• rozwiń
    • WIG20 2208.54 -0.16%
    • WIG30 2497.43 -0.11%
    • WIG 57950.18 -0.06%
    • sWIG80 11410.26 -0.38%
    • mWIG40 3665.88 +0.46%

Ostatnia aktualizacja: Dziś 17:15

Dostosuj

Rzecznik KNF: nie doszło do żadnego nadużycia

Rzecznik KNF: informacje w artykule "GW" są nieprawdziwe Odtwórz: Rzecznik KNF: informacje w artykule "GW" są nieprawdziwe
Rzecznik KNF: informacje w artykule "GW" są nieprawdziwe "Źródło: tvn24"

- Podczas żadnego ze spotkań nie padły propozycje przyjęcia korzyści majątkowej i obietnicy jakiegoś specjalnego traktowania - powiedział w TVN24 Jacek Barszczewski, rzecznik Komisji Nadzoru Finansowego. - Poruszamy się w ramach obowiązujących przepisów prawa i tutaj wszystkie stosowane przepisy zostały dochowane i nie doszło do żadnego nadużycia - dodał komentując doniesienia "Gazety Wyborczej".

"Gazeta Wyborcza" napisała we wtorek, że według właściciela Getin Noble Banku Leszka Czarneckiego przewodniczący KNF, w marcu 2018 roku miał zaoferować przychylność dla tego banku w zamian za mniej więcej 40 milionów złotych. Czarnecki nagrał tę rozmowę i zawiadomił prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez szefa KNF.

Według "GW" z nagrania, którego stenogram Czarnecki - właściciel Getin Noble Bank i Idea Bank - przekazał prokuraturze wraz z zawiadomieniem o przestępstwie, wynika, że Chrzanowski proponował mu następujące przysługi: usunięcie z KNF Zdzisława Sokala - przedstawiciela prezydenta w Komisji i szefa Bankowego Funduszu Gwarancyjnego - bo jest on zwolennikiem przejęcia banków Czarneckiego przez państwo; złagodzenie skutków finansowych zwiększenia tzw. stopy podwyższonego ryzyka (kosztowało to bank ok. 1 mld zł) oraz życzliwe podejście KNF i NBP do planów restrukturyzacji banków Czarneckiego.

W zamian bankier miałby zatrudnić prawnika wskazanego przez Chrzanowskiego, którego sugerowane wynagrodzenie – "powiązane z wynikiem banku" – miałoby wynosić 1 proc. wartości Getin Noble Banku, czyli ok. 40 milionów złotych.

"Naturalna procedura"

Rzecznik KNF Jacek Barszczewski mówił we wtorek na antenie TVN24, że przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego odbywa szereg spotkań z władzami podmiotów nadzorowanych, z radami nadzorczymi, z prezesami. - Jest to zupełnie naturalna procedura i przewodniczący odbywa takie spotkania niemal codziennie - powiedział.

Jak dodał, zdarzają się też spotkania w cztery oczy. - Mówimy o takich spotkaniach, gdzie dyskutowane są kwestie poufne, związane z tajemnicą przedsiębiorstwa, z tajemnicą bankową. Tego typu formuła jest jak najbardziej praktykowana, nie mówimy tutaj o czymś nadzwyczajnym - podkreślił.

Pytany o urządzenia zagłuszające zamontowane w KNF odpowiedział: "po to one są, żeby je stosować". - Mamy specjalne procedury. Jeżeli mamy posiedzenie komisji, przychodzą na to posiedzenie osoby postronne. Przewodniczący spotyka się też z władzami instytucji nadzorowanych. Mamy specjalny depozyt, w którym należy zostawić telefon komórkowy i laptopa - wyjaśnił Barszczewski.

- Nikomu nie przychodzi tutaj do głowy, aby prosić o zdeponowanie instrumentów podsłuchowych - dodał.

"Tryb konsultacji"

Odnosząc się do kwestii wskazania przez Chrzanowskiego prawnika, którego miał zatrudnić Czarnecki, odpowiedział: - Mówimy tutaj o szerszym kontekście, ponieważ pan Leszek Czarnecki planował w tym okresie zatrudnienie byłego zastępcy przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego pana Filipa Świtały. Spotkało się to z całkowitą dezaprobatą przewodniczącego KNF w związku z tym, że widział on tutaj potencjalny konflikt interesów. I pewną alternatywą, jedną z wielu możliwości było przedstawienie kandydata, który w jego opinii (przewodniczącego KNF - red.) cechował się wszelkimi niezbędnymi atutami, wiedzą, doświadczeniem tak, żeby pomóc grupie pana Czarneckiego w procesie restrukturyzacji i poprawy rentowności - powiedział rzecznik.

Podkreślił, że chodziło tutaj o "tryb konsultacji". - To jest naturalne w tego typu przypadkach, kiedy przewodniczący komisji, członkowie komisji spotykają się z instytucjami nadzorowanymi, z władzami banków. To jest zupełnie naturalny proces negocjacji tego typu kwestii - powiedział.

Jak zaznaczył rzecznik, przewodniczący KNF "ma prawo wyrazić swoją opinię, jeżeli widzi jakieś ryzyka". - A pamiętajmy, że po pierwsze działa w granicach obowiązującego prawa, a po drugie jego intencją jest dobro instytucji finansowych, które nadzoruje, oraz to, żeby funkcjonowały poprawnie. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego, że tego typu konsultacje się odbywają. Przewodniczący KNF może mieć swoją opinię w danym zakresie - mówił Barszczewski.

- Dla nas najważniejsze jest to, że poruszamy się w ramach obowiązujących przepisów prawa i tutaj wszystkie stosowane przepisy zostały dochowane i nie doszło do żadnego nadużycia - dodał.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane