• rozwiń
    • WIG20 2196.99 +0.41%
    • WIG30 2494.13 +0.32%
    • WIG 56642.84 +0.14%
    • sWIG80 11187.30 -0.42%
    • mWIG40 3962.26 -0.47%

Ostatnia aktualizacja: 2018-10-19 17:15

Dostosuj

Szczyt za 130 milionów złotych. Inni wydawali dużo więcej

Co złego dzieje się z klimatem? Odtwórz: Co złego dzieje się z klimatem?
Co złego dzieje się z klimatem? "Źródło: TVN24 BiS"

128 599 409 złotych – dokładnie tyle pieniędzy przewidziano na organizację szczytu klimatycznego COP 24 w Katowicach. To sporo mniej niż kosztował ubiegłoroczny szczyt w Bonn. Jego organizacja kosztowała 180 milionów euro. W grudniu, w katowickim Spodku ma się pojawić nawet 40 tysięcy delegatów z prawie 200 państw świata.

COP 24 – czyli 24 sesja Konferencji Stron Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu, która odbędzie się w Katowicach od 3 do 14 grudnia - to najważniejsze globalne forum poświęcone światowej polityce klimatycznej. Dwukrotnie konferencje COP odbyły się w Polsce - w 2008 roku w Poznaniu i w 2013 roku w Warszawie.

Więcej uczestników, większe koszty, większy budżet

Gdy dziesięć lat temu, Polska pierwszy raz organizowała szczyt klimatyczny, jego koszt sięgnął 70 mln złotych. Kolejny, na który przyjechało ok. 12 tys. uczestników, zamknął się kwotą ok. 100 milionów złotych, z czego niemal jedną czwartą pochłonęło wynajęcie i przystosowanie do potrzeb konferencji Stadionu Narodowego w Warszawie.

Już wtedy, kwota tych wydatków budziła wątpliwości ówczesnej opozycji. - Budzi je (wątpliwości – red.) choćby chęć organizacji konferencji na Stadionie Narodowym i za tak ogromne pieniądze. Więc ja się pytam: po co to organizować, po to, aby ratować Stadion Narodowy, czy też stadion pływacki, jak niektórzy go nazywają – pytał w wywiadzie prasowym ówczesny poseł PiS Jan Szyszko.

Z roku na rok, zwiększa się liczba uczestników konferencji. W Marrakeszu, w 2016 roku na konferencję, na którą polska delegacja z ministrem Janem Szyszko poleciała wojskową Casą, zjawiło się 24 tys. uczestników; w Bonn w ubiegłym roku było już 33 tys. delegatów; w tym roku, jak przewiduje ministerstwo środowiska, w Katowicach ma się zjawić 40 tys. delegatów.

I właśnie rosnącą liczbą uczestników konferencji klimatycznych, ministerstwo tłumaczyło proponowaną wysokość budżetu COP 24, który zapisano w specjalnej ustawie o organizacji i finansowaniu katowickiego szczytu. Na organizację wydarzenia przewidziano 128,5 mln złotych.

- Z racji tego, że te konferencje z roku na rok są coraz większe i coraz większa liczba osób w nich uczestniczy, właśnie takie koszty zostały oszacowane i zaplanowane – tak w styczniu tego roku mówił posłom w trakcie prac nad ustawą sekretarz stanu w resorcie środowiska Paweł Sałek.

- Poprzednie szczyty też nie były mało kosztowne, tylko że w poprzednich gros środków było przeznaczone de facto na inwestycje, na infrastrukturę, która została – mówiła w trakcie posiedzenia komisji posłanka PO Gabriela Lenartowicz. -  W tej chwili, wybrane zostały Katowice m.in. z tego względu, że nie trzeba tam żadnych dodatkowych nakładów inwestycyjnych, bo ta infrastruktura – notabene wybudowana ze środków Unii Europejskiej i środków samorządu, jest – podkreślała posłanka opozycji.

- Nie zmieścimy się w tej substancji budowlanej na Śląsku, jeśli chodzi o centrum konferencyjne. Trzeba będzie wybudować dodatkowe powierzchnie. Zarówno centrum, jak i Spodek są niewystarczające powierzchniowo w stosunku do wymagań ONZ – odpowiadał wiceminister Sałek.

Szacunek budżetu

- Szacunek budżetu COP24 wynikał z analizy kosztów tego rodzaju wydarzeń w kraju i na świecie z uwzględnieniem zgłoszonego zapotrzebowania na wsparcie finansowe z poszczególnych resortów – wyjaśnia redakcji tvn24.pl Rafał Bochenek, pełnomocnik ministra środowiska ds. organizacji COP 24.

- W razie potrzeby będziemy pozyskiwali dodatkowe środki finansowe, tak jak odbywało się to na każdym szczycie COP, włączając w to również współpracę z podmiotami zewnętrznymi – dodaje Bochenek.

W specustawie zostawiono otwartą furtkę na wypadek przekroczenia planowanego budżetu. Zapisano w niej bowiem, że zadania związane z organizacją COP 24 mogą być finansowane ze środków "pozyskanych z dobrowolnych wpłat, zapisów, darowizn i świadczeń rzeczowych; pochodzących z fundacji lub z przedsięwzięć organizowanych na rzecz ochrony środowiska i gospodarki wodnej; pochodzących z budżetu Unii Europejskiej oraz ze źródeł zagranicznych niepodlegających zwrotowi."

W Paryżu i Bonn – znacznie drożej

Szacunek kosztów katowickiej konferencji, jak tłumaczy ministerstwo środowiska, został oparty na analizie kosztów tego typu wydarzeń na świecie.  Według oficjalnych danych rządu francuskiego, koszty COP 21 w Paryżu, w którym w 2015 roku wzięło udział 20 tys. delegatów, oszacowano na 170 mln euro (czyli po obecnym kursie ok. 730 mln złotych). 20 proc. kosztów konferencji pokryli sponsorzy: m.in. Air France, Renault, BNP Parisba.

Następna konferencja klimatyczna odbyła się w Marrakeszu, z udziałem 24 tys. osób. Jej budżet określono na ok. 800 mln marokańskich dirhamów, tj. ok. 310 mln złotych. 300 mln dirhamów na COP przeznaczył marokański rząd, resztę dołożyli sponsorzy i bogatsze państwa.

Gospodarzem kolejnego szczytu klimatycznego było Fidżi. Rząd tego kraju nie był jednak w stanie sfinansować takiej konferencji, ten obowiązek wzięły na siebie Niemcy. Koszty zamknęły się w kwocie 180 mln euro, z czego 30 mln pochodziło z budżetu niemieckich samorządów.

Państwa – organizatorzy COP łożą też środki finansowe dla krajów, które nie są w stanie finansowo sprostać wymogom porozumienia klimatycznego. Na szczycie w Paryżu ówczesna premier Beata Szydło zadeklarowała, że Polska przekaże na ten cel 8 mln dolarów. I tak, w ustawie o COP 24 zapisano 30 mln złotych na "udzielenie państwom rozwijającym się wsparcia w zakresie łagodzenia zmian klimatu i adaptacji do skutków tych zmian wykonywanego w ramach realizacji celów Konwencji klimatycznej, za pośrednictwem Zielonego Funduszu Klimatycznego lub Funduszu Adaptacyjnego, lub w drodze programów pomocy dwustronnej".

Na organizacyjne kłopoty – specustawa

Już kilka razy organizację dużych międzynarodowych imprez określano przepisami specjalnych ustaw. Tak było np. z przygotowaniami do dwudniowego szczytu NATO w lipcu 2016 roku. Kwestie finansowe nie zostały jednak zapisane w tej ustawie. Zmieniono zatem ustawę budżetową na 2016 roku, zapisując w niej kwotę ok. 160 mln złotych. O koszty szczytu, tuż po jego zakończeniu, posłowie PO pytali MON. W odpowiedzi na ich interpelację, wiceminister obrony Tomasz Szatkowski odpowiedział wówczas, że dane są w sprawozdaniu końcowym ze szczytu, które jest tajne.

Dopiero w kwietniu ubiegłego roku MON opublikowało komunikat, w którym poinformowało, że "całość potrzeb dotyczących zadań realizowanych przez Ministra Obrony Narodowej związanych z przygotowaniem i organizacją szczytu została zabezpieczona z budżetu resortu MON. Uzasadnione potrzeby w zakresie wydatków związanych z realizacją zadań przez dysponentów innych części budżetu państwa zostały zabezpieczone w ramach przesunięć z cz. 29 Obrona narodowa do innych części budżetowych. Koszty związane z przygotowaniem i organizacją szczytu ukształtowały się na poziomie 178 mln zł."

Nieco inaczej rozwiązano sprawę finansowania Światowych Dni Młodzieży, które odbyły się w Krakowie pod koniec lipca 2016. W specustawie była jedynie mowa o możliwościach udzielenia przez poszczególnych ministrów dotacji dla np. PKP, TVP, wojewodów, samorządów. Na organizację ŚDM z budżetu państwa wydano 19,4 mln złotych. W sumie, ŚDM kosztowały ponad 201 mln złotych, z czego ponad 142 mln pochodziło ze składek samych uczestników, a reszta z darowizn.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane