• rozwiń
    • WIG20 2164.75 -0.41%
    • WIG30 2451.42 -0.51%
    • WIG 57024.61 -0.48%
    • sWIG80 11449.24 -0.03%
    • mWIG40 3636.71 -0.92%

Ostatnia aktualizacja: 2019-10-18 17:15

Dostosuj

Temat: Gospodarka

Prokuratura chce aresztu dla byłych wiceprezesów Enei

CBA zatrzymało dwóch byłych wiceprezesów firmy Enea Odtwórz: CBA zatrzymało dwóch byłych wiceprezesów firmy Enea
CBA zatrzymało dwóch byłych wiceprezesów firmy Enea "Źródło: tvn24"

Prokuratura chce, by sąd zastosował areszt w przypadku dwóch byłych wiceprezesów państwowego koncernu energetycznego Enea. Śledczy zarzucają im, że siedem lat temu kupili od tajemniczej spółki "most energetyczny" z Białorusią, który do dziś nie działa.

Agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego zatrzymali Maksymiliana G. oraz Krzysztofa Z. w czwartek o poranku w ich domach.

- Śledztwo prowadzimy wspólnie z pionem przestępczości zorganizowanej Prokuratury Krajowej. Podejrzewamy, że w wyniku działalności obydwu wiceprezesów spółka Enea poniosła ogromne szkody finansowe - mówi Piotr Kaczorek z działu prasowego CBA.

Anakonda i Cypr


Szczegóły tej transakcji zawierają elementy jak z dobrego politycznego thrillera. Kwota 15 milionów 250 tysięcy została przelana z kont polskiego koncernu na rachunki prowadzone przez bank z cypryjskiej Larnaki w sierpniu 2011 roku.

Dzięki temu, Enea stała się właścicielem ponad 60 procent udziałów w spółce Annacond, która dysponowała linią do przesyłu energii między Białorusią a Polską.

- Gdy składano podpisy pod umową, wiadomo było, że prąd nie popłynie z Białorusi do Polski. Choćby dlatego, że wymagał dodatkowych, wartych ponad sto milionów złotych, inwestycji w urządzenia zmieniające białoruski prąd w zdatny do użycia w Polsce - tłumaczy funkcjonariusz Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

Niezwykłym biznesmenem był właściciel firmy Annacond, który linię energetyczną sprzedał obydwu menadżerom. To obywatel Białorusi i Stanów Zjednoczonych, który wcześniej handlował z powodzeniem bronią pochodzącą z magazynów armii radzieckiej. W mediach można znaleźć informację, że jest osobistym przyjacielem prezydenta Białorusi Alaksandra Łukaszenki.

Jednak fakt jest taki, że "mostem energetycznym" prąd nie płynie do dziś - ani białoruski do Polski ani krajowy na Białoruś. I dlatego prokuratura postawiła wiceprezesom Enei zarzuty z artykułu 296 kodeksu karnego. Ten przepis przewiduje nawet do dziesięciu lat więzienia dla osób, które pełniąc swoje funkcje w firmach wyrządzają szkody majątkowe.

Znajomi polityków

Niecodzienne są życiorysy obydwu zatrzymanych menadżerów. Maksymilian G. zaczynał karierę jako asystent u boku posła i byłego funkcjonariusza służb specjalnych Konstantego Miodowicza.

- Konstanty zmarł w 2013 roku. Sprawa była dziwna, trafił do szpitala po niegroźnym wypadku. Wtedy Maksymilian G. dotarł do sejmowej komisji do spraw służb specjalnych i przekonywał, że nie był to wypadek, tylko coś znacznie poważniejszego - mówi tvn24.pl poseł, który pracował wtedy w tej komisji.

Sprawą śmierci posła i byłego szefa kontrwywiadu zajęła się, na wniosek "speckomisji", Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, ale nie znalazła dowodów potwierdzających przypuszczenia Maksymiliana G.

Doskonałe relacje polityczne miał również drugi z zatrzymanych menadżerów Krzysztof Z. Przed siedmioma laty, równolegle pełnił szereg funkcji w publicznych spółkach: prezesa elektrowni Kozienice, wiceprezesa Enei, wiceprezesa spółki córki Elko Trading i członka rady nadzorczej Elektrociepłowni Białystok. Był bliskim współpracownikiem wpływowego posła Jana Burego, byłego wiceministra skarbu państwa i szefa klubu parlamentarnego PSL.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane