• rozwiń

Podkomisja ds. SKOK-ów wzywa Andrzeja Dudę. "Mamy nadzieję, że wyjaśni nasze wątpliwości"

Foto: Wojciech Strozyk/REPORTER/East News Foto: Pod koniec 2014 r. 41 kas było objętych postępowaniem naprawczym

Podkomisja nadzwyczajna ds. SKOK-ów ma nadzieję, że na jej posiedzeniu w środę pojawi się europoseł PiS Andrzej Duda, by wyjaśnić wątpliwości dot. przygotowywania wniosku do TK w sprawie kas - mówił we wtorek przewodniczący podkomisji Marcin Święcicki (PO).

W Sejmie odbyło się we wtorek kolejne posiedzenie podkomisji nadzwyczajnej do spraw realizacji ustawy o spółdzielczych kasach oszczędnościowo-kredytowych. Jednym z punktów posiedzenia było przedstawienie informacji dot. przygotowania przez prezydenta Lech Kaczyńskiego wniosku do Trybunału Konstytucyjnego w sprawie zgodności z konstytucją ustawy o SKOK. Informację tę przedstawić miał poseł PiS do Parlamentu Europejskiego i kandydat na prezydenta Andrzej Duda, który jednak nie pojawił się w Sejmie.

Piękna i szlachetna idea

Święcicki tłumacząc powody zaproszenia Dudy powiedział, że "idea SKOK jest piękna i szlachetna". - W trakcie realizacji tej pięknej idei w Polsce do systemu SKOK zakradło się wiele patologii. Jedna z nich polegała na tym, że w Kasie Krajowej 75 proc. głosów miała fundacja, której prezesem był pan Grzegorz Bierecki i przez tę fundację miał on więcej głosów niż 2 mln członków kas (...). To było istotne wypaczenie idei kas - podkreślał Święcicki.

Dodał, że system ten nie miał nad sobą żadnego nadzoru, co rodziło obawy, że w pewnym momencie może okazać się niewypłacalny. - Kres tym patologiom stawiała ustawa przyjęta w 2000 r. przez Sejm, ale niestety została ona na kilka lat zablokowana przez przekazanie jej do TK na podstawie wniosku przygotowanego przez pana Andrzeja Dudę - mówił.

- Przez te kilka lat te patologie mogły nadal istnieć i w dalszym ciągu pan Bierecki mógł bogacić się na SKOK, w dalszym ciągu pozbawione były one profesjonalnego nadzoru. Skończyło się to tym, że w 2014 r. trzeba było wypłacić prawie 3 mld zł na ratowanie depozytów w SKOK z Bankowego Funduszu Gwarancyjnego - mówił Święcicki.

Poseł PO wskazał, że podczas badania procesu przygotowywania wniosku do TK pojawiły się bardzo poważne wątpliwości, m.in. "czy był on szykowany w interesie publicznym".

Pytania do Dudy

- Chciałem zapytać pana Dudę przede wszystkim czy zdawał sobie sprawę z tego, że wniosek przedłuży kontrolę nad SKOK wykonywaną przez pana Biereckiego, który czerpał z tego korzyści osobiste, a także opóźni objęcie kas nadzorem KNF, co przyczyniło się do powstania 3,2 mld zł strat deponentów SKOK - mówił Święcicki.

Podkreślił, że jeśli Duda nie mógł pojawić się na wtorkowym posiedzeniu podkomisji, to może to zrobić jeszcze w środę oraz w czwartek, gdyż w tych dniach również zaplanowano posiedzenia. Wypowiedź przewodniczącego podkomisji wywołała oburzenie m.in. wśród posłów PiS. Jerzy Żyżyński (PiS) odnosząc się do słów Święcickiego pytał, czy zapraszał on też byłego prezesa Kasy Krajowej Grzegorz Biereckiego.

Teza i fakty

Z kolei poseł klubu Zjednoczona Prawica Andrzej Romanek ocenił, że Święcicki nie występuje jako przewodniczący podkomisji, ale jako oskarżyciel, a do jego zarzutów nie może odnieść się druga strona, gdyż jest nieobecna. - Przyjął pan pewną tezę i próbuje do niej dostosować fakty - mówił Romanek.

Podkreślił też, że jego wystąpienie jest w pewnym sensie wyrażeniem wotum nieufności wobec Święcickiego jako przewodniczącego podkomisji.

Posłowie PiS złożyli też wniosek, by uzupełnić porządek wtorkowych obrad i zaprosić przedstawiciela Kancelarii Prezydenta, który miałby przedstawić informację na temat "okoliczności ograniczenia" przez prezydenta Bronisława Komorowskiego wniosku o zbadanie zgodności z konstytucją ustawy z listopada 2009 r. o SKOK, złożonego do TK przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego, a także informacji dotyczącej "podstaw i okoliczności" wniesienia przez prezydenta Komorowskiego wniosku do TK o zbadanie przepisów ustawy o SKOK. Wnioski te nie zyskały jednak poparcia większości członków podkomisji.

Posłowie opozycji poinformowali także, że złożą do marszałka Sejmu Radosława Sikorskiego pismo z prośbą o określenie zakresu prac podkomisji.

W czasie posiedzenia sejmowej podkomisji Duda odwiedzał Grójec (woj. mazowieckie). Podczas zorganizowanej tam konferencji prasowej dziennikarze pytali o jego nieobecność w Sejmie. Duda powiedział, że Kaczyński wykonał swój konstytucyjny obowiązek kierując ustawę do TK. - Trybunał swoim wyrokiem potwierdził słuszność rozumowania pana prezydenta. Pytanie raczej do prezydenta Komorowskiego, dlaczego dużą część wniosku z TK wycofał. Dlaczego pan prezydent to zrobił i na jakiej podstawie? - pytał europoseł PiS.

"Gazeta Wyborcza" napisała przed dwoma tygodniami, że prace nad wnioskiem Lecha Kaczyńskiego do TK nadzorował ówczesny minister w jego kancelarii, obecny kandydat PiS na urząd prezydenta, europoseł Andrzej Duda. W czasie prac nad skargą prezydencki minister - jak informowała "GW" - przyjął w Pałacu Grzegorza Biereckiego i szefa rady nadzorczej SKOK Adama Jedlińskiego. Według "GW", Duda nie zamówił niezależnych ekspertyz w sprawie SKOK-ów, ponieważ wystarczyły mu te sporządzone w interesie Krajowej Kasy SKOK, a które uznawały kontrolę KNF nad SKOK-ami za niekonstytucyjną.

Polityczna burza

Publikacja "GW" wywołała burzę polityczną; politycy PO zarzucali Dudzie, że mógł brać udział w nielegalnym wpływaniu na proces legislacyjny ws. ustawy o SKOK; domagali się też, by europoseł zawiesił swe członkostwo w PiS, a także kampanię wyborczą. Politycy PiS nazywali całą sprawę "hucpą polityczną".

Sejmowa podkomisja ds. SKOK działa od połowy minionego miesiąca. Podstawowym celem podkomisji jest zwiększenie bezpieczeństwa osób, które są depozytariuszami SKOK, a także wyjaśnienie powodów złej kondycji tych instytucji.

Zainteresowanie tematem SKOK-ów to m.in. efekt publikacji prasowych na ten temat. W marcu najpierw "Wprost", a potem "GW" napisały, że senator PiS i "twórca SKOK-ów Grzegorz Bierecki wyprowadził kilkadziesiąt milionów złotych do spółki, której dziś jest właścicielem i prezesem".

Główny temat

SKOK-i stały się jednym z głównych tematów politycznego sporu. PO wskazuje na patologie w kasach, wykazane w raportach KNF; przywołując sprawę skierowania przez prezydenta Kaczyńskiego do TK ustawy obejmującej SKOK-i nadzorem KNF. PO ocenia, że PiS nie chciało nadzoru państwa nad Kasami; ponadto politycy PO, oprócz kwestii udziału w pisaniu skargi do TK w 2009 r., stawiają też Dudzie pytanie, dlaczego jeszcze jako poseł zaangażował się w sprawę skargi do TK kwestionującej rozporządzenie ministra finansów z grudnia 2011 r. w sprawie szczególnych zasad rachunkowości SKOK.

PiS z kolei przywołuje projekt L.Kaczyńskiego z 2008 r., który mówił o nadzorze KNF nad SKOK-ami, a który został odrzucony w Sejmie m.in. głosami PO. Duda uważa, że w sprawie SKOK ma miejsce "wielka manipulacja"; podkreśla, że prezydent Kaczyński "wykonał swój konstytucyjny obowiązek", kierując w 2009 r. ustawę ws. SKOK-ów do TK. Politycy PiS zwracają także uwagę, że prezydent Komorowski wycofał większość artykułów z Trybunału w 2011 r., nie dysponując żadnymi pisemnymi ekspertyzami. Ma to wynikać z pisma kancelarii Komorowskiego do Grzegorza Biereckiego z 2011 r.

Prezydenckie związki

Ponadto PiS uważa, że prezydent Komorowski miał związki z władzami SKOK Wołomin, m.in. z Piotrem P., b. oficerem WSI zasiadającym w radzie nadzorczej SKOK Wołomin, któremu zarzuca się udział w wyłudzaniu kredytów i udział w zorganizowanej grupie przestępczej - dowodem ma być wspólne zdjęcie. Według Kancelarii Prezydenta Bronisław Komorowski nie zna i nie spotykał się z Piotrem P., został on jedynie przedstawiony Komorowskiemu na premierze filmu "Bitwa Warszawska" jako jeden z producentów.

Pod koniec 2014 r. 41 kas było objętych postępowaniem naprawczym. W stosunku do dwóch - SKOK Wołomin i SKOK Wspólnota - musiała zostać ogłoszona upadłość. Dwie kasy zostały przejęte przez banki. Od maja 2013 r. Prokuratura Okręgowa w Gorzowie Wlkp. prowadzi śledztwo dot. działania na szkodę SKOK Wołomin. Z ustaleń śledczych wynika, że za wiedzą osób z kierownictwa tej Kasy podstawione osoby przedkładały podrobione zaświadczenia o zatrudnieniu i wysokości zarobków oraz akty notarialne stanowiące zabezpieczenie pożyczek i kredytów na nieruchomościach o znacznie zawyżonej wartości. To pozwalało uzyskiwać wysokie kredyty i pożyczki.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane