• rozwiń
    • WIG20 2229.92 -0.18%
    • WIG30 2531.47 0.00%
    • WIG 58851.05 +0.17%
    • sWIG80 11605.03 +0.29%
    • mWIG40 3797.96 +1.36%

Ostatnia aktualizacja: Wczoraj 17:15

Dostosuj

Temat: Pendolino

"Efekt Pendolino sprawił, że ludzie zainteresowali się naszą ofertą"

Testy pendolino na polskich torach z Błękitnego24 Odtwórz: Testy pendolino na polskich torach z Błękitnego24
Foto: PKP | Video: tvn24 Foto: Pociągi Pendolino rozpoczęły regularne przewozy pasażerskie 14 grudnia 2014 roku | Video: Testy pendolino na polskich torach z Błękitnego24

Naszym głównym celem jest wzrost liczby pasażerów, a potem sukcesywne podnoszenie rentowności połączeń - przekonuje prezes zarządu PKP Intercity Jacek Leonkiewicz. Według niego "efekt Pendolino" sprawił, iż ludzie wracają do kolei.

Pociągi Pendolino rozpoczęły regularne przewozy pasażerskie 14 grudnia 2014 roku. Leonkiewicz, pytany czy jego zdaniem Pendolino to sukces odpowiada w rozmowie z PAP, że rozwój nowego produktu jest obserwowany na bieżąco.

- Dane pokazują wzrost liczby pasażerów w komunikacji krajowej już drugi miesiąc z rzędu. 8 proc. wzrostu w lutym to rekord w historii spółki. Ma to miejsce z pewnością także dzięki >>efektowi Pendolino<<, bo to ten pociąg sprawił, że ludzie, którzy nigdy nie jeździli pociągami, zainteresowali się ofertą PKP Intercity - argumentuje.

Rentowne, czy nie?

Prezes PKP zwraca także uwagę na sezonowość w korzystaniu z nowego produktu. - Są dni, w które pociągi jeżdżą wypełnione, ale są też takie, kiedy zainteresowanie jest niższe, np. w soboty czy w tygodniu w godzinach wieczornych. I na to musimy odpowiedzieć ofertą - stwierdza.

Leonkiewicz zapytany o rentowność i spłacanie się inwestycji mówi o tym, że "są połączenia, które już dziś są rentowne, ale są też takie, którym trudno będzie osiągnąć ten poziom". - Proszę pamiętać, że każde z nich ma różny potencjał. Gdybyśmy na przykład uruchomili Pendolino między Małkinią a Białymstokiem, nigdy nie byłoby rentowne, bo nie ma tam odpowiedniego potencjału. Za to między Warszawą a Krakowem jest ono już dziś rentowne. Tam był i wciąż jest wysoki popyt na nasze usługi - dodaje.

- Widzimy również połączenia np. Warszawa - Wrocław czy zawierające się w tej trasie odcinki Warszawa – Częstochowa – Opole, które potrzebują czasu, żeby się rozwinąć. Tkwi w nich duży potencjał, tylko ludzie przez lata zapomnieli, że mogą podróżować koleją z tych miast w atrakcyjnych czasach - powiedział Leonkiewicz.

Jak zauważa, kluczowym aspektem jest czas. - Myślę, że dwa lata to perspektywa, w której nasz nowy produkt dojrzeje i będziemy mogli powiedzieć, że dobrze go znamy. Teraz nadal się go uczymy. Przypomnę raz jeszcze, że naszym głównym celem jest wzrost liczby pasażerów, a kolejny krok to sukcesywne podniesienie rentowności połączeń - stwierdził prezes zarządu PKP.

"Nowy produkt wdrażamy odpowiedzialnie"

W tym miesiącu zaczęły kursować kolejne dwa składy Pendolino. Całość kontraktu opiewa się jednak na 20 składów. PKP Intercity nie zdecydowało się na uruchomienie od razu wszystkich dostarczonych jednostek.

- Obecnie mamy 18 odebranych jednostek. Ze względu na opóźnienie po stronie producenta musieliśmy zmodyfikować pierwotny plan. Nowy produkt wdrażamy odpowiedzialnie, zachowując bezpieczną rezerwę. Już w kwietniu, czyli przy najbliższej korekcie rozkładu jazdy zarządzonej przez PKP PLK, planujemy wprowadzenie na tory kolejnego składu. Potem będziemy dokładać pociągi jeszcze w czerwcu i kolejnych miesiącach - zapowiedział Jacek Leonkiewicz.

Po początkowej awarii systemu sprzedaży biletów pojawiły się również pytania o efektywność tego systemu, czy będzie w stanie po wpadce na początku "udźwignąć" wyzwania czekające w przyszłości. Jak zapewnia prezes zarządu PKP, prace nad usprawnieniem działania systemu są prowadzone "cały czas".

- Należy zdać sobie sprawę z tego, że wdrożenie systemu o tak skomplikowanej architekturze wraz z potrzebnymi testami zajmuje ok. trzech lat, przynajmniej tyle zajęło to w kolejach austriackich, szwajcarskich czy niemieckich. W tej chwili włączamy kolejne moduły systemu, które nie zawsze widzi pasażer, ale które pomagają nam zarządzać dostępnością miejsc w pociągach - powiedział prezes zarządu PKP.

- Wyciągnęliśmy naukę z tego, co stało się w listopadzie 2014 r. Nie pozwolę na to, żeby spółka robiła coś pod presją czasu, bez gwarancji powodzenia - zapewnił.

Odpowiadając na zarzuty o likwidację tzw. tańszych i ekonomicznych połączeń prezes PKP zapewnia, iż to "zupełnie naturalne, że pociągi ekspresowe jeżdżą w lepszych godzinach i osiągają lepsze czasy". - Nie oznacza to jednak, że będziemy rezygnować z rozwoju segmentu ekonomicznego. Wręcz przeciwnie, jeszcze przed wakacjami poprawimy ofertę TLK dostosowując ceny do realiów rynkowych.Chcemy przecież przyciągnąć pasażerów. Pracujemy już także nad rozkładem jazdy 2015/2016, który będzie dużo bardziej zrozumiały dla naszych klientów, a dzięki temu bardziej atrakcyjny. Chodzi m.in. o to, że pociągi będą odjeżdżać i dojeżdżać do konkretnych stacji w powtarzalnych przedziałach czasowych - zapewnił.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (2)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze
Sparrovsky
Popularność na trasie Warszawa-Kraków osiągnęliście, likwidując tańsze połączenia w wygodnych godzinach i zmuszając ludzi do jazdy pendolino. Ale nie wszyscy dali się zmusić - summa summarum straciliście klientów, bo tacy jak ja przesiedli się do tanich linii lotniczych czy polskiego busu.
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane