• rozwiń
    • WIG20 2158.94 -0.47%
    • WIG30 2459.33 -0.39%
    • WIG 57502.14 -0.29%
    • sWIG80 11763.70 +0.51%
    • mWIG40 3786.21 +0.05%

Ostatnia aktualizacja: 2019-11-29 17:15

Dostosuj

Temat: Podatki

Do kogo trafiły pieniądze z fałszywych faktur? Poseł PiS ma pomysł, jak to sprawdzić

Do kogo trafiły pieniądze z fałszywych faktur? Poseł PiS ma pomysł, jak to sprawdzić
Foto: Shutterstock Foto: Zdaniem posła Szewczaka, wyłudzeniami VAT mógłaby się zająć komisja śledcza

Wyłudzeniami VAT w zeszłych latach mogłaby się zająć komisja śledcza - uważa zastępca przewodniczącego sejmowej Komisji Finansów Publicznych Jan Szewczak (PiS). Według niego zasadna jest wątpliwość, czy fikcyjne faktury VAT w eksporcie nie zawyżały PKB. Przypomniał, że NIK wyceniła wartość fikcyjnych faktur w 2015 r. na poziomie ponad 81 mld zł.

Szewczak zarzucił poprzedniej ekipie kreatywną księgowość i sztuczne pompowanie PKB poprzez m.in. wliczanie do wielkości gospodarki wartości fikcyjnych faktur VAT w eksporcie, o czym niedawno mówił wicepremier, minister rozwoju i finansów Mateusz Morawiecki.

- Jest pytanie na jaką skalę świadomie te fałszerstwa były czynione, a na jaką skalę było to przypadkowo. Ja byłbym nawet zwolennikiem zwołania sejmowej komisji śledczej w tej sprawie - powiedział Szewczak. Jego zdaniem komisja mogłaby wyjaśnić, jak doszło do rabunku dochodów podatkowych państwa na wielką skalę.

- Przecież te pieniądze do kogoś trafiały. To nie jest tak, że ich nie było, skoro za 2016 r. dodatkowe wpływy podatkowe można ocenić na 19-20 mld zł. To znaczy, że takie pieniądze w latach poprzednich rządów do kogoś trafiały. Do kogo? Takie wyjaśnienia - myślę - byłyby jeszcze bardziej szokujące niż afera Amber Gold - ocenił poseł.

Komisja śledcza

Zaznaczył, że pomysł powołania komisji jeszcze z nikim nie uzgadniał i nie jest on przesądzony.

- Warto by się jednak nad tym zastanowić, efekty mogłyby być bardzo ciekawe - dodał Szewczak. Poinformował, że decyzję taką podjęto na Węgrzech, gdzie komisja wyjaśniała, kto w minionych latach uczestniczył w procesie tzw. optymalizacji podatkowej, czyli legalnej próby uniknięcia opodatkowania, a kto uczestniczył w tym nielegalnym, czarnym biznesie fałszowania faktur.

Według niego, najpierw należy jednak zweryfikować prawdziwość wzrostów PKB w poprzednich latach. Poseł zarzucił przy tym byłemu ministrowi finansów Jackowi Rostowskiemu kreatywną księgowość, a jego twierdzenia, że fikcyjne faktury nie mają wpływu na zawyżenie PKB nazwał "odkręcaniem kota ogonem". - Otóż mają i to bardzo duży - ocenił poseł.

Wartość fałszywych faktur

Dodał, że NIK wyceniła wartość fikcyjnych faktur w 2015 r. na poziomie ponad 81 mld zł.

- Dzisiaj ci, którzy kwestionują wypowiedzi premiera Morawieckiego próbują się bronić, że trzeba odjąć od tego fikcyjne faktury w imporcie. To jest brednia - powiedział.

Wyjaśnił, że nieprawdą jest, iż zaimportowaliśmy setki tysięcy telefonów komórkowych, które potem zostały sprzedane w Polsce, po czym wystawiono fikcyjne faktury na ich eksport.

- To łatwo można sprawdzić. Po drugie były produkty, na które te fałszerstwa VAT były dokonywane, których nie trzeba było w ogóle importować. Na przykład była kwestia handlu srebrem i złotem - powiedział poseł.

Poinformował, że te kruszce w ogóle nie były sprowadzane do Polski, tylko skupowano w formie złomu w całym kraju. Miały być uszlachetniane i eksportowane, ale w rzeczywistości eksportowano tylko faktury. - A więc te opowieści to jest obrona kreatywnej księgowości, która miała miejsce i która w sposób sztuczny wywindowała PKB - podkreślił Szewczak.

Wzrost PKB

- Trzeba też odróżnić, czego media nie robią od wielu lat ogłupiając i oszukując Polaków, różnicę między PKB, a produktem narodowym brutto. Otóż PKB tworzą wszystkie firmy, które tutaj działają, a około 50 proc. PKB wypracowują w Polsce firmy zagraniczne. Produkt narodowy brutto, to ta część, która w kraju zostaje, którą tworzą polskie firmy - dodał poseł.

Jego zdaniem trzeci problem, to wyjaśnienie, w jak dużej mierze wzrost PKB był pompowany dużymi operacjami finansowymi typu pożyczki lichwiarskie, chwilówki, kredyty frankowe, oszukańcze polisolokaty itp. - Czyli one tworzyły PKB, ale nie tworzyły żadnej pozytywnej wartości, w dużej części były pewnymi toksycznymi, oszukańczymi produktami, które przynosiły raczej straty (...) - zauważył.

Zwróci uwagę, że PKB, jako wskaźnik, już dawno przestał być miernikiem dobrobytu i postępu w nowoczesnym świecie. - To bardzo przestarzały wskaźnik. Wiele krajów, jeśli chce znać rzeczywistą własną sytuację, mierzy to inaczej. Są inne pomysły na to - dodał.

Szewczak przypomniał, że GUS do polskiego PKB zalicza np. wielkości związane z przemytem, handlem narkotykami, czy wpływami z przestępczości, które stanowią 0,8 proc. PKB. Według posła, należy się zastanowić, czy to realna wielkość, odpowiadająca niemal jednej czwartej wzrostu PKB. - Dla każdego, kto umie liczyć do czterech jest jasne, że ktoś tu przegina - powiedział Szewczak.

Rostowski odpowiada Morawieckiemu

W piątek w radiu TOK FM były minister finansów w rządzie Donalda Tuska latach 2007-2013 Jacek Rostowski odniósł się do słów wicepremiera Mateusza Morawieckiego na temat szacunków Ministerstwa Finansów, z których wynika, że w latach 2014-2015 było możliwe, że z powodu fikcyjnych faktur wykazywano do 30 mld zł fikcyjnego eksportu, co mogło zawyżać też wielkość PKB.

- Na pewno nie ma tego, że zaliczono 30 mld fikcyjnych faktur, bo trzeba od tych fikcyjnych faktur w eksporcie odjąć fikcyjne faktury w imporcie i na ogół te karuzele właśnie polegają na tym, że są fikcyjne faktury po obu stronach - podkreślił Rostowski. Według niego, maksymalnie można mówić o jednej dziesiątej tej kwoty, "a może to by nawet poszło w drugą stronę".

- To co Mateusz Morawiecki dzisiaj uprawia to jest po prostu przygotowanie wymówek dla niższego wzrostu PKB w 2016 roku - uważa Rostowski. - Eksport jest częścią PKB i jeżeli jest fikcyjny eksport, to byłby niższy (PKB - red.) pod warunkiem, że nie było także fikcyjnego importu, bo to co naprawdę dolicza się do PKB, to jest eksport netto, czyli eksport minus import - tłumaczył polityk PO. Zdaniem Rostowskiego, gdyby Ministerstwo Finansów poważnie chciało zrobić rewizję PKB, to powinno zgłosić swoje obliczenia do GUS-u.

 

Zobacz materiał "Faktów" TVN (23.01.2017):

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (5)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze
SEBBAX
niech pis wyjaśni gdzie wyparowały pieniądze ze SKOKów, a sprawami faktur - nie musi zajmować się komisja - wystarczy, że zajmie się tym porządnie prokuratura...
  • 2
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
maxpatriot
Przepraszam - Misia i SKOKów się nie ocenia. Resztę wszystkich zamknąć i osądzić (dokładnie w tej kolejnośći)
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
xeez3fb
"Potrzebuję nową furę... Powołajmy komisję! Ja dostanę 20% ekstra i będzie stanowisko dla kolegi."
  • 3
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
maxpatriot
No stary - w komisji smoleńskiej dostają ok. 100 zł/h "pracy". Efektów - ZERO.
Za 2016 r to ok 3,5 mln PLN. Kupiłbyś parę fajnych furek :)
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane