• rozwiń
    • WIG20 2286.46 -0.60%
    • WIG30 2629.28 -0.57%
    • WIG 59092.01 -0.48%
    • sWIG80 11610.11 +0.08%
    • mWIG40 4032.87 -0.30%

Ostatnia aktualizacja: 2019-06-14 17:15

Dostosuj

Rewolucja w polskiej energetyce. To będzie rok wielkich zmian

Rewolucja w polskiej energetyce. To będzie rok wielkich zmian
Foto: Flickr (CC BY SA 2.0) Foto: gazy.jpg

Rok 2015 może być przełomowy dla rynku energii w Polsce. Już 1 stycznia wchodzą w życie długo oczekiwane ustawy, m.in. ta dotycząca gazu łupkowego. Zmiany czekają także graczy Towarowej Giełdy Energii a zwłaszcza uczestników rynku gazu. Wkrótce mają też zostać uchwalone przepisy, które przeobrażą branżę związaną z energetyką odnawialną. W Świnoujściu ruszy terminal LNG, który częściowo uniezależni nas od dostaw gazu z Rosji. Zapowiada się wyjątkowo energetyczny rok.

Ustawa o Odnawialnych Źródłach Energii i tzw. łupkowa to jedne z najbardziej oczekiwanych aktów prawnych ostatnich lat. Rząd długo kazał czekać na nowe regulacje - te dotyczące poszukiwań węglowodorów wchodzą w życie dziś, natomiast chętni na produkowanie zielonej energii, muszą poczekać jeszcze co najmniej do lutego. Nadchodzący rok zweryfikuje, czy będą potrzebne dalsze, głębokie zmiany przepisów. Oto najważniejsze zmiany w energetyce wprowadzane w nowym roku przez rząd.

Ustawa o OZE

– W przyszłym roku może dojść do prawdziwego przełomu. Cały rynek czeka na uchwalenie i wejście w życie ustawy o odnawialnych źródłach energii (OZE) – mówi mec. Paweł Cyganik, radca prawny, szef Departamentu Energetycznego Kancelarii Chałas i Wspólnicy.

Projekt ustawy jest po pierwszym czytaniu w Sejmie i trafił do dalszych prac w komisjach. I jak zapewnia odpowiedzialny za niego resort gospodarki „prace te są na etapie finalnym”, a nowe regulacje mają wejść w życie najpóźniej w lutym 2015 r.

– Historia tego projektu jest wręcz filmowa i obfituje w istotne zwroty akcji. Od momentu publikacji jego pierwszej wersji do wpłynięcia do Sejmu minęły prawie 4 lata. W tym czasie światło dzienne ujrzało kilka wersji projektu, w tym zupełnie nowa, upubliczniona we wrześniu 2013 roku. Większość z nich była szeroko komentowana i budziła kontrowersje poszczególnych uczestników rynku – przypomina mec. Paweł Cyganik.

Do uchwalenia nowych regulacji dotyczących OZE Polska była zobowiązana do 5 grudnia 2010 roku. W związku z ich brakiem przeciwko Polsce jest prowadzone postępowanie przed Trybunałem Sprawiedliwości UE. A 11 grudnia br. rzecznik generalny TS zaproponował karę finansową dla Polski za niewdrożenie dyrektywy w sprawie promowania stosowania energii ze źródeł odnawialnych. Ostateczna decyzja jeszcze nie zapadła, rząd stara się przekonać KE, że jej fundamentalne zapisy już znalazły się w polskim prawie.

– Sam projekt, w obecnym kształcie, zakłada zmiany wręcz rewolucyjne na rynku energii odnawialnej. Przede wszystkich, w związku z wprowadzoną zmianą systemu wsparcia. Dotychczasowy system, bazujący na świadectwach pochodzenia energii ze źródeł odnawialnych, ma być stopniowo zastępowany przez system aukcyjny. W tym roku planowane jest przeprowadzenie aukcji testowych [MG zakład, że ruszą w 2016r. - przyp. aut.]. Sama skuteczność proponowanych rozwiązań jest kontrowersyjna. Powołuje się tutaj na przykład rynku holenderskiego, na którym ten system zupełnie się nie sprawdził – uważa mec. Paweł Cyganik.

A już zrezygnowały z niego np. Wielka Brytania i Irlandia.

Zielone aukcje

Te przetargi będą ogłaszane co najmniej raz w roku przez regulatora rynku, czyli Prezesa Urzędu Regulacji Energetyki. Z kolei szef resortu gospodarki będzie podawał maksymalną cenę - w złotych za MWh – za jaką w danym roku może zostać sprzedana zielona energia. Przy czym będzie ona inna dla poszczególnych instalacji (w zależności od tego, czy są nowe, czy zmodernizowane).

Aukcję wygra ten, kto zaproponuje niższą cenę i przez 15 lat będzie mieć zagwarantowaną cenę sprzedaży energii. Jednak samo przystąpienie do przetargu obarczone jest biurokracją, a

dodatkowo wymaga uiszczenia opłaty wynoszącej 30 zł za 1 kW. Co oznacza, że trzeba będzie liczyć się z kosztami rzędu nawet kilkuset tysięcy złotych, które w dodatku przepadną, jeśli zwycięzca nie uruchomi instalacji. A śmiertelność projektów np. w Holandii jest na poziomie ok. 90 proc. Jak zapewnia MG te opłaty mają właśnie przeciwdziałać temu, że zwycięzcy aukcji nie produkują energii. Podkreśla też, minimum 25 proc. energii z OZE ma pochodzić z instalacji o mocy nie większej niż 1 MW. Jednak w kontekście tych zapisów wydaje, że mali przedsiębiorcy nie będą w stanie ponosić tego ryzyka. A przedstawiciele sektora przestrzegają, że będą wygrywali ci, którzy współspalają węgiel z biomasą (jako najtańsze, ale kontrowersyjne źródło OZE) i stawia to pod znakiem zapytania możliwość osiągnięcia unijnego celu produkcji zielonej energii.

Część ekspertów przestrzega, że ten mechanizm może być skuteczny na rozwiniętym rynku zielonej energii (jak np. niemiecki), a nie na dopiero rodzącym się, z którym mamy do czynienia w Polsce. Przeciwko tej zmianie opowiada się też Waldemar Pawlak, który jeszcze niedawno jako szef resortu gospodarki pilotował tę zieloną ustawę.

W zamyśle ministerstwa ustawa ma przyczynić się do rozwoju rynku prosumenckiego (rozwoju mikroinstalacji OZE oraz energetyki rozproszonej, wykorzystującej lokalnie dostępne zasoby). Podczas prac legislacyjny pojawił się rewolucyjny w polskich warunkach pomysł, aby na wzór niemiecki zastosować system ulg dla spółdzielni energetycznych (zwolnienie z obowiązku koncesji, możliwość sprzedaży energii na rzecz członków, deregulacja przepisów dotyczących sprzedaży energii). Ale wprowadzenie tych zmian odłożono do momentu oceny funkcjonowania systemu aukcyjnego. Do końca 2017 r. Rada Ministrów oceni, czy dotychczasowe mechanizmy w  wystarczającym stopniu mogą pobudzić rynek i wówczas zapadnie decyzja o ewentualnym wprowadzeniu tych ułatwień.

Rozporządzenie o dywersyfikacji dostaw gazu

- Spółki obrotu liczą na zmiany w prawie, które ułatwiłyby im prowadzenie działalności. W szczególności chodzi o zmianę rozporządzenia w sprawie dywersyfikacji dostaw z zagranicy, nieprzystającego do obecnych realiów. A także o rozluźnienie obowiązków związanych z obowiązkowymi zapasami gazu - informuje mec. Piotr Ciołkowski.

Ministerstwo Gospodarki poinformowało na początku grudnia, że projekt rozporządzenia czeka na wpisanie do wykazu prac Rady Ministrów, a następnie zostanie przekazany do uzgodnień międzyresortowych i konsultacji społecznych. Rozporządzenie RM z 24 X 2000 r. w sprawie minimalnego poziomu dywersyfikacji dostaw gazu z zagranicy, przewiduje, że maksymalny udział paliwa importowanego z jednego kraju pochodzenia w danym roku nie może być wyższy niż: 59 proc. - w latach 2015 -2018, 49 proc. - w latach 2019 -2020.

Przepis ten dotyczy przedsiębiorstw energetycznych, które mają lub będą miały wydane koncesje na prowadzenie obrót gazem ziemnym z zagranicą.

– Rozporządzenie w obecnym brzmieniu utrudnia działalność firm zajmujących się obrotem gazem, pod względem ekonomicznym i technicznym. Bo wymusza na nich zakup droższego paliwa z trudno dostępnych kierunków. Rozporządzenie nie zostało dostosowane po wejściu Polski do UE  - tłumaczy Agata Samcik, dyrektor ds. Relacji z Rynkiem na Towarowej Giełdzie Energii.

Z tego powodu PGNiG popadł w konflikt z URE i regulator w 2010 roku nałożył na koncern 2 mln zł kary za niedopełnienie obowiązku dywersyfikacyjnego. A gazowy gigant nie miał nawet fizycznej możliwości, by sprowadzać surowiec z innego kierunku niż rosyjski.

Agata Samcik dodaje, że nałożenie tego obowiązku na podmioty działające w sektorze gazowym podwyższa koszty działalności i zmniejsza konkurencyjność gazu w stosunku do innych nośników energii.

– Obowiązek dywersyfikacji obejmuje również dostawy LNG do terminala w Świnoujściu. Może utrudnić to jego pełne wykorzystanie, ponieważ spółki obrotu będą musiały dywersyfikować dostawy LNG spoza UE za pomocą dostaw gazu ziemnego spoza UE – podkreśla Agata Samcik. – Zmiana rozporządzenia w 2015 r. przyczyni się do rozwoju giełdowego rynku gazu, pojawienia się nowych graczy i zwiększenia konkurencji.

Oprócz tego resort przygotowuje projekt nowej "Polityki energetycznej Polski do 2050 roku”, dokument jest po wstępnych konsultacjach społecznych. Według niego, Polska powinna dążyć do niezależności energetycznej a „w związku z tym rodzime zasoby węgla kamiennego i brunatnego będą stabilizatorem bezpieczeństwa energetycznego kraju”.

- Sektor wyczekuje również wieści o dalszych losach ustawy o korytarzach przesyłowych, która znacząco ułatwiłaby inwestycje w sieci elektroenergetyczne, gazowe i inne – podkreśla mec. Paweł Cyganik. - Niestety, ostatnie wieści odnośnie szans uchwalenia tej bądź podobnej ustawy przed wyborami parlamentarnymi nie były optymistyczne. Toczą się też dyskusje na temat konieczności wprowadzenia nowych systemów wsparcia dla wytwórców energii elektrycznej, aby zapobiec black-outom [przerwom w dostawach prądu]. Chodzi o tzw. rynek mocy oraz kontrakty różnicowe (te ostatnie zwłaszcza w kontekście planów budowy elektrowni atomowej).

Coraz trudniejsza sytuacja górnictwa wymaga też zdecydowanych decyzji rządu, ale nie słychać konkretnych pomysłów na restrukturyzację sektora.

Nowe prawo o wydobyciu

Poprzedni minister skarbu państwa Mikołaj Budzanowski, który miał doprowadzić do sukcesu polskiego projektu łupkowego, zapewniał, że gaz na skalę komerycjną popłynie już w 2014 r. To miało nas uniezależnić od importu błękitnego paliwa z Rosji i przynieść potężny zastrzyk gotówki, który miał z kolei zasilić portfele polskich emerytów.

Boom na polskie łupki rozpoczął się, gdy Amerykanie oszacowali nasze zasoby tego niekonwencjonalnego gazu na ponad 5 bln metrów sześciennych. To miało w pełni zaspokoić nasze potrzeby przez 300 lat. Ale Państwowy Instytut Geologiczny obniżył te szacunki do 350 - 768 mld metrów sześciennych. Prowadzone m.in. przez PGNiG, Lotos czy Orlen wiercenia mają przynieść bardziej realne dane co rzeczywistej wielkości złóż tego surowca. Tymczasem do tej pory z poszukiwań w Polsce wycofali się tacy giganci, jak amerykańskie Exxon Mobil i Marathon Oil, kanadyjski Talisman Energy, włoski koncern Eni czy francuski Total. A liczba wydanych koncesji na poszukiwani gazu spadła o ok. połowę. Dotychczasowe poszukiwania nie dały nadziei na znaczące zyski z wydobycia surowca. Dodatkowo łupki miały być priorytetem rządu Donalda Tuska a nowe prawo ułatwiające prowadzenie poszukiwań i eksploatacji złóż – gotowe do 2013 r.

Z dwuletnim więc poślizgiem wchodzą dziś w życie nowe regulacje. Najważniejsze zmiany to wprowadzenie jednej koncesji poszukiwawczo-rozpoznawczo-wydobywczej zamiast dotychczasowych kilku ich rodzajów. Ułatwienia dla przedsiębiorców zajmujących się poszukiwaniem i wydobyciem węglowodorów - m.in. możliwość rozpoczęcia wydobycia surowca już w trakcie trwania fazy poszukiwania i rozpoznawania, a także wykonywania badań geofizycznych w celu zbadania struktur geologicznych wyłącznie na podstawie zgłoszenia.

– Na te zmiany czeka sektor górnictwa ropy i gazu – wyjaśnia Piotr Ciołkowski, lider zespołu ds. zagadnień regulacyjnych w kancelarii CMS. – Oczekuje regulacji ułatwiających prowadzenie poszukiwań i wydobycia węglowodorów, w szczególności przez uproszczenie i skrócenie procedur uzyskiwania pozwoleń oraz ograniczenia ryzyk związanych z uchwalaniem planów miejscowych przez gminy.

To ma stać się możliwe dzięki nowelizacji art. 44 ustawy tzw. ocenowej (oceny oddziaływania na środowisko), która wyłącza prawo do udziału w postępowaniu dla organizacji ekologicznych działających krócej niż rok. Przepis ma w zamyśle ograniczyć blokowanie łupkowych inwestycji.

Jednak resort finansów przepchnął ustawę o specjalnym podatku węglowodorowym (SPW), która wprowadza system opodatkowania wydobywanych kopalin, m.in. ropy i gazu. To tzw. renta surowcowa wynosząca około 40 proc. dochodu z działalności wydobywczej. Inwestorzy zaczną ją płacić od 2020 r. Prezes PGNiG Mariusz Zawisza ocenił w czerwcu, że to oznacza obciążenie dla firmy w wysokości ok. 1,2 mld zł.

Specustawa na łupki

- Zmiany Prawa geologicznego i górniczego oraz wprowadzenie dodatkowego opodatkowania węglowodorów są w większości postrzegane przez sektor jako wprowadzające nadmierny formalizm, sztywne wymagania i fiskalizm, znacznie utrudniające racjonalne inwestowanie i spokojne prowadzenie poszukiwań. U ich podstaw leżała rażąco nierealistyczna ocena atrakcyjności Polski dla firm poszukujących ropy i gazu, która boleśnie zderzyła się z rzeczywistością – komentuje Tomasz Minkiewicz, Partner, departament energetyki kancelarii CMS.

Ekspert widzi szanse na wprowadzenie ułatwień dla inwestorów w przygotowywanej przez resort skarbu państwa tzw. specustawie, która ma ułatwić i przyspieszyć proces administracyjny towarzyszący poszukiwaniom i przyszłej eksploatacji złóż gazu łupkowego. Specustawa ma ograniczyć procedury, m.in. skrócić czas na wydawanie decyzji w sprawie poszukiwań oraz terminów odwoławczych.

Prawo Ochrony Środowiska (zmiany wprowadzone ustawą o ułatwieniu wykonywania działalności gospodarczej)

Ma ułatwić dostęp do finansowania przedsięwzięć prowadzonych przez przedsiębiorców z zakresu ochrony środowiska i gospodarki wodnej. Na jej podstawie NFOŚiGW może przekazać bankom pieniądze, które z kolei mają zostać przeznaczone na udzielanie kredytów lub dotacji na wskazane przez siebie programy i przedsięwzięcia z zakresu ochrony środowiska. To ma zapewnić możliwość szerokiego wdrożenia programu „Prosument” (dofinanowanie do zakupu i montażu mikroinstalacji odnawialnych źródeł energii) skierowanego do osób fizycznych, wspólnot i spółdzielni mieszkaniowych.

W nadchodzącym roku będzie dalej procedowana ustawa o systemie handlu uprawnieniami do emisji gazów cieplarnianych.

- Reguluje ona przede wszystkim zasady funkcjonowania tego systemu w trzecim okresie rozliczeniowym (2013-2020) - informuje Joanna Józefiak z resortu środowiska.

Unijne uprawnienia do emisji gazów cieplarnianych przeznaczone dla Polski sprzedawane są na wspólnotowej platformie aukcyjnej prowadzonej przez EEX (European Energy Exchange). Ustawa ma wprowadzić możliwość handlu nimi na krajowej platformie. Polska może otrzymać 404,6 mln bezpłatnych uprawnień do emisji gazów cieplarnianych na modernizację energetyki. Ih wartość rynkowa wg szacunków wyniesie ok. 7,4 mld euro.

Jesienią w Paryżu odbędzie się szczyt klimatyczny ONZ – COP21. Jego celem jest stworzenie nowego porozumienia klimatycznego, które miałoby zacząć obowiązywać po 2020 roku. Ma być kontynuacją podpisanego w 1997 r. Protokołu z Kioto (wszedł w życie w 2005 r.). Na mocy tego traktatu kraje uprzemysłowione zostały zobligowane do redukcji emisji gazów powodujących efekt cieplarniany o 5,2 proc. do roku 2012 w porównaniu z rokiem 1990. Celem tych działań jest m.in. ograniczenie wzrostu temperatury do 2 stopni Celsjusza, co ma zapobiec dramatycznym zakłóceniom pogodowym, suszom, powodziom itp.

 

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (3)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze
usmiech_prezesa
Najwieksza zmiana bedzie rura do USraela przez ktora bedziemy pompowac gaz z gazoportu ktory sprzedamy do USraela za cene o jakiej Gazprom nawet nie odwazyl sie pomarzyc.
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
prorok czy co
"Nowe regulacje ", "prace w komisjach " , opracowania " , " nowe systemy wsparcia" . Ten bełkot ma zamazać fakt ,że urzędnicy markują prace . Nic się nie zmieni prócz jeszcze większego namieszania w przepisach.
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane