• rozwiń
    • WIG20 2370.63 +0.22%
    • WIG30 2720.26 +0.10%
    • WIG 60938.98 +0.05%
    • sWIG80 12066.06 -0.33%
    • mWIG40 4183.80 -0.49%

Ostatnia aktualizacja: Wczoraj 17:15

Dostosuj

Dwa miliony przedsiębiorców pod lupą rządu. "Chodzi o pozyskanie środków"

Kontrowersje wokół testu przedsiębiorcy. "Chodzi o pozyskanie środków" Odtwórz: Kontrowersje wokół testu przedsiębiorcy. "Chodzi o pozyskanie środków"
Kontrowersje wokół testu przedsiębiorcy. "Chodzi o pozyskanie środków" "Źródło: TVN24 BiS"

- To, że ma się tym zajmować Ministerstwo Finansów, a nie Państwowa Inspekcja Pracy wskazuje, iż chodzi nie o ochronę osób (...), a chodzi o pozyskanie środków - tak skomentował na antenie TVN24 BiS pomysł wprowadzenia tzw. testu przedsiębiorcy Marek Kolibski z KNDP Doradcy Podatkowi.

Resort finansów pracuje nad testem przedsiębiorcy, który pozwoliłby określić, kto rzeczywiście nim jest, a kto tylko korzysta z preferencyjnego opodatkowania.

Ministerstwo jest zdania, że jednym z problemów polskiego systemu podatkowego jest opodatkowanie jednoosobowych firm. Według wiceministra finansów Filipa Świtały mamy przedsiębiorców, którzy nie ponoszą ryzyka gospodarczego. - To przedsiębiorcy, którzy pracują dla jednego pracodawcy, wystawiają jedną fakturę miesięcznie, mają (…) zakaz pracowania dla kogokolwiek innego – wyjaśniał Świtała.

To oznacza, że jedna usługa lub towar, rozliczana na rzecz jednego nabywcy, pozbawiałaby firmy jednoosobowe statusu przedsiębiorcy, a przede wszystkim – ograniczała liniową stawkę 19 proc. podatku PIT.

Z kolei dyrektor departamentu podatków dochodowych w MF Maciej Żukowski informował w poniedziałek, że resort jest świadomy wyzwań i będzie się starał "skalibrować ten test przedsiębiorcy w taki sposób, żeby mysz się nie przecisnęła".

Kontrole w tym zakresie

- Jedynie Państwowa Inspekcja Pracy powinna badać tych pokrzywdzonych zatrudnionych i należy patrzeć od strony praw pracowniczych, a nie od strony poszukiwania pieniędzy. Bo na pewno w gronie samozatrudnionych, tych jednoosobowych firm, kilka procent to osoby poszkodowane, bo nie chcą tego samozatrudnienia. Ale to nie jest zadanie dla Ministerstwa Finansów - stwierdził Kolibski.

Dodał, że pomysł testu przedsiębiorcy może mieć "małe uzasadnienie", a w tych uzasadnionych przypadkach sprawą powinna zajmować się PIP. - To jest zadanie dla Państwowej Inspekcji Pracy, która, na ile się orientuję, wykonuje kontrole w tym zakresie - podkreślił ekspert KNDP Doradcy Podatkowi.

- To jest bardzo niepokojące. To, że ma się tym zajmować Ministerstwo Finansów, a nie Państwowa Inspekcja Pracy wskazuje, iż chodzi nie o ochronę osób, które zostały wypchnięte ze stosunku pracy, a chodzi o pozyskanie środków, i to bardzo dużych środków - zaznaczył Kolibski.

"Bardzo duże kwoty"

Kolibski wyjaśniał również, z jakie mogłyby być możliwe konsekwencje wprowadzenia testu przedsiębiorcy. Przede wszystkim - jeśli przedsiębiorca "nie zda" testu, nie będzie mógł korzystać z 19- procentowego podatku PIT, z której dziś korzysta wiele samozatrudnionych osób. Odpadną także zryczałtowane składki na ubezpieczenie społeczne. Dochodzi też kwestia odliczenia VAT-u - tłumaczył na antenie TVN24BIS Marek Kolibski.

- Jeżeli ktoś by wystawiał faktury z VAT-em i zostałoby podważone samozatrudnienie, to firma, która by te faktury otrzymywała, nie ma prawa do odliczenia VAT-u, bo dostała fakturę od firmy, która nie jest firmą. Dodatkowo taka firma, która zatrudniała osobę samozatrudnioną, ma zaległość w ZUS-ie - tłumaczył ekspert.

Dodał też, że to "jest tylko to, co można uzyskać od pracodawcy z faktur otrzymanych, a "druga część to jest zaległość po stronie osoby samozatrudnionej". - To są moim zdaniem bardzo duże kwoty - stwierdził.

Ministerstwo Finansów nie ujawniło, jak miałby wyglądać taki test, ani jakie będą jego konsekwencje dla przedsiębiorców.

Dwa miliony przedsiębiorców

W środę minister przedsiębiorczości i technologii Jadwiga Emilewicz stwierdziła, że test przedsiębiorcy jest "ryzykownym rozwiązaniem". Dodała, że MPiT jest wobec niego sceptyczne i będzie rozmawiać w tej sprawie z resortem finansów.

- Podatek liniowy jest jednym z tych, który polscy średni i mali przedsiębiorcy bardzo sobie cenią. To ważny bodziec rozwojowy - wskazała Emilewicz.

Szefowa MPiT zaznaczyła, że jej resort jest sceptyczny co do tego rozwiązania i będzie "rozmawiać na pewno z MF na ten temat".

Wyjaśniła, że przedstawiciele MPiT będą wskazywać na to, że rozwiązanie, które mamy dzisiaj w systemie podatkowym jest korzystne. - Przedsiębiorcy się w nim odnajdują i dobrze czują. Nie chcielibyśmy utracić, wyrzucić z rynku podmiotów gospodarczych. A przypomnę, że mali i średni przedsiębiorcy to ponad 2 miliony podmiotów. To dzisiaj tak naprawdę podstawa polskiego systemu gospodarczego - wskazała.

Jak wynika z opisywanego przez tvn24bis.pl raportu Instytutu Badań Strukturalnych, "fikcyjne samozatrudnienie w Polsce może dotyczyć nawet co dziesiątej osoby prowadzącej własną działalność gospodarczą". W 2017 roku liczba osób, które prowadziły działalność gospodarczą i nie zatrudniały innych pracowników, pracowały wyłącznie lub głównie dla jednego klienta, wyniosła 166 tysięcy.




Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (16)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze
graffiti50
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
Scrutinizer
Czyli co? Jednak doprowadzili państwo do ruiny i w panice szukają kasy?
  • 1
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
Stefan_007
Czemu mnie, prostego inżyniera, to nie dziwi? Ale kolejne wybory i tak mają być wygrane "za wszelką cenę".
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
KaWanda
Ale przecież ci przedsiębiorcy są zmuszani do zakładania działalności przez pracodawcę! I jeszcze rząd chce ich za to karać?? A gdzie jakieś rozwiązania systemowe, żeby pracodawcom nie opłacało się zmuszanie młodych ludzi do zakładania działalności i unikanie płacenia za nich zusu?
  • 6
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
PrawdaMiedzyOczy
Tymczasem w Niemczech kwota wolna od podatku to 9300 EUR na osobę, 18600 EUR na małżeństwo. Poniżej tej sumy nie płaci się żadnego podatku.
  • 6
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
lastanetaarion
U nas jest 8kafli z kawałkiem... Ponad 3 razy niższa niż najniższe roczne zarobki - sumując najniższą zgodną z prawem pensję - 2200 zł brutto...
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
Scrutinizer
Przytoczenie takiego przykładu niczego nie daje bez znajomości całego systemu, bowiem już od ~13.000 € płacisz ~25%, a od 50.000 (czyli cała klasa średnia) 42%.
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
Stefan_007
Jeśli rząd to zrobi, to ma 2 miliony głosów przeciwko sobie.
  • 9
  • 1
  • zgłoś naruszenie
zamknij
k_r_ki
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
Scrutinizer
@k_r_ki 10
"...jeśli prawo wymusi przyjęcie ich na etat...." - ale z reguły wymusi rezygnacje z ich usług.
Przykłady i doświadczenia mamy z D, NL, A, gdzie nagle rządy zaczęły pedałować do tylu i łagodzić obostrzenia.
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
SmokObibok
Ci biedni ludzie zmuszeni do przejścia na DG dostaną teraz na etacie na rękę połowę tego co dostawali. Resztą podzieli się US z ZUSem. No super pomysł.
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
qhen
rozdawanie kosztuje
  • 8
  • 1
  • zgłoś naruszenie
zamknij
InFlames123
No kosztuje. A patola się cieszy. Jak ruszą liniowke będzie to dla mnie jednoznaczny sygnał żeby się stąd zabierać. Jak zrobi tak więcej osób, ciekawe kto wtedy będzie utrzymywał patolę.
  • 2
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
lastanetaarion
  • 1
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane