• rozwiń
    • WIG20 2187.21 -0.91%
    • WIG30 2484.40 -1.00%
    • WIG 57835.63 -1.05%
    • sWIG80 11628.17 +0.16%
    • mWIG40 3755.37 -1.42%

Ostatnia aktualizacja: Dziś 12:34

Dostosuj

Indeks aplikacji zakazanych. Ministerstwo ma pomysł, jak uregulować rynek przewozu osób

Rewolucja na ulicach Tallinna. Mieszkańców wożą mikrobusy bez kierowcy Odtwórz: Rewolucja na ulicach Tallinna. Mieszkańców wożą mikrobusy bez kierowcy
Rewolucja na ulicach Tallinna. Mieszkańców wożą mikrobusy bez kierowcy "Źródło: Twitter - @VisitTallinn"

Ministerstwo Infrastruktury chce prowadzić rejestr domen i aplikacji na telefon wykorzystywanych przez pośredników przewozu osób. Aplikacje trafią do rejestru, jeśli będą wykorzystywane niezgodnie z prawem. Nowe przepisy mają zapewnić większe bezpieczeństwo pasażerów korzystających z takich przewozów, ale zdaniem części ekspertów proponowane zmiany są nieuzasadnione i trudne do zastosowania.

Chodzi o projekt ustawy o transporcie drogowym oraz ustawy o czasie pracy kierowców, za który odpowiada Ministerstwo Infrastruktury. Dokument już we wrześniu ubiegłego roku trafił do konsultacji społecznych, ale kształt projektowanych przepisów cały czas się zmienia.

Najnowsza wersja ustawy w marcu została przesłana do zaopiniowania do Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego. 

Ucywilizować rynek

Przepisy powstały, żeby ucywilizować rynek przewozu osób. "Obecnie na rynku przewozowym mamy do czynienia z nierówną konkurencją legalnych przewoźników z podmiotami budującymi swój biznes i przewagę konkurencyjną na działaniu niezgodnym z przepisami prawa, które często uchylają się także od płacenia podatków z tytułu osiągniętych przychodów finansowych" – czytamy w uzasadnieniu do projektu ustawy.

Resort infrastruktury dodaje, że nowela ma jasno określić zasady działania firm pośredniczących przy przewozie osób. Po wejściu w życie nowych przepisów pośrednicy będą musieli przez trzy lata przechowywać dane o wszystkich zleconych przejazdach. Ma to ułatwić ich kontrolę i może być przydatne - jak tłumaczy ministerstwo - "w przypadku złożenia reklamacji przez pasażera".

Z kolei pośrednicy wykorzystujący m.in. aplikacje internetowe, musieliby się liczyć z ich zablokowaniem i wpisaniem do specjalnego rejestru.

ZOBACZ PROJEKT USTAWY

Rejestr zakazanych aplikacji

Projektowane przepisy zakładają, że rejestr obejmowałby domeny, aplikacje mobilne, programy komputerowe, systemy teleinformatyczne lub inne środki przekazu informacji wykorzystywane (niezgodnie z przepisami) przez pośredników przy przewozie osób. Rejestr ma być jawny i dostępny w sieci. Prowadzić go będzie minister odpowiedzialny za transport.

Wpisu do rejestru dokonywać się będzie z urzędu, po zatwierdzeniu przez ministra. Dostawcy usług internetowych będą mieli 48 godzin na zablokowanie dostępu do zakazanej strony czy aplikacji i przekierowanie użytkowników do ministerialnego rejestru.

Tak zaprojektowany przepis to właściwie wierna kopia rejestru prowadzonego przez Ministerstwo Finansów, obejmującego strony internetowe oferujące gry hazardowe niezgodnie z obowiązującym prawem. Ale propozycja resortu infrastruktury zmieniała się.

Uwagi do ministerialnego projektu

Jeszcze we wrześniu ministerstwo proponowało, żeby to inspektorzy transportu drogowego zyskali nowe uprawnienia i mogli wnioskować do Urzędu Komunikacji Elektronicznej o blokowanie stron, numerów telefonów i aplikacji wykorzystywanych przez przewoźników nieposiadających wymaganej licencji.

Krytyczne uwagi do inicjatywy miała większość ministerstw i partnerów społecznych biorących udział w konsultacjach. Według Kancelarii Prezesa Rady Ministrów pomysł blokowania stron jest "nieprecyzyjny", resort finansów uznał go za "abstrakcyjny" i "trudny do zastosowania", a prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej napisał w swojej opinii wprost, że blokowanie stron jest niewykonalne, a sama propozycja budzi wątpliwości co do zgodności z ustawą zasadniczą. Chodzi m.in. o naruszenie zasady proporcjonalności, wolności słowa i komunikowania się.

"To rozwiązanie jest niedopuszczalną ingerencją państwa w model prowadzenia działalności gospodarczej przez przedsiębiorców" – uznała z kolei Federacja Przedsiębiorców Polskich.

"Zdania nie zmieniamy"

Negatywnych opinii było tyle, że resort infrastruktury postanowił wycofać się z pomysłu blokowania stron przez UKE. I zaproponował nowe rozwiązanie – rejestr prowadzony na wzór tego z tzw. ustawy hazardowej.

"Proponowany środek jest odpowiedni i konieczny z punktu widzenia zapewnienia bezpieczeństwa i porządku publicznego pasażerów korzystających z przejazdów zamawianych przez aplikacje mobilne" – uzasadnia ministerstwo.

Nie wszystkich taka argumentacja przekonuje. – W naszej ocenie sankcja ta wydaje się nieproporcjonalnie surowa, zwłaszcza że nie jest do końca jasne, co może ją uruchomić. Takie działania powinny być ewentualnie oparte na wyroku sądowym, a przesłanki ściśle określone – mówi nam Jakub Klimkiewicz, wiceprezes Zespołu Doradców Gospodarczych TOR.

W podobnym tonie wypowiada się Łukasz Dominiak z Amerykańskiej Izby Handlowej w Polsce. - Zdaniem firm członkowskich Amerykańskiej Izby Handlowej w Polsce, proponowane w nowej wersji projektu rozwiązanie prowadzi do takiego samego skutku, jak znajdujący się w pierwotnej wersji projektu zapis o możliwości blokowania stron i aplikacji przez prezesa UKE. Naszym zdaniem jest to rozwiązanie nieadekwatne i niemożliwe do implementowania – mówi nam Dominiak.

W Izbie zarejestrowanych jest 330 amerykańskich firm, które w Polsce zainwestowały około 41-42 mld dolarów. Izba w swoim październikowym stanowisku napisała, że taki mechanizm (możliwość blokowania stron – red.) "może być sprzeczny z fundamentalną zasadą swobody działalności gospodarczej. Co więcej, finalnie to pasażerowie korzystający z usług pośredników przy przewozie osób najboleśniej odczują skutki wprowadzanych regulacji".

"Możliwość blokowania aplikacji wydaje się zarówno nieadekwatna, jak i nieuzasadniona, i technicznie niewykonalna" – komentował w ubiegłym roku ministerialną propozycję Uber Polska.

- Zdania nie zmieniliśmy – mówi nam teraz Magdalena Szulc, przedstawicielka firmy.

90 dni

Ministerstwo Infrastruktury chce, żeby ustawa weszła w życie po upływie 90 dni od dnia ogłoszenia. Resort szacuje, że po zmianach nastąpi wzrost podmiotów świadczących przewozy osób zgodnie z obowiązującymi przepisami.

W ocenie skutków regulacji czytamy, że do końca 2016 roku udzielono w sumie około pół tysiąca licencji w zakresie przewozu osób samochodem osobowym oraz około 1,2 tysiąca licencji w zakresie przewozu osób pojazdem samochodowym przeznaczonym do przewozu powyżej 7 i nie więcej niż 9 osób łącznie z kierowcą.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane