• rozwiń
    • WIG20 2184.35 -0.19%
    • WIG30 2509.19 -0.32%
    • WIG 56561.79 -0.18%
    • sWIG80 11621.76 -0.27%
    • mWIG40 3894.19 -0.62%

Ostatnia aktualizacja: 2019-05-17 17:15

Dostosuj

Więcej chętnych na emerytury niż zakładał rząd? Minister komentuje

Rzecznik ZUS: Dłuższa praca to większa emerytura Odtwórz: Rzecznik ZUS: Dłuższa praca to większa emerytura
Rzecznik ZUS: Dłuższa praca to większa emerytura "Źródło: TVN24 BiS"

Nie możemy jeszcze mówić o niedoszacowaniu liczby osób, które skorzystają z uprawnień emerytalnych - przekonuje szefowa MRPiPS Elżbieta Rafalska.

ZUS poinformował niedawno, że tylko od 1 października do 24 listopada wydał 332,4 tys. decyzji emerytalnych. Oznacza to, że wydano je już dla ponad 81 proc. z uprawnionych 410 tys. osób, które do końca roku mogą złożyć wniosek wynikający z obniżenia wieku emerytalnego. Tymczasem według wcześniejszych szacunków rządu i ZUS-u, do końca 2017 r. na emeryturę wynikającą z obniżki wieku emerytalnego miało przejść 80 proc. uprawnionych, czyli 331 tys. osób.

"Nie możemy mówić o niedoszacowaniu"

Dziś do tych danych odniosła się minister pracy Elżbieta Rafalska. Zwróciła uwagę, że należy rozróżnić liczbę wniosków emerytalnych, które zarejestrował ZUS (tych jest już 377,4 tys.) od decyzji emerytalnych (332,4 tys.) i decyzji wypłatowych z ustalonym terminem wypłaty świadczenia. Tych ostatnich - jak powiedziała minister wydano dopiero 280,9 tys.

- Na tym etapie jeszcze nie możemy mówić o niedoszacowaniu liczby osób, które skorzystają z uprawnień emerytalnych - podkreśliła szefowa resortu pracy. Zwróciła uwagę, że ponad połowa osób, które złożyła wnioski o wypłatę emerytur, nie była aktywna zawodowo.

- Patrząc na te decyzje wypłatowe, trzeba jeszcze raz wrócić do tego, że prawie 53 proc. to były osoby, które nie były aktywne na rynku pracy. Te wszystkie osoby w 100 proc. na pewno skorzystają z tego przejścia (na emeryturę - red.), bo sobie poprawiają własną sytuację - powiedziała minister.

Jak podkreśliła, osoby aktywne zawodowo do decyzji o przejściu na emeryturę podchodzą "w sposób wyważony". - Wykorzystują możliwość złożenia wniosków jako swoisty tester wysokości emerytury - mówiła.

Zwróciła uwagę, że tę tendencję widać patrząc na liczbę wniosków zarejestrowanych przez ZUS. Tylko 40 proc., a więc 149 tys. złożyły osoby aktywne zawodowe. Zaznaczyła, że 32 proc. stanowiły osoby pobierające świadczenia wypłacane przez ZUS - m.in. renty i świadczenia przedemerytalne. Dodała, że 12 proc. złożyło wnioski, które nie były zgłoszone do ubezpieczeń społecznych. - Osoby, które nie pracowały, nie podjęły legalnego zatrudnienia, nie były od nich odprowadzane składki - oświadczyła.

1 października weszła w życie reforma emerytalna, zgodnie z którą kobiety ponownie uzyskały prawo do przejścia na emeryturę od 60. roku życia, a mężczyźni od 65. Jest to powrót do stanu sprzed uchwalonej w 2012 r. reformy, przewidującej stopniowe podnoszenie wieku emerytalnego do 67 lat bez względu na płeć.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (2)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze
Eee
Loading...
Eee
To chyba proste. Nikt nie ufa rządzącym, więc każdy chce jak najszybciej wyjąć z systemu tyle pieniędzy ile się da oraz dopóki w ogóle się da.
  • 2
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane