dodał, "rząd sam nie chce nawet przyznać, że są jakiekolwiek plany przedłużenia tego bardziej niż o rok, czyli zaraz po wyborach". Zdaniem ekonomisty, będzie to oznaczało wzrost cen energii "o co najmniej 30-40 procent". - To będzie dodatkowy ponad 1 punkt procentowy inflacji - podkreślił Orłowski.

"Inflacja zżera nam dochody"

Były prezes GPW zwracał uwagę, że "inflacja zżera nam dochody. To znaczy, że za te same produkty płacimy więcej". Jak tłumaczył, "jeżeli nasze wynagrodzenie rośnie o 5 procent, a inflacja jest 4 procent, to właściwie sytuacja polepsza się nam o 1 punkt procentowy".

- Jeżeli patrzy się na lokaty bankowe, to praktycznie nie występują lokaty powyżej 2-3 procent, więc jeżeli ta inflacja byłaby 4 procent, a stopy procentowe by się nadal utrzymywały na obecnym poziomie, to w zasadzie oszczędzający realnie tracą pieniądze - tłumaczył.

Orłowski podkreślił, że "inflacja jest dobra dla kredytobiorców, a bardzo zła dla tych, co mają oszczędności". Jak wskazał, "jedyną instytucją, która ma narzędzia do walki z inflacją (...) jest Narodowy Bank Polski, sterując ilością pieniądza, przez podwyższanie stóp procentowych". Ekonomista zaznaczył jednak, prezes NBP i członkowie Rady Polityki Pieniężnej deklarują, że nie będą podwyższać stóp procentowych.

OBEJRZYJ CAŁY PROGRAM "FAKTY PO FAKTACH" W TVN24 GO.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (14)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze
bethlehem
no to teraz trzeba dać 1000+, a w kolejnych latach 1500+ itd itd...
  • 1
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
dgen
to rząd jest od ustalania cen pietruszki panowie "ekonomiści" ?
a kto lansował teze o niewidzialnej ręce rynku ?
  • 1
  • 6
  • zgłoś naruszenie
zamknij
matiga
Wasz ukochany wódz zmierza do wprowadzenia gospodarki centralnie zarządzanej, czyli PRL+, więc będzie o cenach decydował.
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
Leokadia Luska
Polska zaczyna być Grecją. Tam też dawali dodatki ludziom, aż doprowadzili kraj do ruiny finansowej. Oni teraz to naprawiają, a my idziemy w przepaść jak ćmy do ognia.
  • 7
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
Woytekd17m
A jaka jest przyczna wzrostu cen zywnosci? Czy to wina polityki czy tez wina innych czynnikow jak pogoda?
  • 1
  • 3
  • zgłoś naruszenie
zamknij
mund
zostawcie te stajnie Augiasza PiSowi. Narod musi sie przekonac kto narobil... kto narobil. Niech sprzata.
  • 3
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
ewazgdanska
Ale oni narobili ale nie posprzątają bo nie potrafią. W efekcie powstanie taki pieprznik, że trzeba będzie tęgich fachowców i wielu lat żeby sobie jako tako z tym wszystkim poradzić. I będzie bardzo bolało.
  • 2
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
kros52
perpettum mobile nie było nie ma i nie będzie! I nich nikt nam nie tłumaczy że 500+ wróci do budżetu państwa w postaci podatków
  • 9
  • 1
  • zgłoś naruszenie
zamknij

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane