• rozwiń
    • WIG20 2202.91 -1.30%
    • WIG30 2505.60 -1.03%
    • WIG 56329.01 -0.94%
    • sWIG80 10835.39 +0.11%
    • mWIG40 3874.07 -0.13%

Ostatnia aktualizacja: Wczoraj 17:15

Dostosuj

Temat: Strajk w LOT

Prezes walczy z przepustką do budynku. Duże zamieszanie w LOT

Prezes LOT zaprasza związkowców do budynku Odtwórz: Prezes LOT zaprasza związkowców do budynku
Prezes LOT zaprasza związkowców do budynku

Po zamieszaniu w siedzibie LOT prezes spółki Rafał Mielczarski zgodził się na rozmowy z posłami opozycji oraz przedstawicielami załogi. Zastrzegł, że nie będzie rozmawiał z nikim z zarządu związku zawodowego. Z kolei związkowcy skarżą się, że ich przepustki nie działają, przez co nie mają dostępu do budynku dla personelu i tym samym są zmuszeni do protestu w deszczu. Drzwi do budynku dla personelu próbował otworzyć sam prezes Milczarski, jednak jego karta również nie zadziałała.

W kompleksie budynków LOT pojawili się we wtorek z interwencją posłowie PO - była premier Ewa Kopacz i Bartosz Arłukowicz. Pomiędzy budynkami, na wolnym powietrzu protestują uczestnicy strajku.

Prezes Milczarski wyszedł do protestujących, a odpierając zarzuty, że "trzyma ludzi na deszczu" wyjaśnił, że wśród protestujących znajdują się osoby zwolnione z LOT i ich przepustki do budynków nie działają. Według niego, działają natomiast przepustki osób, które nie zostały zwolnione.

Próba z przepustką

- Szanowni państwo bardzo dobrze wiecie, że w tamtym budynku znajduje się szatnia, w której są toalety i ciepłe miejsca - zwrócił się do związkowców i dziennikarzy Milczarski, wskazując na obiekt dla personelu.

- Państwa wyborem jest, że tutaj stoicie w deszczu. Możecie się tam schować, tego nikt wam nie broni - mówił. Następnie prezes Milczarski zaprosił związkowców i dziennikarzy do szatni dla personelu LOT, by udowodnić im, że przepustki działają.

Milczarski podszedł do drzwi i przyłożył swoją przepustkę do czytnika. Karta jednak nie zadziałała i prezesowi nie udało się otworzyć drzwi. - To jest pomieszczenie pracowników, którzy mają szatnie. Nie jestem osobą upoważnioną do wstępu do tego budynku, ale zaraz wezwę osobę, która tu pracowników wpuści - wyjaśnił prezes PLL LOT.

Milczarski wraz z posłami przeszedł następnie do biurowca LOT, gdzie spotkały się dwie grupy pracowników - strajkujących i przeciwników protestu. W czasie dyskusji z posłami prezes oświadczył, że może udać się na rozmowy z posłami i z przedstawicielami załogi. - Zgadzam się na osoby, które nie są w zarządzie związku - oświadczył.

Milczarski: nielegalny strajk

Prezes LOT powtórzył, że strajk jest nielegalny i dodał, że był motywowany politycznie - miał związek z niedzielnymi wyborami. Milczarski oświadczył też, że zwolniona szefowa Związku Zawodowego Personelu Pokładowego i Lotniczego (ZZPPiL) Monika Żelazik nie zostanie przywrócona do pracy do czasu rozstrzygnięcia sądowego.

Jej przywrócenie było jednym z postulatów strajkujących. - Nie zostanie przywrócona do pracy, bo jej obecność w firmie stanowiłaby zagrożenie dla pasażerów. Naszą decyzją do firmy nie wróci, ewentualnie decyzją sądu - stwierdził Milczarski.

LOT odwołuje rejsy

Z powodu odmowy wykonania lotu przez pilotów lub stewardesy, które uczestniczą w - jak uważa prezes - nielegalnym strajku dwóch związków zawodowych działających w spółce, PLL LOT od początku strajku odwołały w sumie 28 rejsów (tam i z powrotem) - poinformował we wtorek rzecznik LOT Adrian Kubicki.

Pierwszy rejs LOT był zmuszony odwołać w niedzielę pod wieczór z Warszawy do Toronto w Kanadzie. Brak wylotu samolotu do Kanady, oznaczało skasowany rejs z Kanady do Polski.

W poniedziałek LOT odwołał 24 rejsy. Były to: Warszawa-Tokio-Warszawa, Warszawa-Seul-Warszawa, Warszawa-Toronto-Warszawa, Warszawa-Norymberga-Warszawa, Warszawa-Londyn-Heathrow-Warszawa, Warszawa-Paryż-Warszawa, Warszawa-Szczecin-Warszawa, Warszawa-Gdańsk-Warszawa, Warszawa-Zielona Góra-Warszawa, Warszawa-Hamburg-Warszawa, Warszawa-Moskwa-Domodiedowo-Warszawa, Warszawa-Berlin-Tegel-Warszawa.

We wtorek LOT odwołał rejs z Warszawy do Krakowa oraz lot powrotny.

Zwolnienia

Milczarski przekazał w poniedziałek, że 67 osób zostało dyscyplinarnie zwolnionych z powodu nieprzystąpienia do pracy w związku z ich uczestnictwem w nielegalnym - jego zdaniem - strajku w spółce.

Z danych LOT wynika, że w sumie w firmie pracuje ok. 1,3 tys. stewardes i 700 pilotów. Spółka zatrudnia około 3 tys. osób.

OPZZ: solidarność ze strajkującymi i zwolnionymi

"Pełną solidarność ze strajkującymi i zwolnionymi z pracy" wyrazili we wtorek związkowcy z OPZZ.

"Trudno nam odnaleźć w pamięci równie bezpośredni i masowy atak na prawa pracownicze i związkowe w Polsce po 1989 roku. Jest to dodatkowo haniebne, bo ma miejsce w strategicznej spółce Skarbu Państwa, podlegającej bezpośrednio nadzorowi Prezesa Rady Ministrów – premiera rządu, który nieustannie deklaruje praworządność i troskę o interesy pracowników" - dodano w stanowisku wysłanym do mediów.

Jak zaznaczyli związkowcy - według protestujących - zarząd PLL LOT m.in. poniżał strajkujących – odmawiał dostępu do toalet, zabronił ustawienia toalet przenośnych, zakazał używania płachty przeciwdeszczowej i prowizorycznego ogrzewania, nakłaniał pracowników do przerwania zwolnień lekarskich i powrotu do pracy, a uczestników strajku zastraszał i nękał oraz nakłaniał do lotów na stanowiskach przekraczających ich kwalifikacje.

Strajk w LOT

Strajk zorganizował Międzyzwiązkowy Komitet Strajkowy, polega on na dobrowolnym, powszechnym powstrzymaniu się od pracy przez protestujących pracowników. Międzyzwiązkowy Komitet Strajkowy został wybrany spośród zarządów dwóch reprezentatywnych związków zawodowych: Związku Zawodowego Personelu Pokładowego i Lotniczego (ZZPPiL) na czele z Moniką Żelazik oraz Związku Zawodowego Pilotów Komunikacyjnych PLL LOT, którego przewodniczącym jest Adam Rzeszot.

Związkowcy domagają się przede wszystkim przywrócenia do pracy przewodniczącej ZZPPiL Moniki Żelazik, która została dyscyplinarnie zwolniona z pracy, a także przywrócenia do pracy 67 osób dyscyplinarnie zwolnionych oraz dymisji prezesa PLL LOT.

Spornym punktem między związkami zawodowymi działającymi w LOT a władzami spółki jest wypowiedziany w 2013 roku regulamin wynagradzania z 2010 roku. LOT wówczas stanął na krawędzi bankructwa i musiał przeprowadzić restrukturyzację. Spółka otrzymała pomoc publiczną, którą notyfikowała Komisja Europejska.

Stare zasady dot. wynagrodzeń zostały zastąpione nowymi, ramowymi - zdaniem związków - mniej korzystnymi dla pracowników. Obecnie płace zależą m.in. od wylatanych godzin. Związki zawodowe krytykują też władze spółki, że nowi pracownicy, np. stewardesy nie są zatrudniani na umowy o pracę, tylko na umowy cywilnoprawne lub prowadzą jednoosobową działalność gospodarczą.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (11)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze
zdelegalizować myślistwo
strajkujących powinno się zwalniać z pracy w każdym przypadku, nie wiem co to jest strajk legalny skoro ktoś odmawia wykonywania pracy do której jest zobowiązany, powinien natychmiast tracić pracę
  • 2
  • 4
  • zgłoś naruszenie
zamknij
Dreptak_Virtualny
  • 6
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
Andrzejvt68
Lot i tak lata za pieniądze podatników, piloci zarabiają ok 20tyś PLN netto. Czy ktoś chce dorzucić się do pensji pilotów PLL LOT??? Ja nie
  • 1
  • 3
  • zgłoś naruszenie
zamknij
smamosia
Szokujące jak można kłamać! Dlaczego na państwowych odpowiedzialnych stanowiskach zatrudnia się takich arogantów. I jakim cudem w takiej dużej firmie jak LOT i takiej pracy można przyjmować ludzi na samozatrudnienie? Wielki szacunek dla strajkujących!
  • 7
  • 2
  • zgłoś naruszenie
zamknij
Urszula3dcf
czy to prawda, że piloci przy zarobkach 20 000 strajkują o podwyżkę 12 000,- . Z takimi żądaniami to do Emiratów Arabskich. Szeregowy pracownik lotu zarabia ok 2 000,- . Nie za duża dysproporcja . Nie popieram waszego strajku.
  • 3
  • 4
  • zgłoś naruszenie
zamknij
MissReadHead
to w dużej mierzej prawda. Ale trzeba tez wspomniec, ze wielu pilotow zrobilo na kredyt kursy pilotazu samolotow pasazerskich. Koszty takiego kursu poczatkowo pokrywa pracodawca. I cos na zasadzie kredytu studenckiego oddaje sie co miesiac z pensji raty za kurs. Co moze stanowic nawet 70-80% tego co pilot zarabia.
  • 4
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
Baesler
Przykro mi, że nie widzisz różnicy pomiędzy olbrzymią odpowiedzialnością za ponad setkę lub czasami więcej, ludzi na pokładzie samolotu, a szeregowym pracownikiem pracującym na ziemi.
  • 6
  • 2
  • zgłoś naruszenie
zamknij
Brain Scientist
Osoba, którą znam i która pracuje na podstawowej pozycji personelu latającego zarabia ponad 7.000 zł, nie 2.000.
  • 1
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane