• rozwiń

Gorąca polemika o OFE. "Emerytury pod palmami to fikcja"

L. Oręziak oraz M. Rusewicz dyskutują o reformie OFE Odtwórz: L. Oręziak oraz M. Rusewicz dyskutują o reformie OFE
Foto: L. Oręziak oraz M. Rusewicz dyskutują o reformie OFE | Video: L. Oręziak oraz M. Rusewicz dyskutują o reformie OFE

- Pieniądze z OFE pracują na rozwój gospodarczy i nowe miejsce pracy - twierdzi zwolenniczka tych funduszy Małgorzata Rusewicz, prezeska Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych. Nie zgadza się z tym prof. prof. Leokadia Oręziak z Katedry Finansów Międzynarodowych SGH twierdząc, że ten system pogrąża państwo polskie przyczyniając się do wzrostu zadłużenia. Ekspertki dyskutowały o decyzji Trybunału Konstytucyjnego w programie "Otwarcie dnia" na antenie TVN24 BiŚ.

- W pierwszej kolejności to jest decyzja dotycząca systemu kapitałowego w systemie emerytalnym. Decyzja mówiąca o tym, że z punktu widzenia emeryta jest on bardzo szkodliwy, niosący bardzo duże zagrożenie ryzyka, a jeszcze do tego jest bardzo kosztowny dla finansów publicznych - mówiła prof. Leokadia Oręziak.

Profesor zaznaczyła, że interesy emerytów wiążą się ściśle z interesami państwa. Gdyby były zagrożone finanse publiczne, trudno byłoby realizować cele państwa - w tym także wypłacać świadczenia obecnym emerytom.

Małgorzata Rusewicz przyznała, że patrzy na ten wyrok inaczej.

- Trybunał wychodził od swobody kształtowania instytucjonalnych rozwiązań. Brał też pod uwagę aktualną sytuację finansów publicznych. Trybunał Konstytucyjny popatrzył, tak jak przy innych wyrokach, na konsekwencje zmian, które miałyby miejsce w przypadku poparcia wniosku prezydenta i RPO - mówiła prezeska izby. - Bez wątpienia był to ważny wyrok. Natomiast to, co warto podkreślić, ten wyrok również zgodził się z tym, ze konstytucyjne było wprowadzenie OFE w 1999 i konstytuując dzisiaj zmiany, które zostały w 2013 roku wprowadzone zgodził się, że ta część kapitałowa nadal powinna istnieć zgodnie z zarysem rządu, czyli należy inwestować głównie w gospodarkę. To również ma charakter solidarności społecznej, ponieważ przez to pieniądze emerytów pracują na rozwój gospodarczy i również nowe miejsca pracy - tłumaczyła prezes Rusewicz.

Prof. Oręziak z SGH podważa to podejście, twierdząc, że TK nie orzekał ws. konstytucyjności wprowadzenia OFE w 1999 roku.

- Wręcz przeciwnie, w uzasadnieniu podważono sens przekazywania publicznych pieniędzy do firm prywatnych - stwierdziła prof. Oręziak.

Wyrok bez znaczenia dla OFE

Zdaniem Rusewicz, wyrok trybunału nie wprowadził istotnych zmian dla OFE, ponieważ już od 2 lat

funkcjonują one w nowej rzeczywistości, według nowych przepisów. Prezes izby zwracała uwagę także na istotę dyskusji nad wiekiem emerytalnym, jak i swobody decyzji.

Prof. Oręziak stanowczo podkreślała, że Polski nie stać na rozwiązanie, jakim jest OFE.

- Polska nie ma i nie miała pieniędzy, żeby utrzymywać OFE. Polska nie ma nadwyżek, ma nieustannie deficyt, a to oznacza w praktyce, że jakakolwiek część składki emerytalnej idzie do gry na rynkach finansowych i nie jest przeznaczana na bieżące wypłaty emerytur.

Zdaniem prof. Oręziak, taki system przyczynia się do powstawania dodatkowego deficytu w ZUS, który musi być sfinansowany przez państwo i powoduje ogromne zadłużenie.

- Tak długo mamy pieniądze na OFE, jak długo ktoś nam je pożycza. Bilans ma nie tylko stronę aktywów, które są gromadzone w OFE, ale i pasywów - jak każdy bilans - argumentowała profesor SGH. - Polska się zadłużała i dalej się zadłuża, by utrzymać OFE.

Prezes Rusewicz zwracała uwagę na to, że Otwarte Fundusze Emerytalne to nie to samo, co Towarzystwa Emerytalne.

- OFE to są ludzie i ubezpieczeni, którzy tworzą te OFE - mówiła Rusewicz.

Zdaniem Rusewicz, dzięki takim rozwiązaniom, przyszli emeryci są właścicielami akcji takich firm jak CCC, KGHM, Bogdanka. Jest to co prawda, własność pośrednia, jednak, jak podkreślała szefowa izby, emeryci mają wpływ na rozwój takich firm.

Nacjonalizacja OFE?

Prof. Oręziak nie zgadza się z używaniem tego określenia w kontekście przejmowania środków OFE przez państwo.

- Ależ to nie jest żadna nacjonalizacja - te pieniądze były i są publiczne. W OFE pieniądze nigdy nie były prywatne. Były od samego początku pieniędzmi publicznymi przeznaczonymi na cele publiczne - tłumaczyła w studiu.

Zdaniem prof. Oręziak, to obrońcy OFE używają takiego określenia, "by zdyskredytować
państwo, które ma prawo zadbać o interesy emerytur i swoje społeczeństwo".

Zakaz reklamowania OFE (nie)słuszny

Małgorzata Rusewicz przyznała, że nie jest pewna czy zostanie złożony wniosek o odszkodowanie za skutki poprzedniej decyzji o zakazie reklamowania OFE. Kwestia będzie wciąż dyskutowana, jednak prezes nie ukrywała zadowolenia z decyzji trybunału.

- Co do zasady dobrze się stało, że zakaz reklamy został zniesiony - przyznała.

Innego zdania jest prof. Oręziak, która zaznaczała, że zakaz był słuszny.

- Już raz to było przerabiane - mówiła wspominając reklamy z końca lat 90., które obiecując emerytury pod palmami oraz nieograniczone dziedziczenie, ściągnęły do OFE 5 mln osób. Zdaniem Oręziak, te reklamy wprowadzają w błąd informując jedynie o zyskach, a pomijając straty.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (3)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze
Sparrovsky
"Emerytury pod palmami to fikcja" - ale nie dla niemieckich, francuskich czy angielskich emerytów. Wszyscy dobrze wiemy, dlaczego. Widać gołym okiem, które kraje utrzymują w nowym modelu kolonialnym te kraje.
  • 1
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane