• rozwiń
    • WIG20 2179.53 -0.69%
    • WIG30 2471.15 -0.76%
    • WIG 57618.54 -0.70%
    • sWIG80 11589.08 -0.33%
    • mWIG40 3715.08 -0.92%

Ostatnia aktualizacja: Wczoraj 17:15

Dostosuj

Temat: Praca

Polska jak Bangladesz. „Szwaczki pracują bardzo ciężko, a żyją na granicy ubóstwa"

Foto: Shutterstock Foto: Szwaczki na rękę zarabiają przeciętnie około 1546,52 zł

Głodowe płace, ciężkie warunki pracy: brak wody i wentylacji oraz przymusowe nadgodziny – tak wygląda praca w fabrykach odzieżowych w Azji oraz w… Polsce. - Szwaczki żyją na granicy ubóstwa, choć wykonują bardzo ciężką pracę - mówi dr Anna Paluszek, autorka raportu „Uszyte w Polsce”. A często są jedynymi żywicielkami rodziny.

W polskim przemyśle odzieżowym zatrudnionych jest prawie 100 tysięcy osób, większość z nich to kobiety. Zarabiają przeciętnie około 1546,52 zł netto - wynika z raportu przygotowanego przez Fundację Kupuj Odpowiedzialnie (FKO).



Wg badań Polska znajduje się w grupie krajów Unii Europejskiej o najwyższej stopie ubóstwa wśród osób pracujących. Problem ten jest widoczny zwłaszcza w przemyśle odzieżowym zdominowanym przez kobiety – często jedyne żywicielki rodzin.

Jak wygląda ich życie? Mimo ciężkiej pracy zdarza się, że dochód oscyluje wokół minimum egzystencjalnego.

Jak w Bangladeszu

Zdaniem dr Anny Paluszek, autorki raportu samo umiejscowienie fabryki w Polsce nie sprawia, że prawa pracownicze są szanowane na takim poziomie, jak życzyliby sobie pracownicy i konsumenci.

- To, że ktoś jest opłacany zgodnie z polskim prawem i zarabia najniższą krajową, czyli około 1280 złotych, a jest jedynym żywicielem rodziny, sprawia, że znajduje się na granicy minimum egzystencjalnego. Oznacza to, że nie jest w stanie spełniać wszystkich swoich podstawowych potrzeb. Polska stara się tworzyć wizerunek, że produkowanie odzieży w Polsce jest czymś lepszym niż w Bangladeszu, ale gdy porównamy to faktycznie z Bangladeszem, to okaże się, że kontekście kondycji życia człowieka wcale nie jest dużo lepiej - tłumaczy dr Anna Paluszek. 



- Badanie pokazuje, że w Polsce nawet jeśli ktoś wykonuje bardzo ciężką pracę, to nie jest w stanie osiągnąć podstawowego minimum socjalnego i oscyluje w granicach ubóstwa - dodaje.

To wyklucza pracownice i całe rodziny z życia społecznego i kulturalnego - nie wypoczywają, nie chodzą do kin, dzieci nie jeżdżą na wycieczki. Uprawiają samodzielnie warzywa i biorą dodatkowe nadgodziny, bo jest to jedyna szansa, by zreperować domowy budżet.

Przymusowe urlopy

Z raportu wynika, że istnieją fabryki, gdzie pracownice czują się wykorzystywane i zastraszone. Uderzająca jest wyrażana przez nie bezsilność wobec kierownictwa nastawionego na „szukanie oszczędności”. W wielu zakładach powstał system podnoszenia wydajności pracownic bez bezpośredniej motywacji płacowej – oparty na strachu przed utratą pracy, w wyniku niewyrabiania wyśrubowanych norm, bądź z powodu zamknięcia zakładu.

Badaczka twierdzi też, że w przemyśle odzieżowym często dochodzi do zmuszania pracowników do brania bezpłatnych urlopów.

- Osoby zatrudnione na umowach o pracę są zmuszane np. do bezpłatnych urlopów, gdy zakład produkcyjny ma przestój. Pracownicy muszą się na to zgodzić, bo nie mają innego wyjścia. To wynika z ich niskiej pozycji względem pracodawcy - uważa dr Anna Paluszek.

Higiena pracy

Jednym z głównych problemów zatrudnienia w sektorze przemysłu odzieżowego są też złe warunki higieny pracy. Pracownice skarżą się na hałas, wysoką temperaturę i źle przygotowane stanowiska pracy. Zdaniem autorów raportu stres i wyczerpanie odbija się na ich zdrowiu fizycznym i psychicznym.

- Przy produkcji odzieży występuje zwykle wysoka temperatura. Szwaczki skarżą się też na to, że na halach produkcyjnych nie działa wentylacja, a pracodawcy nie dostarczają wody. Co ważne pracownice często nie mogą opuścić hal, bo pracują na akord - twierdzi dr Anna Paluszek i dodaje, że problemem są również niskie kary za łamanie praw pracownika.

- Nawet, gdy pracodawca zostanie przyłapany na łamaniu praw pracownika, to kary nakładane przez Państwową Inspekcję Pracy są za niskie. Są wliczane w koszty firmy. Bardziej opłaca się zapłacić niewielką karę niż zmienić warunki pracy na lepsze i np. dać pracownikom wodę - dodaje.

„Uszyte w Polsce” to kolejny z raportów przygotowanych przez organizację, które pokazują warunki pracy w przemyśle odzieżowym. Jeszcze trudniejsza sytuacja szwaczek jest w Turcji, Rumunii, czy na Ukrainie.

Co zrobić?

Zdaniem autorek raportu, aby na lepsze zmieniła się sytuacja polskich szwaczek należy wykonać kilka kroków naprawczych.

- Jest kilka poziomów, gdzie zmiany muszą zaistnieć, aby szwaczkom było lepiej. Jednym z nich jest ustalenie przez Unię Europejską i Polskę ​na początek ​poziomu płacy minimalnej ​na​ poziomie 60 proc. średniego wynagrodzenia​​ oraz i dopilnowanie, aby firmy odzieżowe respektowały prawa człowieka oraz prawa pracownika. Należy również sprawić, aby w zakładach produkcyjnych działały związki zawodowe, które będą reprezentowały ​realnie ​​interesy ​pracowników - uważa dr Anna Paluszek i dodaje, że ważna jest też zmiana podejścia konsumentów, którzy uważają, że wraz ze wzrostem płacy pracowników wzrośnie też cena produktów.

- Z badań wynika co innego. Otóż stosunek płacy pracownika do ceny produktu oscyluje zwykle w okolicach 1-2 proc. Zysk idzie zwykle niemal w całości do firm, a nie pracowników. Firmy odzieżowe, także Polskie chwalą się, że mają coraz niższe ceny, ale za to zawsze płacą pracownic​y​​​​​​ - wyjaśnia dr Anna Paluszek.

 

Płace w polskim przemyśle odzieżowym na tle innych krajów regionu:

Przemysł odzieżowy

Polski przemysł odzieżowy ma długą tradycję, ale jego skala i znaczenie w ostatnich dwóch dekadach maleje. Od lat 90-tych, kiedy w tym sektorze było zatrudnionych ponad 600 tys. osób, wiele fabryk stało się nierentownych, bo nie wytrzymało konkurencji z tańszymi krajami np. Bangladeszem, Chinami i Indiami. Oznaczało to masowe zwolnienia. Obecnie w zakładach produkujących odzież pracuje 97,2 tys. osób.

W 2013 roku wartość produkcji wytworzonej w przemyśle odzieżowym wyniosła 9,7 mld złotych, co stanowiło 0,8 proc. udziału w wartości całkowitej polskiego przemysłu. Jeszcze w 2005 roku było to 1,3 proc. W 2013 roku wartość polskiego eksportu odzieży wyniosła 3,3 mld złotych. W większości skierowany był on do odbiorców z Unii Europejskiej.

 

Płaca minimalna w wybranych krajach europejskich:

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (23)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze
bob_lewandowski
u mnie w rodzinie po 5 zlotych za godzine prcuja.akurat nie szwaczki ale takie jest ubustwo i niewolnictwo w polsce.
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
elbezet
niech "u Ciebie w rodzinie" powstanie Solidarność i ogłosi 21 postulatów z najważniejszym 7-mym; "a za każdy dzień strajku...".
Mamy taką pogodę iż jest "demokracja" i każdy ma szansę wyjechać /to z "gajowego".
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
elemot
  • 1
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
ajw
Loading...
ajw
  • 1
  • 1
  • zgłoś naruszenie
zamknij
ona_czyli_monika_maj
We wrocławskich szwalniach jest podobnie zarabiają kobiety marne grosze, stawki akordowe są przed 10 lat żeby wyrównać do minimalnej średniej krajowej trzeba by było wyrównać 65 procent na co nie zgodzi się żaden pracodawca , więc nie ma co szukać na Dominikanie czy Bangladeszu , szwaczki zarabiają minimum
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
pająk9876
Wpuśćmy więcej imigrantów to będzie więcej chętnych na pracę i wtedy na pewno wzrosną zarobki. Polski pracodawca ma pracownika w głębokim poważani bo w Polsce się liczy tylko ideologia Balczerowicza a człowiek to najlepiej darmowa siła robocza a jak chce lepiej żyć niech jedzie na zachód.
  • 1
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
wij8498
Polska winna zatrzymać wszystkie projekty infrastrukturalne do czasu rozwiązania kwestii społecznych jak ta. Mamy oszalałe kierownictwo domu p/t Polska.
  • 1
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
zdzichkom1
wierutne kłamstwa! na bazarku za podwiniecie gaci, skrócenie koszulkio 20 zł-bez podatku. one jak pielęgniarki, tylko niskie maja oficjalne zarobki.
  • 1
  • 3
  • zgłoś naruszenie
zamknij
OlafY
Praca na akord 8-10 godzin 5-6 razy, prowadzenie domu i wychowywanie dzieci prawie wyklucza dorabianie na bazarku (nie ma się już siły, żeby kiwnąć palcem, a jeszcze obiad/szkoła/kwiatki/sprzątanie/zakupy/pranie). A zresztą i na bazarku jest miejsce na kilka osób, w dodatku z własną maszyną do szycia.
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane