• rozwiń
    • WIG20 2202.91 -1.30%
    • WIG30 2505.60 -1.03%
    • WIG 56329.01 -0.94%
    • sWIG80 10835.39 +0.11%
    • mWIG40 3874.07 -0.13%

Ostatnia aktualizacja: Dziś 17:15

Dostosuj

Miliardowe straty, utrata tysięcy miejsc pracy. To może być skutek unijnych przepisów

Ograniczenia dla diesli wpłyną na wzrost cen samochodów Odtwórz: Ograniczenia dla diesli wpłyną na wzrost cen samochodów
Ograniczenia dla diesli wpłyną na wzrost cen samochodów

Wejście w życie propozycji dotyczących redukcji emisji CO2 przez nowe samochody spowoduje spadek wartości produkcji z 20 do 14 mld euro i utratę 55 tysięcy miejsc pracy - uważa Stowarzyszenie Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych.

Podczas odbywającego się w czwartek w Warszawie XIII Kongresie Przemysłu i Rynku Motoryzacyjnego dwie największe organizacje w branży motoryzacyjnej - Stowarzyszenie Dystrybutorów i Producentów Części oraz Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego - zaapelowały o wolniejsze tempo działań na rzecz redukcji emisji CO2 przez nowe auta.

Zgodnie z propozycjami byłaby to redukcja nawet o 20 proc. w 2025 r. i aż o 40 proc. w 2030 r.

Spadek produkcji, utrata miejsc pracy

- Szacujemy, że w kilka lat spowoduje to spadek wartości produkcji z 20 do 14 miliardów euro, utratę 55 tysięcy miejsc pracy i niższą o 2 miliardy euro wartość eksportu - powiedział w czwartek prezes Stowarzyszenie Dystrybutorów i Producentów Części Alfred Franke.

Na kongresie przypomniano, że 9 października br. ministrowie środowiska krajów Unii Europejskiej zaproponowali redukcję emisji CO2 przez nowe auta, do co najmniej 35 procent w 2030 r. w odniesieniu do roku 2021.

Kilka dni wcześniej Parlament Europejski przyjął stanowisko nakazujące obniżenie emisji CO2 w motoryzacji o 20 proc. w 2025 r. i aż o 40 proc. w 2030 r.

- To stanowisko znacząco odbiegało od pierwotnego założenia Komisji Europejskiej z końca ubiegłego roku, zakładającego obniżenie emisji o 15 procent do 2025 roku i 30 procent do 2030 roku - podkreślał Franke.

Poważne konsekwencje

- Teraz rozpoczyna się tak zwany trialog, czyli uzgodnienia między głównymi instytucjami UE (Rada UE, PE i KE), które mają doprowadzić do ustalenia jednego stanowiska w sprawie ograniczeń emisji CO2. Uzgodnienia mogą być trudne, bo niektóre kraje członkowskie domagały się nawet 60-procentowego ograniczenia emisji CO2 w 2030 roku - dodał szef SDPCM.



Przedstawiciele branży motoryzacyjnej podkreślali przy tym podczas kongresu, że w Polsce, jeżeli nawet ostatecznie zapadną najmniej surowe dla branży decyzje (ograniczenie emisji o 30 proc. do 2030 r.), to i tak spowoduje to bardzo poważne konsekwencje zarówno dla producentów części motoryzacyjnych, jak i  dla producentów samochodów.

Szczególnie mocno, przekonywano, nowe przepisy uderzą w branżę części motoryzacyjnych, w produkcji których Polska jest europejskim potentatem.

Z przedstawionych danych wynika, że wartość produkcji części wyniosła w Polsce w 2017 r. ponad 20 miliardów euro, a producenci części tworzą 140 tysięcy miejsc pracy i przeznaczają aż 5-10 proc. obrotu na rozwój i innowacje (co najmniej 1 miliard euro rocznie).

Podczas kongresu deklarowano, że branża doskonale rozumie konieczność ograniczania emisji CO2, ale w sposób "zrównoważony i niepromujący wyłącznie jednej technologii - elektromobilności".

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane