• rozwiń

Temat: Gospodarka wg PiS

Polska z niższym ratingiem. Zobacz, co to oznacza

15.01.2016 | Agencja S&P obniżyła rating Polski Odtwórz: 15.01.2016 | Agencja S&P obniżyła rating Polski
Foto: Wyższe raty kredytów i problemy budżetowe państwa, to tylko niektóre z konsekwencji piątkowej decyzji Standard & Poor's | Video: 15.01.2016 | Agencja S&P obniżyła rating Polski

Wyższe raty kredytów, droższe wakacje zagraniczne i problemy budżetowe państwa - to tylko niektóre z konsekwencji, które mogą dotknąć nas po piątkowej decyzji Standard & Poor's. Agencja obniżyła rating Polski z "A-" do "BBB+". Nowa ocena ma tzw. negatywną perspektywę. To pierwsza obniżka ratingu w historii Polski.

W komunikacie agencji czytamy, że "od wygranych wyborów w październiku 2015 roku, nowy rząd w Polsce zainicjował różne środki legislacyjne, które uważamy za osłabienie niezależności i skuteczności kluczowych instytucji, co znajduje odzwierciedlenie w naszej ocenie". To stało się podstawą do obniżenia długoterminowego ratingu Polski z "A-" do "BBB+".

Co to oznacza?

1. Wyższe raty kredytu

Dla przeciętnego Kowalskiego konsekwencją tej decyzji będą wyższe raty kredytów walutowych. Można było to zauważyć tuż po wydaniu komunikatu, kiedy to dolar, frank i euro zaczęły szybko umacniać się w stosunku do złotówki.

Ten problem w największym stopniu dotyczy  frankowiczów. Szwajcarska waluta w parze do złotego ok. godz. 20:25 rosła o 1,93 proc. i kosztowała 4,10 zł.

Złoty wyraźnie tracił także w parze do euro. Europejska waluta umacniała się bowiem o ponad 2 proc. i ok. godz. 20:25 trzeba było za nią zapłacić 4,48 zł.

Dolar w parze do złotego zyskiwał zaś o 1,27 proc. i kosztował 4,09 zł.

- Poziomy powyżej 4 zł za franka i 4,40 zł za euro wydawały się do tej pory poziomami skrajnymi, których przełamanie wymagało nowych impulsów. To te impulsy właśnie się pojawiły - mówi Marcin Kiepas, główny analityk Admiral Markets. - Po dzisiejszej decyzji S&P niewykluczone, że kurs franka na dłużej zagości nam w okolicach 4,15-4,20 zł - dodaje.

Zdaniem Kiepasa koszt piątkowej decyzji agencji S&P w przypadku rynku walutowego może wynieść od 0,10 do 0,20 zł. - Przy takim słabym złotym w Radzie Polityki Pieniężnej nie będzie skłonności do obniżenia stóp procentowych - dodaje Marek Wołos, członek zarządu DM TMS Brokers.

 

2. Więcej za wyjazd na narty i na ferie

Złe informacje płyną także dla narciarzy. Ferie zimowe tuż, tuż, jednak w konsekwencji wzrostu kursu euro wobec złotego, musimy przygotować się na większe wydatki na wyjazdy do kurortów narciarskich poza Polską.

A wzrost może być naprawdę spory, zwłaszcza że rok temu za jedno euro płaciliśmy 4,20 zł. Przypomnijmy, że w piątek około 21.00 za euro trzeba było zapłacić prawie 4,50 zł.

 

3. Droższe paliwo

Kolejną konsekwencją będzie wyhamowanie spadku cen na stacjach paliw. - Pomimo niskich notowań ropy (blisko 30 dolarów za baryłkę), to w dużym stopniu te spadki zostaną wyhamowane przez notowania dolara do złotego (w piątek około 21.00 za dolara trzeba płacić około 4,1 zł)  - zauważa w rozmowie z tvn24bis.pl Marek Wołos.

Wyhamowanie to jednak nie wszystko. - Gdyby ropa już nie spadała, a złoty dalej się osłabiał, to za chwilę konsekwencją tego zjawiska będzie spadek deflacji, a później pojawienie się inflacji - dodaje członek zarządu DM TMS Brokers. Choć w tym wypadku należy pamiętać, że w ustawie budżetowej na ten rok zapisano, iż inflacja średnioroczna w tym roku będzie wynosiła 1,7 proc.

 

4. Droższa elektronika i samochody

Stacje paliw to jednak nie jedyne miejsca, w których już za chwilę możemy zobaczyć wyższe ceny. - Jeżeli złoty utrzymałby się na takim poziomie przez 2-3 miesiące, to w zasadzie większość dóbr importowanych, np. elektronika czy auta podrożeją - mówi Wołos.

- Za chwilę dealerzy dołożą po 2 lub 3 tysiące złotych za samochód średniej klasy. Więcej możemy zapłacić także za dodatki do samochodów - prognozuje.

Należy spodziewać się też, że wzrosty cen będą proporcjonalne do osłabienia złotego względem zagranicznych walut. - Przez kurs walutowy wszyscy są zdeterminowani, by te ceny podnieść. kurs walutowy jest obiektywnym czynnikiem - wyjaśnia Marek Wołos.

 

5. Problemy budżetowe

Wzrost kursów zagranicznych walut wpłynie także na wyższe koszty obsługi zadłużenia zagranicznego. - Przy takich zmianach kursu i zmianach rentowności z budżetu ubywają miliardy - zauważa Kiepas.

Dodając do tego kosztowne obietnice wyborcze, może to w konsekwencji doprowadzić do ponownego nałożenia na Polskę procedury nadmiernego deficytu. Dzieje się tak w momencie, kiedy deficyt przekracza 3 proc. PKB.

To będzie kolejny negatywny sygnał dla polskiej gospodarki, co zdaniem Kiepasa, "dalej może osłabić złotego, dalej przecenić obligacje i pogrążyć warszawską giełdą". - Rząd zaczyna mieć problem - ocenia ekspert.

A to w konsekwencji może oznaczać, że w budżecie naszego państwa będzie mniej pieniędzy i część obietnic wyborczych będzie trudno zrealizować. A przykładowo na realizację samego programu Rodzina 500 plus potrzeba 21 mld zł.

 

6. Sygnał dla inwestorów

To także wyraźny sygnał dla zagranicznych inwestorów. - Dla nich taka decyzja pokazuje, że jest problem. Trzeba zwrócić uwagę, że polskie aktywa nie będą przynosiły takich stóp zwrotu. Jeżeli ktoś ma akcje, to niekoniecznie będą drożały - mówi Kiepas.

Analityk przypomina też, że pierwszym sygnałem było zamieszanie wokół Trybunału Konstytucyjnego. - Już wtedy części inwestorów zapaliła się czerwona lampka. Ryzyko polityczne już od kilku miesięcy w notowaniach złotego, czy też w cenach akcji - dodaje główny analityk Admiral Markets.

- To też jest sygnał, żeby ostrożniej podchodzić do polskiej gospodarki, że coś tam niedobrego zaczyna się dać - mówi Marcin Kiepas.

ZOBACZ KOMUNIKAT AGENCJI RATINGOWEJ

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (68)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze
Yaspi
To tylko S&P! Ich rantingów od czasu kiedy w dzień bankructwa !!! dawali Lehman Brothers ocena A, nie traktuje nikt poważnie.
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
Hibisskuss
Pierwsza obniżka rankingu Polski od ponad 20 lat. W ciągu 3 miesięcy PIS doprowadził do tego że staliśmy się pariasem UE. Co bedzie za 4 lata ? Wojna z Rosją , Niemcami a może i ze Szwecją za "potop".
  • 5
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
ania00
już się boich teraz,dlaczego nie krzyczałeś 8 lat temu,przeraża ciebie ranking - to najpierw przypomnij sobie ceny paliwa które przez 8 lat szybowały w górę,prąd,czynsze,żywność, znikały pieniądze z OFFE a prominenci mieli sie dobrze,no proszę ciebie nie żartuj sobie z tym strachem,damy radę nie pluj
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
niesceptyczny
Paradoksalnie PiSowe rzady obnazaja moc i narzedzia tej tzw. niewidzialnej reki rynku, czyli globalnych koncernow, ktore wyznaczaja tempo rozwoju, jakosc zycia i znaczenie krajow rozwijajacych sie. Kolejna wladza bedzie miala juz dane potrzebne w opracowaniu kontrreakcji, co umozliwi nam za 50, 100lat stworzenie Unii Wyszehradzkiej
  • 1
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
nico44
Podobna polityke "informacyjna" prowadzil "der stürmer". Jego naczelny zostal skazany w Norymberdze na kare smierci i powieszony.
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
Aigiler_
Nie trzeba było długo czekać na rewanż za przeszkadzanie w pracy zagranicznym przedsiębiorstwom melioracyjnym nowymi podatkami. Idzie susza. Światowej mafii finansowej nikt nie podskakuje.
  • 5
  • 1
  • zgłoś naruszenie
zamknij

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane