• rozwiń
    • WIG20 2281.66 +0.05%
    • WIG30 2597.18 -0.02%
    • WIG 59007.87 +0.20%
    • sWIG80 11646.08 +0.38%
    • mWIG40 4146.17 +0.03%

Ostatnia aktualizacja: Dziś 09:41

Dostosuj

7 tys. zł pensji to za mało? B. wiceminister zdradza, dlaczego odszedł

7 tys. zł pensji to za mało? B. wiceminister zdradza, dlaczego odszedł
Foto: Shutterstock Foto: Czy wiceministrowie powinni zarabiać więcej?

- Dostawałem wynagrodzenie nieprzekraczające 7 tys. zł. Dla osoby z moim wykształceniem i doświadczeniem zarobki w tej wysokości nie są satysfakcjonujące - stwierdził w rozmowie z "Menedżerem Zdrowia" Piotr Warczyński, który w styczniu przestał pełnić funkcję wiceministra w resorcie zdrowia. - Kusi powrót do zawodu lekarza, bo gwarantuje to co najmniej trzykrotny wzrost zarobków - dodał. To nie pierwszy raz, gdy w debacie publicznej pojawia się problem wynagrodzeń wiceministrów.

Piotr Warczyński od 10 stycznia 2014 roku pełnił funkcję wiceministra zdrowia w rządach kolejno Donalda Tuska, Ewy Kopacz i Beaty Szydło. 25 stycznia br. zrezygnował. Z pracy w resorcie odszedł wówczas również wiceminister Jarosław Pinkas.

"Wydałem wszystkie swoje oszczędności"

O powody rezygnacji z pracy w ministerstwie zapytał Warczyńskiego branżowy "Menedżer Zdrowia". Były już wiceminister wskazał, że chodziło w dużej mierze o "czynnik finansowy".

- Byłem wiceministrem, który dostawał co miesiąc wynagrodzenie nieprzekraczające 7 tys. zł. Dla osoby, która ukończyła trudne studia, uzyskała stopień naukowy, ma na swoim koncie pięć dodatkowych fakultetów i wieloletnie doświadczenie zawodowe, zarobki w tej wysokości nie są satysfakcjonujące - stwierdził Warczyński w wywiadzie. - Przez ponad trzy lata bycia ministrem wydałem wszystkie swoje oszczędności i zorientowałem się, że za jakiś czas nie będę w stanie spłacać rat kredytu wziętego na codzienne życie - dodał.

Jak tłumaczył, jako urzędnik państwowy był pozbawiony możliwości uzupełniania swoich zarobków, a pensje nie były wystarczająco zwiększane.

- Mniej więcej od 2006 roku wszyscy urzędnicy państwowi na stanowiskach wyższych zostali pozbawieni możliwości dodatkowej działalności. Do 2009 roku corocznie waloryzowano ich zarobki zgodnie z inflacją. Od tego roku fundusze na wynagrodzenia zostały zamrożone - mówił Warczyński.

Pytany o dalsze plany zawodowe, b. podsekretarz stanu w resorcie zdrowia odpowiedział:

- Kusi powrót do zawodu lekarza, bo gwarantuje to co najmniej trzykrotny wzrost zarobków i stabilne życie mojej rodzinie - ocenił. Jak przypomniała redakcja "Menedżera Zdrowia", Warczyński jest specjalistą chorób wewnętrznych, a tytuł doktora nauk medycznych uzyskał w dziedzinie gastroenterologii.

Debata nad pensjami wiceministrów

Wypowiedź Warczyńskiego nie jest pierwszym głosem w dyskusji o zarobkach wiceministrów i podsekretarzy stanu w ministerstwach. Wielu komentatorów wskazuje, że choć pensja rzędu 7 tys. zł dla przeciętnego Polaka to często marzenie, dla fachowców to niewiele w porównaniu z tym, co mogą zarobić w prywatnych firmach.

O niskich zarobkach urzędników, w prywatnej rozmowie, zarejestrowanej na słynnych taśmach, wspominała już kiedyś ówczesna wicepremier Elżbieta Bieńkowska. - 6 tysięcy. Albo złodziej, albo idiota. To niemożliwe, żeby ktoś za tyle pracował - mówiła podsłuchana była minister. Wtedy jej słowa PiS uznało za dowód na arogancję władzy. Po dojściu do władzy politycy tej partii sami zaczęli dostrzegać problem.

Na antenie TVN24 BiS mówił o tym pod koniec 2015 r. Henryk Kowalczyk, szef Komitetu Stałego Rady Ministrów. - Są ogromne problemy z pozyskaniem podsekretarzy stanu do ministerstw, bo są tak niskie zarobki, że nikt nie chce przejść - przekonywał. - Jeżeli ktoś ma przejść z rynku finansowego, to jest to dla niego niewiele więcej niż średnia krajowa - dodał.

- Bardzo trudno znaleźć człowieka, który rzuci swoją dotychczasową pracę. Wynagrodzenia są często poniżej finansowych oczekiwań ekspertów - wtórował mu poseł PiS Jacek Sasin.

Mimo tych wypowiedzi sytuacja do dziś nie uległa zmianie. W ubiegłym roku posłowie rządzącej partii przygotowali nawet projekt  zmian w ustalaniu pensji najważniejszych osób w państwie, wedle którego podwyżki mieli dostać m.in. premier, prezydent, ministrowie, wiceministrowie i posłowie. Projekt spotkał się jednak z ostrą krytyką i został wycofany.

Henryk Kowalczyk o niskich pensjach wiceministrów (wypowiedź z 4 grudnia 2015):

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (11)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze
Tyberios
Sasin był święcie oburzony jak pewna pani mówiła o tym że za 6 tysięcy trudno ściągnąć specjalistów na rządowe stanowiska a teraz takie słowa z jego ust? Gdzie to jego święte oburzenie się podziało?
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
Marek 2
  • 1
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
maxpatriot
stary nie ekscytuj się - teraz rządzi partyjna klika a nie specjaliści. Specjaliści nie chcą z nimi pracować nawet za wielkie pieniądze. Kto inteligentny się pozwoli pomiatać przez takie miernoty?
  • 1
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
Lapigrosz9012
7 tyś zł. wynagrodzenia za miesiąc i kredyt na codzienne życie. To co ma powiedzieć ten co ma emeryturę lub pensje w wysokości 1600zł. ?
  • 0
  • 2
  • zgłoś naruszenie
zamknij
Marek 2
Sądzisz, ze taka osoba chętniej powie "zdecyduję sie na zarobek 3 razy mniejszy niz mógłbym zarabiać?". No, pomyśl.
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
Klapek
  • 1
  • 1
  • zgłoś naruszenie
zamknij
Brain Scientist
"Przez ponad trzy lata bycia ministrem wydałem wszystkie swoje oszczędności i zorientowałem się, że za jakiś czas nie będę w stanie spłacać rat kredytu wziętego na codzienne życie."
Bez komentarza.
  • 1
  • 1
  • zgłoś naruszenie
zamknij
dariusz_koszkulv48j
wiekszosc w sejmie ma dlugi i idzie tam by się dorobić bo na rynku sa tak słabi ze na takie zarobki nie mogą liczyć. to jak oni mają rzadzić dobrze budżetem jak swoim portfelem nie potrafią zaradzać.
  • 1
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
Schift
Nie mogli dać ministrowi jakieś 5000+?
  • 1
  • 3
  • zgłoś naruszenie
zamknij
kubat
Są dwie możliwości; albo się ma wykwalifikowanego wysoko fachowca i trzeba mu za pracę zapłacić, albo ma się "Miśka". Niby też z tej branży, ale chyba z maleńką różnicą w kwalifikacjach.
  • 4
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane