• rozwiń

Temat: Kompania Węglowa w tarapatach

Żony górników jadą do stolicy. Przyjmie je Anna Komorowska

Prezydent przyjmie delegacja pracownic kopalni i żon górników? Odtwórz: Prezydent przyjmie delegacja pracownic kopalni i żon górników?
Foto: Wikimedia/TVN24 | Video: tvn24 Foto: Z żonami górników spotka się Pierwsza Dama | Video: Prezydent przyjmie delegacja pracownic kopalni i żon górników?

Do stolicy jadą żony górników i pracownice kopalń, które chcą spotkać się z prezydentem Bronisławem Komorowskim. Chcą one przekazać głowie państwa petycję ws. planu naprawczego Kompanii Węglowej. Z ich delegacją spotka się jednak żona prezydenta Anna Komorowska.

CZYTAJ RAPORT SPECJALNY O KOMPANII WĘGLOWEJ

Jak poinformowała szefowa prezydenckiego biura prasowego Joanna Trzaska-Wieczorek delegację żon górników i pracownic kopalni przyjmie małżonka prezydenta Anna Komorowska oraz prezydencka minister Irena Wóycicka.

Petycja dla prezydenta

Do spotkania dojdzie o godz. 13.30 w Kancelarii Prezydenta przy ul. Wiejskiej.

Pracownice kopalni przeznaczonych do likwidacji i żony górników wyruszyły autokarami ze Śląska o godz. 7.00 rano. Przed wyjazdem mówiły, że liczą na spotkanie z prezydentem Bronisławem Komorowskim, któremu mają zamiar wręczyć petycję.

Jedna z jadących do Warszawy kobiet - Barbara Hanasz zapowiedziała, że delegacja wybiera się pod Pałac Prezydencki i chce rozmawiać przede wszystkim z prezydentem Komorowskim. Dodała jednocześnie: "Oczywiście bardzo miło, że żona pana prezydenta chce się z nami spotkać, więc delegacja się także z nią spotka".

Prezydent przyjmie delegację?

Wcześniej Trzaska-Wieczorek informowała, że delegacja zostanie przyjęta w siedzibie Kancelarii Prezydenta przy ulicy Wiejskiej, ale do spotkania z prezydentem nie dojdzie.

Jednak jak donosił po godz. 11.00 reporter TVN24 Rafał Poniatowski, prezydent być może spotka się żonami górników z powodu zaplanowanych spotkań.

Jak dodał, kobiety, które pojawią się w Warszawie ok. godz. 13.00, nie chcą udać się na ul. Wiejską tylko od razu pojechać do Pałacu Prezydenckiego przy Krakowskim Przedmieściu.

Protest

Kolejni górnicy mają w poniedziałek dołączyć do protestu, który od kilku dni prowadzony jest w czterech wskazanych przez rząd do likwidacji kopalniach. O 14.00 w Katowicach z przedstawicielami górników ma spotkać się premier Ewa Kopacz. Rozmowy prowadzone w niedzielę zostały zerwane. - Do rozmów możemy wrócić tylko w jednym przypadku, kiedy przyjedzie do nas pani Ewa Kopacz i zaczniemy normalne rozmowy - mówił w rozmowie TVN24 Leszek Piotrowski, szef związku zawodowego kopalni Bobrek-Centrum.

Zgodnie z zapowiedziami, w poniedziałek związki zawodowe rozszerzyły akcję protestacyjno-strajkową. Sprzeciwiają się oni przyjętemu przez rząd planowi naprawczemu dla Kompanii Węglowej (KW). Zakłada on likwidację kopalń: Bobrek Centrum w Bytomiu, Brzeszcze w miejscowości o tej samej nazwie, Pokój w Rudzie Śląskiej oraz Sośnica-Makoszowy w Gliwicach i Zabrzu. Górnicy tych zakładów prowadzą podziemne protesty od kilku dni.

Będzie gorąco?

Nie mówimy na razie o strajku, ale o akcji protestacyjnej. Jeszcze żadna z kopalń nie zatrzymała wydobycia, ale jesteśmy bliscy tego, by tak się stało

Jarosław Grzesik

Górnicze związki zawodowe, które w niedzielę zerwały prowadzone w Katowicach negocjacje ze stroną rządową, zapowiedziały eskalację protestu. - Od dnia dzisiejszego będą do naszej akcji przystępowali koledzy z innych kopalń i również innych branż, które obiecały nam pomoc i wsparcie - powiedział w poniedziałek rano przed kopalnią Bobrek-Centrum szef górniczej Solidarności Jarosław Grzesik. Związkowcy na razie nie zdradzają, które kopalnie dołączą do protestu.

- Nie mówimy na razie o strajku, ale o akcji protestacyjnej. Jeszcze żadna z kopalń nie zatrzymała wydobycia, ale jesteśmy bliscy tego, by tak się stało - dodał Grzesik.

Tylko z Kopacz

Leszek Piotrowski, szef związku zawodowego kopalni Bobrek-Centrum pytany rano o to, co związkowcy powiedzą górnikom podczas masówek, stwierdził w TVN24: - Przede wszystkim musimy powiedzieć o tym, co wczoraj się stało. Podczas rozmów zostaliśmy obrażeni, nie powinny paść te słowa. Za dużo pracowników jest zaangażowanych w to wszystko, aby można było sobie szastać słowami - ocenił.

- My nie chcemy obrażać, to nas obrażano. Niech się zastanowi ta osoba, która to powiedziała. Szasta słowami niepotrzebnie. My nie musimy mówić górnikom, że zaostrzamy protest. Wychodząc dziś przed kopalnię usłyszałem deklarację firm zewnętrznych, które współpracują, że też przyłączają się. Ta eskalacja jest już bardzo bardzo duża - podkreślił Piotrowski.

Pytany co dalej z zapowiedzią rozszerzenia protestów odparł: - Nie wiem. Deklaracje są deklaracjami, a co innego jest fakt. A czy dziś może zacząć strajkować cała Kompania Węglowa? - Nie wiem. podejrzewam, że tak może być, bo determinacja jest bardzo duża. Do rozmów możemy wrócić tylko w jednym przypadku, kiedy przyjedzie do nas pani Ewa Kopacz i zaczniemy normalne rozmowy - zaznaczył.

Kolejne rozmowy zerwane

Związkowcy zerwali niedzielne negocjacje z delegacją rządową na temat planu naprawczego Kompanii Węglowej (KW). Oświadczyli, że wrócą do rozmów, ale pod warunkiem, że weźmie w nich udział premier Ewa Kopacz i negocjacje będą dotyczyły całej branży, a nie tylko KW.

Rząd zapowiedział w środę, że w ramach planu naprawczego Kompanii zamierza zlikwidować cztery należące do tej spółki kopalnie: Brzeszcze w miejscowości o tej nazwie, Bobrek-Centrum w Bytomiu, Sośnica-Makoszowy w Gliwicach i Zabrzu oraz Pokój w Rudzie Śląskiej. W kopalniach przeznaczonych do likwidacji trwa protest, prowadzony także pod ziemią. Na poniedziałek związkowcy zapowiedzieli dużą akcję protestacyjno-strajkową w regionie.

Choć niedzielne, prowadzone w Katowicach rozmowy rozpoczęły się w dobrej atmosferze, po dwóch godzinach spotkania zza drzwi, za którymi toczyły się negocjacje, do dziennikarzy zaczęły docierać coraz bardziej podniesione głosy, przekleństwa, a wreszcie okrzyki "Złodzieje!". Po chwili z sali zaczęli wychodzić wzburzeni związkowcy. Oświadczyli, że nie wrócą do rozmów, jeśli nie zostaną przeproszeni. Ich zdaniem rząd jest zainteresowany jedynie likwidacją kopalń, a nie naprawą branży.

Według relacji związkowców, jeden z członków rządowej delegacji, sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Jakub Jaworowski, miał powiedzieć, że to co robią, to "pajacowanie". - Minister rządu polskiego nazwał związkowców pajacami - powiedział jeden z oburzonych związkowców. Sami przedstawiciele strony społecznej nie szczędzili przekleństw. Członków delegacji określili mianem niekompetentnych i nieprzygotowanych. - Premier powinna się wstydzić, że ma takich wiceministrów - powiedział szef "S" w kopalni Brzeszcze Stanisław Kłysz.

- Nie można rozmawiać tak, jak prezentuje to strona rządowa. Chcemy napisać wypracowanie. Przedstawiliśmy przynajmniej początek tego wypracowania, a strona rządowa mówi, że nie chce tego wypracowania napisać, to bez sensu. Poza tym obrzucanie się inwektywami – po raz pierwszy z czymś takim się spotkaliśmy - skomentował szef śląsko-dąbrowskiej "S" Dominik Kolorz.

Przepraszamy

Członkowie rządowej delegacji apelowali o powrót do rozmów. Jeden z członków rządowej delegacji, pełnomocnik rządu ds. restrukturyzacji górnictwa Wojciech Kowalczyk podkreślił, że nie można tracić czasu, bo sytuacja KW jest bardzo trudna.

Sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Jakub Jaworowski – który zdaniem związkowców miał ich obrazić, mówiąc, że "pajacują" - tłumaczył to atmosferą dyskusji. - Moja wypowiedź w toku naprawdę bardzo gorącej dyskusji dotyczyła tylko opisu sytuacji, w której po raz kolejny, w kolejnym dniu negocjacji, koncentrujemy się na sprawach proceduralnych, a nie na problemie, który tu wszyscy przyjechaliśmy rozwiązywać - powiedział.

Wiceminister pracy Jacek Męcina powiedział, że podczas negocjacji padają różne określenia. - W tym szczególnym kontekście, w którym padło określenie >>nie pajacujmy<< nie było celem obrażanie nikogo, tylko powrót do negocjacji na temat trudniej sytuacji w KW - powiedział. Jak zaznaczył wiceminister skarbu państwa Rafał Baniak, związkowcy już usłyszeli przeprosiny, z ust Kowalczyka i Jaworowskiego i jego, telefonicznie. - Nie traćmy czasu, rozmawiajmy - zaapelował.

Nie dali się przekonać

Mimo to związkowcy nie wznowili rozmów. W wydanym wieczorem komunikacie Międzyzwiązkowy Komitet Protestacyjno-Strajkowy ocenił, że plan restrukturyzacji KW jest programem "o charakterze tylko i wyłącznie politycznym". "Dla autorów tego programu nie liczą się ludzie pracujący w kopalniach, nie liczy się Śląsk i sytuacja społeczno-gospodarcza w tym regionie, nieważna jest przyszłość górnictwa. Ten program ma na uwadze wyłącznie fakt, że za kilka miesięcy odbędą się wybory parlamentarne i tylko z tej perspektywy tworzono ów dokument" - napisali związkowcy.

Podtrzymali deklarację gotowości do wznowienia rozmów, "o każdej porze dnia i nocy", jeśli na czele prowadzącej rozmowy delegacji rządowej stanie premier Ewa Kopacz i będą one dotyczyć programu dla całego górnictwa węgla kamiennego w Polsce, a nie tylko dla jednej ze spółek. "Chcemy też wyraźnie przypomnieć i podkreślić, że zasadniczym warunkiem rozmów i ewentualnego porozumienia jest wycofanie się rządu z wdrażania decyzji o likwidacji czterech kopalń" – napisali związkowcy.

W sobotę też zerwane

Związkowcy i przedstawiciele rządu spotkali się w Śląskim Urzędzie Wojewódzkim po raz pierwszy w sobotę. Rozmowy zostały jednak przerwane, bo związkowcy uznali, że reprezentanci rządu nie mieli pełnomocnictw do podpisania porozumienia w jego imieniu. Po otrzymaniu zapewnienia, że delegacja ma upoważnienie do zawierania zobowiązań w imieniu rządu, związkowcy zgodzili się zasiąść ponownie do rozmów w niedzielę.

Na poniedziałek w całym regionie śląsko-dąbrowskim zaplanowano akcję protestacyjno-strajkową. Związkowcy na razie nie chcą zdradzać szczegółów. Zapowiadają jedynie eskalację protestu i nie wykluczają przyłączenia się do niego także zakładów z innych branż.

Rząd zapewnia, że w przypadku realizacji planu naprawczego KW redukcja zatrudnienia dotknie maksymalnie ok. 3 tys. osób, które zostaną objęte programami osłonowymi. W przeciwnym razie spółce grozi upadłość, w wyniku której pracę straci aż 49 tys. osób - ostrzega resort gospodarki.

Według przyjętego w środę przez rząd planu dla KW możliwości dofinansowania tej spółki wyczerpały się i bez restrukturyzacji upadnie ona w ciągu miesiąca. Wśród rozwiązań wskazano likwidację czterech kopalń KW, przeniesienie 6 tys. osób do innych zakładów i osłony dla zwalnianych - kosztem ok. 2,3 mld zł.

Plan naprawczy dla KW zakłada sprzedaż nowej zawiązanej przez Węglokoks spółce celowej 9 z 14 kopalń Kompanii. Z pozostałych jedną ma kupić Węglokoks (Piekary), a kolejne cztery mają być zlikwidowane przez Spółkę Restrukturyzacji Kopalń (SRK).

Według zarządu KW, dalsze wydobycie w czterech kopalniach, które zostaną przeniesione do SRK jest ekonomicznie nieuzasadnione. W 2014 roku zakłady te przyniosły w sumie 821 mln zł strat.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (20)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze
Pieciulus
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
maja61
Czy żony górników zagrożonych bezrobociem stać na wycieczki do Warszawy ?
A może to kopalnia zafundowała paniom transport ?
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
Milan256
Chyba jednak jestem za odłączeniem Śląska od Polski.
Postawić granice i niech sobie radzą. Słyszeliście kiedykolwiek, żeby Ślązak nazywał się Polakiem, nie on zawsze zaprzecza, a dotacje od polskiego rządu chce.
  • 2
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
zgredek 1
To jakaś paranoja jest:
cena węgla na rynkach światowych - 57USD => ok. 220zł
cena węgla sprzedawanego w polskich kopalniach - ok. 600zł
cena detaliczna węgla (ja płacę) - ok. 820zł
To wreszcie ile faktycznie kosztuje wydobycie tony a ile utrzymanie bandy strajkujących nierobów (czyt. związkowców)?
  • 3
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
Vars
Różnica, 400 zł sam odpowiedziałeś, 220 zł to koszt sprzedaży, transportu itp.,powinniśmy uzyskać odpowiedź od górników na pytanie kto ma pokryć ową różnicę.
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
Smolec Wierzbowa
A co Panie żony górników maja innego do roboty????, albo wyjazd do "Stolycy", albo gotować staremu obiad, albo niańczyć stado bachorów, bo reasumując - słyszeliście żeby żona górnika pracowała?????
  • 1
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
gigawolt
To terroryzowanie i szantażowanie Polski i Polaków ze strony górników musi się w końcu skończyc!!! Ktoś w końcu musi przerwać ten chocholi taniec.
  • 5
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane