• rozwiń
    • WIG20 2319.71 -0.23%
    • WIG30 2662.64 -0.26%
    • WIG 59738.56 -0.33%
    • sWIG80 11584.37 -0.50%
    • mWIG40 4033.33 -0.77%

Ostatnia aktualizacja: Wczoraj 17:15

Dostosuj

Zwrot w sprawie linii Kozienice-Ołtarzew. Gigantyczna inwestycja rozwiązana

Zwrot w sprawie linii Kozienice-Ołtarzew. Gigantyczna inwestycja rozwiązana
Foto: Shutterstock Foto: Przebieg budowy linii był wytyczany wielokrotnie

Polskie Sieci Elektroenergetyczne oraz konsorcjum ZUE i Dalekovod Polska podjęły decyzję o rozwiązaniu umowy na budowę linii elektroenergetycznej 400 kV Kozienice–Ołtarzew - podały w poniedziałek wieczorem PSE. Państwowa spółka zapowiada rozpisanie nowego postępowania w tej sprawie. Przebieg budowy linii był wytyczany wielokrotnie i od początku budzi gwałtowne protesty.

"Polskie Sieci Elektroenergetyczne S.A. oraz konsorcjum ZUE S.A. i Dalekovod Polska S.A. podjęły decyzję o rozwiązaniu na mocy porozumienia stron umowy na budowę linii elektroenergetycznej 400 kV relacji Kozienice–Ołtarzew. Zarządy spółek uznały, że na skutek istotnej zmiany uwarunkowań realizacja umowy zawartej na początku 2014 roku jest niemożliwa" - poinformowano w komunikacie.

Niestabilne warunki

Jak czytamy, strony umowy "zgodnie stwierdziły, iż niestabilne, niezależne od stron, warunki zewnętrzne sprawiły", iż niemożliwe stało się dotrzymanie terminu i budżetu realizacji inwestycji, które zostały określone w 2014 r.

"Ponadto, na decyzję miał wpływ brak instrumentów w umowie pozwalających na skuteczne zarządzenie zidentyfikowanymi odchyleniami, a także brak możliwości dokonania zmian zapisów umowy ze względu na obowiązujące przepisy prawa" - dodano.

Wyjaśniono, że od 2007 r., kiedy inwestor rozpoczął przygotowania do projektu, zmianie uległy "istotne okoliczności jego realizacji". Wskazano m.in. wzrost cen nieruchomości, powstanie nowych budynków oraz zmiany sposobu użytkowania wielu nieruchomości z rolniczego na mieszkalny na trasie linii zgodnej z Planem Zagospodarowania Przestrzennego Województwa Mazowieckiego.

Cytowany w komunikacie prezes zarządu ZUE Wiesław Nowak uważa decyzję o rozwiązaniu kontraktu za racjonalną. "Szczególnie biorąc pod uwagę zmieniające się dynamicznie i w sposób nieprzewidywalny uwarunkowania zewnętrzne. Jako wykonawca nie mamy wpływu na te uwarunkowania, ale jesteśmy od nich zależni. Realizacja takiego przedsięwzięcia wymaga stabilnej sytuacji planistycznej" - podkreślił.

"Zmieniające się warunki w tym zakresie, najpierw brak planu zagospodarowania, potem jego uchwalenie, natychmiastowe próby podważenia poprawności prawnej uchwalenia planu, a w dalszej konsekwencji przystąpienie do zmiany uchwalonego w 2014 roku dokumentu, spowodowały, że jako uczestnicy projektu, w ramach wykonania umowy, zrealizowaliśmy szereg prac, nastawionych na poszukiwanie optymalnego rozwiązania, zgodnego z kierunkowymi dokumentami planistycznymi. Efektem tych prac jest wiedza, która powinna być wykorzystana przy uchwalaniu kolejnej wersji PZPWM i ustaleniu przebiegu linii" - przekonuje Nowak.

Podobnie wypowiedział się prezes Dalekovod Antonio Grginović, który zaznaczył, że "niezależne od nas wszystkich skłoniły nas do biznesowo najbardziej racjonalnej decyzji, czyli rozwiązania kontraktu za porozumieniem stron". "Obecnie chcemy skupić się na pozyskiwaniu i realizacji kolejnych projektów na polskim rynku. Rozwój infrastruktury linii wysokich napięć ma w naszej ocenie kluczowe znaczenie nie tylko dla rozwoju i bezpieczeństwa energetycznego Polski, ale całego regionu Europy Środkowo-Wschodniej, co zostało potwierdzone m.in poprzez Inicjatywę Trójmorza" - dodał prezes.

Ryzykowny projekt

Polskie Sieci Elektroenergetyczne wskazały, że rozwiązanie umowy pozwoli zaoszczędzić publiczne pieniądze, które w "przeciwnym wypadku byłyby angażowane w wysoce ryzykowny projekt". "Dzięki temu operator systemu przesyłowego może procedować alternatywne rozwiązania, które pozwolą na realizację tej strategicznej z punktu widzenia bezpieczeństwa energetycznego inwestycji" - zwrócono uwagę.

Prezes zarządu PSE Eryk Kłossowski zapewnił, że firma nie rezygnuje z planu połączenia Elektrowni Kozienice ze stacją Ołtarzew. Jak podkreślił, inwestycja ta jest kluczowa dla zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego i niezawodności dostaw energii elektrycznej, szczególnie w centralnej i północno-wschodniej Polsce.

"Rozwiązanie obecnej umowy pozwala nam podjąć działania zmierzające do skutecznej i efektywnej realizacji tej inwestycji. Już niebawem zostanie ogłoszone nowe postępowanie na wybór wykonawcy budowy tej linii. Opierając się na doświadczeniach, zmienimy podejście do zarządzania ryzykiem. Dotychczasowy, stosowany przez wiele lat model, w którym ryzyko związane z trasą linii jest transferowane na wykonawcę, nie sprawdza się w praktyce i przynosi szkody wszystkim stronom. Immanentną cechą nowego procesu wyboru wykonawcy będzie włączenie w dialog dotyczący wyboru trasy zarówno wykonawców ubiegających się o udzielenie zamówienia, jak i lokalnych społeczności, jeszcze przed podpisaniem kontraktu na budowę" - przekonuje szef PSE.

Potężne protesty

Przebieg budowy linii miedzy Kozienicami a Ołtarzewem był wytyczany wielokrotnie i od początku budzi gwałtowne protesty. Jeszcze w maju br. PSE zaprezentowały wyniki tzw. analizy wielokryterialnej pięciu wariantów korytarzy dla budowy linii 400 kV. Grupa robocza, której ekspertem był prof. Andrzej Kraszewski z Politechniki Warszawskiej, wskazała, że najlepszy do realizacji inwestycji i najlepiej uwzględniający interesy społeczne i środowiskowe będzie przebieg wzdłuż autostrady A2 i drogi krajowej nr 50.

Przeciwko budowie linii w tej lokalizacji protestowali mieszkańcy, m.in. gmin Wiskitki, Baranów, Mszczonów, Pniewy oraz miasta Żyrardów. Na początku sierpnia br. PSE zmieniły decyzję dotyczącą przebiegu linii 400 kV Kozienice - Ołtarzew. Uznały, że zostanie wykorzystana trasa wyznaczona w obowiązującym Planie Zagospodarowania Przestrzennego Województwa Mazowieckiego. Jednocześnie przyznały, że optymalną trasą jest istniejący korytarz drogowy DK 50-A2, jednak "wariant ten budzi ogromne niezadowolenie społeczne". Stąd - jak uzasadnił operator - zmiana decyzji. O ile decyzja o zmianie trasy ucieszyła jednych, to wzbudziła protesty drugich.



Gminy, przez które w proponowanym wcześniej wariancie linia 400 kV nie przebiegała, bądź biegła na ich granicach, rozpoczęły protesty polegające m.in. na blokowaniu dróg. Ich zdaniem inwestycja ta będzie stanowić zagrożenie dla zdrowia i życia oraz spowoduje spadek wartości nieruchomości znajdujących się w pobliżu.

Oferta wykonawcy na realizację inwestycji opiewała na 469 mln zł netto. Konsorcjum wygrało postępowanie w trzecim, kolejnym przetargu rozpisanym przez PSE, po podwyższeniu przez operatora ceny oszacowania realizacji inwestycji z 414 mln zł do nieco ponad 500 mln zł.

Tak wyglądał jeden z protestów przed KPRM w Warszawie (6 sierpnia 2016 r.):


Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (2)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze
AdamGrodzisk
heh no z jednej strony gratulije wygranym mieszkancom gmin.... a z drugiej strony ... odstapili nie zdziwcie sie jak po nowym roku uslyszycie o 800kV bo nie chcieliscie 400 coz w tym kraju wazniejsze sa zerwane kontrakty na smigłowce i bezsensowne ekshumacje niz zdrowie ludzi i przyroda dla ludzi
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
miszmasz24
Budowa tej linii, prędzej czy później - nastąpi. Mało, Polacy, przygotujcie się na budowy innych linii, o napięciu wyższym, przebiegających innymi trasami...
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane