• rozwiń
    • WIG20 2194.58 -0.57%
    • WIG30 2490.03 -0.77%
    • WIG 58026.68 -0.72%
    • sWIG80 11627.70 +0.15%
    • mWIG40 3749.54 -1.58%

Ostatnia aktualizacja: Wczoraj 17:15

Dostosuj

Koniec reklamowego chaosu? "Żadnej rewolucji nie będzie"

Koniec reklamowego chaosu? "Żadnej rewolucji nie będzie"
Foto: tvn24 Foto: Ustawa krajobrazowa ma uporządkować reklamowy chaos. Jednak firmy z branży reklamowej przekonują, że jeśli przepisy wejdą w życie, to ich firmy ucierpią

Ustawa krajobrazowa ma uporządkować reklamowy chaos. Jednak firmy z branży reklamowej przekonują, że jeśli przepisy wejdą w życie, to właśnie one wpadną w kłopoty, a miasta wcale nie będą ładniejsze.

Sejm przyjął ustawę krajobrazową 20 marca. Teraz nad zawartymi w niej przepisami pracuje Senat. Według twórców ustawy ma ona uporządkować reklamowy chaos w otaczającej nas przestrzeni publicznej.

Co się zmieni?

Jeśli nowe przepisy wejdą w życie, to w polskim prawie pojawi się definicja reklamy, szyldu, czy krajobrazu. Ustawa nakłada na samorządowców nowe obowiązki, ale i daje im więcej możliwości. Wśród pierwszych jest chociażby stworzenie audytu krajobrazowego, w którym mają być określone obszary krajobrazów priorytetowych. To właśnie dla nich sejmiki poszczególnych województw będą miały możliwość ustalania norm prawnych dotyczących m.in. wysokości i kształtu budynków.

Ustawa reguluje również umieszczanie reklam w przestrzeni publicznej. Samorządowcy będą mogli określać, jak mają wyglądać reklamy oraz gdzie nie wolno ich umieszczać. Co ważne zakazy będą dotyczyć nie tylko publicznych latarni, ale i prywatnych ogrodzeń, budynków czy billboardów. To duża zmiana, bo wcześniej miasta nie mogły pobierać opłat z reklam umieszczonych na prywatnych nośnikach. Samorządy będą mogły też zdjąć nielegalną reklamę, wystawić za nią rachunek i nałożyć grzywnę do 5000 zł. Wszystkie te zmiany wejdą w życie, jeśli senatorowie nie zmienią przyjętej przez Sejm ustawy.

Rewolucja? Niekoniecznie

Iwona Śledzińska-Katarasińska z Platformy Obywatelskiej, która w czasie sejmowej debaty zdawała sprawozdanie z prac komisji, uważa, że propozycja ustawy krajobrazowej jest "rewolucyjna".  - Jeżeli chcemy na serio ochrony krajobrazu, oznacza to wprowadzenie pewnych nakazów, zakazów i poniesienie kosztów - mówiła w Sejmie posłanka.

Jednak przedstawiciele firm zajmujących się reklamą zewnętrzną twierdzą, że żadnej rewolucji nie będzie, a nowe przepisy mogą jedynie niekorzystnie odbić się na całej branży.

- Ustawa nie zapewnia żadnego mechanizmu, który pomógłby uporządkować nasze otoczenie. A na podmioty prowadzące działalność reklamową nakłada kolejne opłaty i to, co dobrego do tej pory robiły, czyli remontowały kamienice ze środków reklamodawców w znacznym stopniu będzie ograniczone - uważa Joanna Szlemińska, wiceprezes zarządu Synergic.

- Ustawa krajobrazowa w obecnym kształcie i na dzień dzisiejszy nie jest rewolucją. „Kowalski” nie zobaczy na ulicach odsłoniętych i pięknie wyremontowanych budynków, co więcej za parę lat zobaczy budynki odsłonięte, ale nie wyremontowane - dodaje Szlemińska.

Będzie gorzej?

Zdaniem prezesa Izby Gospodarczej Reklamy Zewnętrznej (IGRZ) Lecha Kaczonia samo przyjęcie i uchwalenie ustawy krajobrazowej nie pociągnie za sobą żadnych pożądanych zmian w przestrzeni publicznej.

- Wszystko zależeć będzie od "mądrości samorządów". Obawiam się, że większość z nich nie sprosta zadaniu. Wówczas przestrzeń publiczna nie zmieni się wcale lub nawet pogorszy - ocenia Kaczoń - Jeżeli wykonanie ułomnych zapisów ustawy będzie byle jakie, to wówczas profesjonalne firmy reklamy zewnętrznej i przestrzeń odczują to negatywnie. A samorządy zamiast zarabiać, będą tracić pieniądze - przewiduje prezes IGRZ.

Teoria a praktyka

Marcin Maszewski, członek zarządu spółki Jet Line, która zajmuje się reklamą zewnętrzną, uważa, że ustawa nie sprawi, że krajobraz publicznej przestrzeni zmieni się na lepsze.

- To ustawa głównie antyreklamowa, a nie krajobrazowa. Nakłada na właścicieli gruntów dodatkowy podatek. Umożliwi też zatrudnianie kolejnych urzędników i wydawanie pieniądze na audyty. Możliwe, że koszty pozyskania podatków nie przekroczą przewidywanych wpływów - uważa Maszewski.

- Te przepisy nie uratują krajobrazu przed niepożądaną ingerencją, a to teoretycznie leżało u podstaw jej pomysłu. Nie sądzę, aby wprowadzenie ustawy w życie sprawiło, że reklamy stojące przy drogach znikną. Podobnie jak nie sądzę, że ustawa zablokuje tak egzotyczne sąsiedztwa, jak np. trzypiętrowy klocek przykryty papą i pomalowany na kanarkowo, który stoi przy dworku otoczonym krasnalami, a także obok wyremontowanej, secesyjnej kamieniczki - podkreśla Maszewski.

Branża ucierpi?

Zdaniem prezesa IGRZ dzięki branży reklamy zewnętrznej pracę nad Wisłą ma kilkadziesiąt tysięcy osób. - W Polsce jest kilka ogólnokrajowych firm reklamy zewnętrznej. Prawie w każdym większym mieście działają firmy regionalne. Wokół branży działa duża liczba podwykonawców. To np. firmy budowlane i transportowe, świadczące usługi kontrolne i dokumentacyjne, czy drukarnie. W sumie dzięki naszej branży pracę posiada w Polsce kilkadziesiąt tysięcy ludzi. A w samych firmach jako takich jest ich kilka tysięcy osób - wylicza Lech Kaczoń.

Jeśli ustawa krajobrazowa wejdzie w życie w obecnym kształcie, to firmy będą musiały szukać oszczędności. Być może zmniejszą liczbę zatrudnionych pracowników.

- Wprowadzenie ustawy w tym kształcie będzie pociągało za sobą zwiększenie kosztów działania - przyznaje Marcin Maszewski. Dodaje, że koszty wzrosną także za sprawą dodatkowej obsługi prawnej związanej z działaniami urzędów.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (2)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze
marcjan_trafny
  • 0
  • 1
  • zgłoś naruszenie
zamknij

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane