• rozwiń
    • WIG20 2286.65 +0.44%
    • WIG30 2626.40 +0.42%
    • WIG 59014.29 +0.27%
    • sWIG80 11546.23 -0.15%
    • mWIG40 4024.98 +0.35%

Ostatnia aktualizacja: Dziś 11:06

Dostosuj

"Makabryczne wypadki" czy zysk? Wójt chce powrotu fotoradarów

Wójt Człuchowa chce powrotu fotoradarów. "By gminy na nich zarabiały" Odtwórz: Wójt Człuchowa chce powrotu fotoradarów. "By gminy na nich zarabiały"
Foto: Wójt wskazał niebezpieczne miejsca reporterowi "Uwagi" TVN | Video: Wójt Człuchowa chce powrotu fotoradarów. "By gminy na nich zarabiały"

Fotoradary, rejestrujące przekroczenie przez kierowców dopuszczalnej prędkości, były często nadużywane przez gminy. Pół roku po wprowadzeniu zakazu ich używania przez straże miejskie i gminne wójt gminy Człuchów z Pomorza zaalarmował, że sytuacja na drogach stała się tragiczna. Chce ich powrotu. Co innego mówią policyjne statystyki. Zdaniem dziennikarzy lokalnego tygodnika, wcale nie chodzi o brawurę kierowców. Dlaczego gmina chce, by fotoradary wróciły? Materiał "Uwagi" TVN.

- Na tych drogach dzisiaj nie ma ani jednego fotoradaru. I zaczęły się mnożyć makabryczne wypadki. W tej chwili kontroli drogowej nie ma. No i trup ściele się gęsto… - tłumaczył Adam Marciniak, wójt gminy Człuchów.

Jego zdaniem, sytuacja po zakazie używania fotoradarów jest tragiczna. - Tam gdzie stały fotoradary, szaleńcy drogowi robią rajdy – dodał.

Wójt wskazał niebezpieczne miejsca reporterowi "Uwagi" TVN. Pierwsze zdziwienie nastąpiło już po chwili. Bijący na alarm z powodu likwidacji fotoradarów i panoszącego się drogowego piractwa wójt, sam w ciągu kliku minut popełnił pięć drogowych wykroczeń. Według kryteriów stosowanych przez własną Straż Gminną straciłby 500 zł i zarobił dziewięć punktów karnych.

Jego zdaniem problem polega na tym, że część kierowców nie jeździ już brawurowo.

-  W tej chwili jeżdżą szaleńczo. I robią z publicznej drogi tory wyścigowe - mówił wójt.

Policyjne statystyki

Statystyki policyjne - jak mówił Sławomir Gradek z Komendy Powiatowej Policji w Człuchowie - nie wskazują jednak, żeby sytuacja na drogach w okolicach Człuchowa pogorszyła się.

Dodał, że liczba wypadków i zdarzeń drogowych jest podobna jak w zeszłym roku. Tłumaczył, że nie można wiązać wypadków, do których doszło,  z obecnością lub brakiem fotoradarów.

Dziennikarze miejscowego tygodnika, którzy od lat patrzą na ręce lokalnej władzy, twierdzą, że wcale nie chodzi o brawurę kierowców.

Brak chodnika

Zdaniem Maria Sowisło, redaktor naczelnej „Tygodnika Człuchowskiego", podstawowy problem jest brak chodnika w pobliżu przedszkola. - I to z tego powodu mieszkańcy nie czują się bezpiecznie - dodała.

Wojciech Piepiorka, dziennikarz „Tygodnika Człuchowskiego" dodał, że można było zbudować, coś co poprawiłoby bezpieczeństwo, bo "przez lata straż gminna w Człuchowie generowała milionowe zyski dla budżetu gminy".

- W szczytowych latach to było około ośmiu milionów złotych. Tak naprawdę wystarczyła ułamkowa część tych pieniędzy, którą można było wrzucić do budżetu zarządcy drogi - mówił.

- Moim zdaniem te wszystkie opowieści o wypadkach są na użytek tego, by udowodnić, że te fotoradary spowalniały ruch, że są potrzebne, no i siłą rzeczy, by gminy znowu na nich zarabiały – uważa Maria Sowisło.

Fotoradar dla zysku

Już ponad rok temu Najwyższa Izba Kontroli ogłosiła, że wiele straży gminnych i miejskich, m.in. z Pomorza, kontrolowało prędkość przy pomocy fotoradarów dla zysku.

Choć średnie przekroczenia prędkości przez kierowców były minimalne, każde z nich karano co najmniej stuzłotowym mandatem. W efekcie zarobki gmin-rekordzistów wynosiły blisko dziesięć milionów złotych rocznie i przez wiele lat były fundamentem miejscowych budżetów.

Władze gminy Biały Bór w woj. zachodniopomorskim nie kryją, że nadal marzą o powrocie fotoradarowej hossy. Wspólnie z gminą Kobylnica i innymi złożyły skargę na przepisy zakazujące ich strażom używania fotoradarów. Skarga czeka na rozpatrzenie przez Trybunał Konstytucyjny.

Straż gminna

Czy strażnicy z Człuchowa wobec zakazu używania radarów zajęli się innymi problemami mieszkańców? Choć przez lata strażnicy z Człuchowa chwalili się działaniami edukacyjnymi i profilaktycznymi, teraz w ich siedzibie reporter "Uwagi" TVN zastał zamknięte drzwi. Okazało się, że straż gminna została kilka tygodni temu zlikwidowana.

- Nachalna nagonka na ludzi ze straży gminnej spowodowała, że oni sami nie bardzo już chcieli pracować. Teraz znaleźli sobie inne zajęcia. To jest zamknięta karta i nie ma co już do tego wracać – twierdzi Adam Marciniak, wójt gminy Człuchów.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (33)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze
tadek111
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
Lubin333
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
wolny człowiek
Śmieszny ten wójt. Tragiczna sytuacja jest w budżecie, a nie na drogach. Latami mieli kasy jak lodu, rozwalali na lewo i prawo, a teraz ciężko gospodarować oszczędnie. Im bardziej widać dno w kasie tym krzyk większy.
  • 0
  • 1
  • zgłoś naruszenie
zamknij
prorok czy co
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
panstwo_marionetkowe
  • 0
  • 1
  • zgłoś naruszenie
zamknij
panstwo_marionetkowe
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
Skubi123
  • 4
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
elGrandeBastardo
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane