• rozwiń
    • WIG20 2321.52 -0.12%
    • WIG30 2665.88 -0.35%
    • WIG 60372.23 -0.26%
    • sWIG80 11904.75 +0.10%
    • mWIG40 4071.71 -0.90%

Ostatnia aktualizacja: Wczoraj 17:15

Dostosuj

Temat: Rząd PiS

Co ze śmigłowcami dla polskiej armii? Kolejne deklaracje resortu obrony

Wiceszef resortu obrony: nie ma dzisiaj potrzeby pozyskiwania śmigłowców szkoleniowych i testowych Odtwórz: Wiceszef resortu obrony: nie ma dzisiaj potrzeby pozyskiwania śmigłowców szkoleniowych i testowych
Foto: P. Tracz / KPRM | Video: tvn24 Foto: PZL Mielec zapowiadało przygotowanie całościowej oferty opartej na śmigłowcach Black Hawk | Video: Wiceszef resortu obrony: nie ma dzisiaj potrzeby pozyskiwania śmigłowców szkoleniowych i testowych

Nie ma potrzeby kupowania śmigłowców szkoleniowych lub do testów, w postępowaniach na śmigłowce morskie i dla wojsk specjalnych mogą zostać wybrane dwie platformy - powiedział w czwartek wiceminister brony Bartosz Kownacki.

- Nie ma obecnie w polskiej armii potrzeby pozyskiwania śmigłowców szkoleniowych czy śmigłowców testowych. To wynika ze sprawności postępowania, które zostało przeprowadzone, jak również z kwestii związanych z konkurencyjnością – powiedział Kownacki.

Ile maszyn?

MON zamierza kupić osiem śmigłowców dla Wojsk Specjalnych. Jeśli chodzi o śmigłowce zwalczania okrętów podwodnych, które będą miały funkcję ratownictwa morskiego, MON - "w zależności od tego, jak będą się kształtowały warunki cenowe" - chce kupić cztery takie maszyny z możliwością zwiększenia zamówienia o cztery kolejne.

Powiedział, że trwa analiza wstępnych ofert, a "każda z takich ofert to metr sześcienny dokumentów, to są tysiące stron". Po analizie ofert wstępnych ma nastąpić dialog techniczny, a później złożenie ofert ostatecznych zawierających cenę. Kownacki nie chciał podać kwot, jakie resort jest gotów przeznaczyć na śmigłowce. Zaznaczył, że postępowania zakładają offset związany z zakupem.

Kiedy?

- Jednym z istotnych kryteriów - obok ceny, kwestii związanych z offsetem - jest terminowość dostaw śmigłowców, tak żeby te, które są najbardziej potrzebne, były dostarczone sprawnie, szybko. Nie ma dzisiaj potrzeby pozyskiwania śmigłowców szkoleniowych czy śmigłowców testowych, to wynika ze sprawności tego postępowania - powiedział wiceszef MON. Dodał, że gdyby resort wybrał do testów śmigłowce jednego z oferentów, "mogłoby to rodzić wątpliwość, czy już ten oferent jest wybrany do dostarczenia wszystkich śmigłowców". - Żeby nie naruszać transparentności tego postępowania, podjęliśmy decyzję, że nie ma takiej pilnej potrzeby, żeby śmigłowce testowe już w tym momencie były w polskiej armii - dodał, wyrażając przekonanie, że dostawy nastąpią bardzo szybko.

- Pytania o konkretne terminy, o ceny, to pytania do oferentów. My jesteśmy gotowi przystępować do kolejnych faz postępowania - zapewnił. - Odnośnie do ceny - mówił Kownacki pytany o możliwy przedział cenowy - "chcemy żeby jak najtaniej". - Nie mogę podać pułapu, zresztą to jest pewien problem ofert składanych do Inspektoratu Uzbrojenia, że często zdarza się, że oferty składane przez poszczególne firmy niemalże dokładnie odpowiadają tym założeniom, które przyjęło sobie ministerstwo, a to są informacje niejawne. Nawet biznesowo jest zrozumiałe, że nie możemy zdradzić takich informacji. Mogę powiedzieć tylko, że uważam, że oferty te powinny być tańsze, niż są w deklaracjach naszych oferentów, i mam nadzieje, że oferenci to słyszą i uwzględnią - powiedział.

"Bardzo szybko, bardzo sprawnie"

Zaznaczył, że postępowanie zostało przeprowadzone "bardzo szybko, bardzo sprawnie". - Nasi poprzednicy mniej więcej do tego etapu doszli po dwóch latach, MON pod kierownictwem pana Antoniego Macierewicza - po trzech miesiącach - mówił Kownacki. Zapewnił, że "nie ma zagrożenia jeżeli chodzi o śmigłowce w Polsce" choć "nie jest to sprawa nieistotna", przy czym "dość pilna potrzeba operacyjna" wiąże się z końcem resursów śmigłowców zwalczania okrętów podwodnych ok. roku 2020, natomiast terminy eksploatacji śmigłowców transportowych, w tym Mi-2, przypadną na lata 2026-35. Zapewnił, że po zakończeniu trwających postepowań będą podejmowane kolejne. - Warto zwrócić uwagę, że w sytuacji, w której brakuje w Polsce obrony powietrznej, środków rozpoznania (...) sprawa zakupu śmigłowców budzi nadzwyczajne emocje - powiedział.

Jakie możliwości?

Dopuścił możliwość różnych platform śmigłowców przeznaczonych do różnych zadań. - Jeżeli chodzi o wspólną platformę, my wielokrotnie mówiliśmy: jedna platforma do wszystkich rodzajów śmigłowców (...) nie jest zasadna. Inna platforma jest potrzebna dla śmigłowców transportowych, inna dla śmigłowców morskich. Tutaj możemy rozważać wspólną platformę między śmigłowcami wojsk specjalnych, śmigłowcami zwalczania okrętów podwodnych i śmigłowcami ratownictwa morskiego. Dopuszczam taką możliwość, ale nie jest tak, że to jest konieczne, że tak musi być - powiedział.

- Dopuszczamy możliwość dwóch różnych platform dla tych rodzajów sprzętu. Przy czym - jeszcze raz podkreślam - istotą sporu między poprzednim postępowaniem a tymi, które są dzisiaj, jest to, że (wtedy) stworzono jedną platformę dla śmigłowców transportowych, wojsk specjalnych, ratownictwa morskiego, zwalczania okrętów podwodnych. Uzyskiwaliśmy dzięki temu, w mojej ocenie, słabsze śmigłowce specjalistyczne i być może lepsze i dużo droższe śmigłowce transportowe - mówił.

- Uważamy, że należy inaczej do tego postępowania podejść. Kupujemy te najdroższe i te najbardziej - jeśli chodzi o uzbrojenie - kosztowne śmigłowce i tego też trzeba mieć świadomość. Zupełnie inna cena jest śmigłowca uzbrojonego w torpedy niż zwykłego śmigłowca transportowego - przekonywał.

Poszukiwanie śmigłowców

Postępowania na 16 śmigłowców - po osiem w wersjach bojowego poszukiwania i ratownictwa (CSAR) dla wojsk specjalnych oraz do zwalczania okrętów podwodnych (ZOP), wyposażonych dodatkowo w sprzęt medyczny pozwalający na prowadzenie akcji poszukiwawczo-ratowniczych - MON rozpisało w lutym br.

Zaproszenia do złożenia ofert wstępnych wystosowano trzech firm, które uczestniczyły w poprzednim przetargu: konsorcjum PZL Sp. z o.o. oraz Sikorsky Aircraft Corporations; WSK "PZL-Świdnik" oraz konsorcjum w składzie Airbus Helicopters i Heli Invest Sp. z o.o. Services S.K.A.

W poniedziałek maszyny dla sił specjalnych wstępnie zaoferowali wszyscy trzej oferenci - Airbus, PZL-Świdnik należący do grupy Leonardo oraz Sikorsky wraz z PZL Mielec. Wstępne oferty śmigłowców zwalczania okrętów podwodnych z funkcją ratownictwa morskiego przedstawiły Airbus i PZL-Świdnik.

Długa historia

Przetarg na wielozadaniowe śmigłowce dla wojska rozpisano wiosną 2012 r. W kwietniu 2015 r. MON do końcowego etapu zakwalifikowało ofertę Airbus Helicopters z maszyną H225M Caracal. MON podało wówczas, że tylko ta oferta spełniła wymogi formalne; odrzuciło wtedy ofertę Świdnika ze względu na zbyt odległy termin dostawy, i Mielca - z powodu braku uzbrojenia.

Zaprotestowały będące wówczas w opozycji PiS oraz związki zawodowe działające w zakładach w Mielcu i Świdniku. Ówczesny szef MON Tomasz Siemoniak (PO) wielokrotnie podkreślał, że przetarg był rzetelny, a warunki dla wszystkich oferentów były takie same. W maju 2015 r. PiS w sprawie przetargu zawiadomiło prokuraturę, która początkowo odmówiła wszczęcia postępowania. Ta decyzja została uchylona jesienią 2016 r. Śledztwo toczy się od października ub.r.

30 września 2015 r. rozpoczęły się negocjacje umowy offsetowej, której podpisanie było warunkiem zawarcia kontraktu z Airbus Helicopters. Na początku października 2016 r. Ministerstwo Rozwoju, które negocjowało offset z Airbusem, uznało dalsze rozmowy za bezprzedmiotowe. Według rządu, oferta Airbusa nie odpowiadała interesom ekonomicznym i bezpieczeństwa Polski, a wartość proponowanego offsetu była niższa od oczekiwanej. Od tego czasu MON na nowo rozpoczęło procedurę pozyskania nowych śmigłowców w ramach pilnej potrzeby operacyjnej.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (18)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze
lelek457
Chcieli poparcia związków zawodowych w Mielcu i Świdniku więc im naobiecywali. W Mielcu już zatrudnili ludzi bo byli przekonani że będzie kasa. A tu lipa ludzi trzeba zwolnić bo nie ma roboty.
  • 2
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
marko 1
Nie tak szybko ze smiglowcami z Mielca, kolega dopiero zaczal prace w Mielcu i zaczyna klepac blacchy na smiglowce tak ze jeszcze to potrwa, chyba ze go zwolnia no to nici z tego
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
aleksanderj43
PIS przekupuje wojsko zdymisjonowal stara doswiadczona kadre po to aby szybkimi awansami obsadzic zwolnione stanowiska ponadto obiecuje poprawe wynagrodzen dla wojska Wszystkie formacje silowe bedzie mial pod kontrola Po opanowniu sadow i samorzadow tylko patrzec czy po przegranych wyborach oddadza wladze w co watpie
  • 2
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
Janko Emigrant
Hurra! Jest szansa, że do 2065 Polska armia dostanie pierwsze śmigłowce.
Pan Antoni z pewnością dostanie pośmiertnie 2 albo 3 medale za dozbrojenie polskiej armii.
  • 6
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
tokmada
To jest już nudne... Może wasi, kownacki, wyborcy (czyli "ciemny lud") to kupuje te brednie i cuda na kiju, ale większość Polaków ma swój rozum i wam w nic nie uwierzy!
  • 5
  • 1
  • zgłoś naruszenie
zamknij
johnny75
Masz inne zdanie - to dobrze ale ie obrażaj innych.Też mi się to nie podoba i należy się za to ministrowi przysłowiowy "kopniak" na otrzeźwienie ale nazywając kogoś "ciemnym ludem" definiujesz tylko i wyłącznie własny potencjał intelektualny "jaśnie panie"...
  • 1
  • 1
  • zgłoś naruszenie
zamknij
Lapigrosz9012
Teraz mamy w Polsce Amerykanów to są zbędne. Cztery czy 15 to tyle co ziarenko w piasku. Szkoda kasy. Pomogą tyle co kadzidło ..... .
  • 3
  • 3
  • zgłoś naruszenie
zamknij
johnny75
Może i tak ale skoro obiecali to powinny być...Jak to mówią - umiesz liczyć , licz na siebie.
  • 1
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane