• rozwiń
    • WIG20 2164.75 -0.41%
    • WIG30 2451.42 -0.51%
    • WIG 57024.61 -0.48%
    • sWIG80 11449.24 -0.03%
    • mWIG40 3636.71 -0.92%

Ostatnia aktualizacja: 2019-10-18 17:15

Dostosuj

Sytuacja w służbie zdrowia. Trudne liczby i polityczne recepty na jej uzdrowienie

Kaczyński: rozwiązanie problemów służby zdrowia to kwestia dwóch, może trzech kadencji Odtwórz: Kaczyński: rozwiązanie problemów służby zdrowia to kwestia dwóch, może trzech kadencji
Kaczyński: rozwiązanie problemów służby zdrowia to kwestia dwóch, może trzech kadencji "Źródło: tvn24"

Polska jest jednym z krajów Unii Europejskiej, gdzie na ochronę zdrowia wydaje się najmniej.

Dotychczasowe wydatki na ochronę zdrowia w Polsce wypadają zdecydowanie poniżej unijnej średniej. Z danych Eurostatu na koniec 2016 rok (ostatnie dostępne dane) wynika, że Polska wydaje na zdrowie bardzo mało – w sumie 6,5 procent w relacji do PKB. Z tym, że są to zarówno wydatki prywatne jak i publiczne - tak liczy to Eurostat.

Na szarym końcu Europy

Najwięcej wśród krajów Unii wydaje się nad Sekwaną. W 2016 roku Francja przeznaczyła na ten cel aż 11,5 proc. Na drugim miejscu są Niemcy - 11,1 proc. PKB, a na trzecim Szwecja - 11 proc. Powyżej średniej 9,9 proc. znalazło się zaledwie siedem z 28 krajów UE - oprócz wymienionej wyżej trójki, udało się to jeszcze Austrii, Holandii, Danii i Belgii.


 

Polska w tym zestawieniu nie prezentuje się najlepiej. W stosunku do PKB mniej wydają tylko Rumunia (5 proc.), Luksemburg (6,2 proc.), Łotwa (6,2 proc.) oraz Estonia (6,5 proc.). Przy czym Eurostat podkreślił, że w przypadku Luksemburgu taki wynik jest bezpośrednim skutkiem wysokiego PKB.

Jeśli chodzi o wartości bezwzględne, to najwięcej wydali na ochronę zdrowia w 2016 roku Niemcy - prawie 352 mld euro. Na drugi miejscu znaleźli się Francuzi - ponad 257 mld euro, a na trzecim Wielka Brytania - 233 mld euro.

Na trzynastym miejscu znalazła się Polska z prawie 28 mld euro. Dla porównania Hiszpania, która jest pod tym względem piąta w UE, wydała w 2016 roku na ten cel prawie cztery razy więcej (100 mld euro). Dla przypomnienia dodajmy, że w Hiszpanii mieszka ponad 46 mln osób, a w Polsce nieco ponad 38 mln.


Rocznie na jednego pacjenta wydaje się w Polsce 731 euro (w 2016 roku), czyli około 3,2 tysiąca złotych.

Wśród krajów unii niższy wynik ma tylko Bułgaria (556 euro) i Rumunia (432 euro). Na drugim biegunie znalazły się Luksemburg, Szwecja i Dania – każdy z krajów przeznacza rocznie na opiekę lekarską swojego obywatela ponad 5000 euro.

Obiecany wzrost wydatków

W listopadzie 2017 roku Sejm przyjął ustawę przewidującą stopniowy wzrost wydatków na służbę zdrowia do poziomu co najmniej 6 proc. PKB w 2025 roku. Kilkumiesięczne protesty lekarzy-rezydentów przyspieszyły wprowadzenie zmian o rok.

I tak 5 lipca 2018 roku wprowadzono nowelę ustawy. Zgodnie z nią wydatki na służbę zdrowia mają osiągnąć nie mniej niż 6 proc. PKB do 2024 roku. I tu ważne zastrzeżenie - chodzi jedynie o publiczne wydatki, a nie łączne, które bierze pod uwagę Eurostat.

Dojście do tego poziomu ma, według ustawodawcy, wyglądać następująco i nie może wynosić mniej niż:

4,78 proc. produktu krajowego brutto w 2018 r.;

4,86 proc. produktu krajowego brutto w 2019 r.;

5,03 proc. produktu krajowego brutto w 2020 r.;

5,30 proc. produktu krajowego brutto w 2021 r.;

5,55 proc. produktu krajowego brutto w 2022 r.;

5,80 proc. produktu krajowego brutto w 2023 r.;

Wart podkreślić, że w ustawie znalazł się także zapis mówiący o tym, że "wartość produktu krajowego brutto, o którym mowa w ust. 1, jest ustalana na podstawie wartości określonej w obwieszczeniu Prezesa Głównego Urzędu Statystycznego wydawanym na podstawie art. 5 ustawy z dnia 26 października 2000 roku o sposobie obliczania wartości rocznego produktu krajowego brutto, według stanu na dzień 31 sierpnia".

Oznacza to, że wartość PKB potrzebna do obliczeń wydatków na zdrowie na dany rok Ministerstwo Finansów będzie brało sprzed dwóch lat.

Główny Urząd Statystyczny pierwsze szacunki PKB za rok poprzedni publikuje bowiem w maju. Wydatki budżetowe planowane są natomiast jesienią. Robiąc założenia wydatków np. we wrześniu 2019 na budżet roku 2020 urzędnicy jako bazę wyliczeń brać będą PKB z 2017 roku. Czyli znacznie niższe.

Sieć szpitali

Nie tylko kwestia finansowania służby zdrowia, ale także jej organizacja jest daleka od ideału. Raport w tej sprawie opublikowała Najwyższa Izba Kontroli.

Od 1 października 2017 roku działa w Polsce system podstawowego szpitalnego zabezpieczenia  świadczeń opieki zdrowotnej. Tak zwana sieć szpitali, która miała ułatwić pacjentom dostęp do świadczeń zdrowotnych, a dyrektorom zarządzanie placówkami nie poprawiła ani sytuacji chorych, ani finansów większości badanych szpitali - tak wynika z raportu NIK.

Z ustaleń Izby wynika, że w pierwszych trzech kwartałach 2018 roku przychody kontrolowanych szpitali były wyższe niż w analogicznym okresie 2017 roku o prawie 13 procent, ale koszty o ponad 17 procent. Tymczasem - jak dodano - NFZ kompleksowo podniósł wysokość świadczeń w całym badanym okresie tylko raz, w 2017 roku - o 4 procent.

 

Kontrolerzy wskazali, że rosnąca różnica w poziomie uzyskiwanych przychodów i ponoszonych kosztów skutkowała wzrostem zobowiązań szpitali oraz niekorzystnymi wynikami finansowymi.

"W sumie spośród 29 badanych przez NIK placówek, na koniec września 2018 roku 23 (79,3 procent) odnotowały ujemny wynik finansowy, a w porównaniu z wrześniem 2017 roku pogorszyła się sytuacja ekonomiczna 22 szpitali" - czytamy.



Wraz z utworzeniem sieci szpitali, istotnie zmienił się sposób finansowania tych placówek - teraz jest oparty przede wszystkim na ryczałcie wypłacanym przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Kontrolerzy zwrócili uwagę na problemy w funkcjonowaniu tego rozwiązania.

"NFZ nie płaci jednak za świadczenia ponadlimitowe, nie gwarantują one także podwyższenia ryczałtu w przyszłości. Żeby szpital, który zrealizował świadczenia powyżej ryczałtu mógł dostać więcej pieniędzy z NFZ, inny z tego samego województwa musiałby ich wykonać mniej" - wskazano.

Szpitale powiatowe

Własny raport w sprawie szpitali powiatowych opublikował Związek Powiatów Polskich oraz Ogólnopolski Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych. Przeanalizowano w nim dane pochodzące ze 119 (na 240 funkcjonujących) placówek z lat 2015-2019.

Wnioski są podobne do tych po kontroli NIK. Sieć szpitali nie poprawiła ani sytuacji chorych, ani finansów większości badanych szpitali. Wartość udzielanych świadczeń w ramach umów dotyczących podstawowego szpitalnego zabezpieczenia była wyższa niż wartość ryczałtu.

"Straty rosną nieprzerwanie od 2015 roku, z wyjątkiem 2017 roku, kiedy zapłata za nadwykonania była znacząca. W 2018 roku, w porównaniu do 2017 roku mamy do czynienia z załamaniem. Strata szpitali zwiększyła się o 77 proc., a w 2019 roku, przy założeniu podwojenia się pierwszego półrocza, wzrośnie o kolejne 50 proc." - czytamy w raporcie.

Tajny dług

Trudno jest określić, jak bardzo zadłużone są szpitale w Polsce. Od 2003 roku dane dotyczące zadłużenia placówek były oficjalnie publikowane, w tym roku jednak ich brak. Według danych z lat ubiegłych zadłużenie szpitali nieprzerwanie rosło. W trzeci kwartale 2018 roku wynosiło prawie 13 miliardów złotych – wynika z informacji opublikowanych na stronie Ministerstwa Zdrowia. To najwyższe zobowiązania placówek w historii.

Kończy się trzeci kwartał 2019 roku, a wciąż nie ma pełnych danych ostatni kwartał 2018 roku ani za styczeń-marzec 2019. W ubiegłym roku dane za pierwszy kwartał podano w lipcu, opóźnienie wynosiło więc ok. 3 miesięcy. Teraz opóźnienie jest już znacznie większe.

- Te dane, nowe, za pierwszy kwartał, nie pojawiły się ani w czerwcu, ani w lipcu, ani w sierpniu. Więc poprosiłam ministerstwo o odpowiedź, kiedy będą. I okazuje się, że na razie nie nie wskazuje na to, że mają w ogóle być opublikowane - skomentowała dla Faktów Aleksandra Kurowska z portalu Politykazdrowotna.com.

Propozycje partii

Stan służby zdrowia powinien być, według większości ankietowanych Polaków, tematem numer jeden toczącej się kampanii przed wyborami do parlamentu. Tak przynajmniej wynika z telefonicznego badania opinii społecznej przeprowadzonego przez Kantar dla "Faktów" TVN i TVN24.

W tym samym sondażu 62 procent ankietowanych stwierdziło, że rządom PiS nie udało się poprawić sytuacji w ochronie zdrowia. Przeciwnego zdania jest 27 procent.

Nic dziwnego więc, że kwestia służby zdrowia zdominowała ostatnio polityczne debaty i wystąpienia.

Najnowszą propozycją Prawa i Sprawiedliwości jest "piątka dla zdrowia". To kolejno: wzrost nakładów na służbę zdrowia, pakiet badań kontrolnych dla każdego Polska, koordynowana opieka nad seniorami i osobami niesamodzielnymi w każdym powiecie, Fundusz Modernizacji Szpitali oraz dodatkowy miliard złotych na najnowocześniejsze centrum onkologii w Europie.

Podczas sobotniej konwencji w Opolu minister zdrowia Łukasz Szumowski zapowiedział, że "w 2024 wydamy 160 mld zł na zdrowie". - Musimy również finansować dobry sprzęt i remonty szpitali. Stąd dodatkowe 2 mld zł - powiedział.

Na tej samej konwencji Jarosław Kaczyński z kolei podkreślał, że "musimy zapewnić każdemu rodakowi obsługę medyczną za darmo".

Z kolei na sobotniej konwencji w Krakowie liderka Koalicji Obywatelskiej Małgorzata Kidawa Błońska mówiła o projekcie "Europejskiej Ochrony Zdrowia". Wśród jego głównych założeń było m.in. skrócenie kolejek do specjalistów tak, by na oczekiwanie na wizytę nie trwało dłużej niż 21 dni, skrócenie czasu oczekiwania na Szpitalnych Oddziałach Ratunkowych do maksimum 60 minut oraz wprowadzenie "Europejskiego Programu Walki z Rakiem", którego celem miałoby być osiągnięcie w Polsce wyleczalności chorób nowotworowych na poziomie najbardziej zaawansowanych krajów Europy Zachodniej.

W poniedziałek przedstawiła także kandydata Koalicji Obywatelskiej na ministra zdrowia.

Lewica chce zadbać, by konstytucyjna zasada równego dostępu do ochrony zdrowia była realizowana. Adrian Zandberg, jeden z liderów ugrupowania, obiecywał, że po wygranych wyborach partia "do 2023 r. podniesie nakłady na publiczną ochronę zdrowia do 7,2 proc. PKB. W ten sposób skrócimy kolejki do specjalistów". Zmienić się mają także zasady refundacji leków.

W oficjalnym programie wyborczym Konfederacji nie ma programu dla służby zdrowia. Janusz Korwin-Mikke, jeden z liderów ugrupowania, przekonuje na swoim koncie na Facebooku, że obecny system opieki zdrowotnej, w który "wtrąca się państwo", jest niezwykle drogi. "Obecny system opieki zdrowotnej to komunizm" - pisze Korwin-Mikke.

Nieco więcej wiadomo o pomysłach PSL-Koalicja Polska na reformy służby zdrowia. W sobotę zaprezentowano "Pakt dla Zdrowia". W programie zapisano między innymi podwyższanie nakładów na służbę zdrowia do minimum 6,8 procent PKB, podniesienie pensji wszystkim pracownikom o 30 procent oraz upowszechnienie działań na rzecz profilaktyki.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane