• rozwiń
    • WIG20 2318.66 -0.07%
    • WIG30 2655.06 -0.11%
    • WIG 59668.03 -0.14%
    • sWIG80 11897.39 +0.01%
    • mWIG40 4149.50 -0.43%

Ostatnia aktualizacja: 2019-03-29 17:15

Dostosuj

Ściągnąłeś ten film z internetu? Policja rekwiruje komputery

"Wkręceni", piractwo i zatrzymania sprzętu Odtwórz: "Wkręceni", piractwo i zatrzymania sprzętu
Foto: materaiły prasowe dystrybutora | Video: tvn24 Foto: Kadr z filmu "Wkręceni" | Video: "Wkręceni", piractwo i zatrzymania sprzętu

Policja rekwiruje komputery osób, które nielegalnie pobrały z internetu film "Wkręceni". - Pobierając sam film z torrentu łamiemy prawo, ale nie popełniamy przestępstwa - mówił w TVN24 radca prawny Michał Wołoszański. W takim przypadku grożą nam kary finansowe. Inaczej jest jednak w przypadku, kiedy sami udostępniamy film do pobrania innym osobom.

W ostatnich dniach szczecińska prokuratura zarekwirowała w województwie kilkaset komputerów, na które ściągnięto polski film "Wkręceni". Jak wynika z ustaleń reportera TVN24 Sebastiana Napieraja, wizyty funkcjonariuszy policji może spodziewać się jednak jeszcze kolejne 600 osób w województwie.

- Ustalono 2600 pobrań tego filmu. Dotyczy to około 900 komputerów. W tej chwili sukcesywnie - ze względu na zakres zabezpieczenia materiału dowodowego - dokonywane są bądź wydania na podstawie postanowienia o wydaniu rzeczy bądź zatrzymania, jeżeli ktoś odmawia wydania takiego komputera - powiedział w rozmowie z TVN24 Damian Kordykiewicz z Prokuratury Okręgowej w Szczecinie.

To nie koniec. W skali całego kraju nawet 40 tys. osób, które nielegalnie ściągnęły film, odwiedziła lub może odwiedzić policja. Zawiadomienie w tej sprawie złożył dystrybutor filmu. Akcja ma być wymierzona przede wszystkim w tych, którzy nielegalnie rozpowszechniają film i zarabiają na tym, ale powody do obaw mogą mieć też internauci, którzy za pośrednictwem torrentów tylko ściągnęli film, by go obejrzeć. Po zbadaniu sprzętu zostanie on zwrócony właścicielom, ale mogą się oni liczyć z dalszymi konsekwencjami.

Dlaczego? Na antenie TVN24 tłumaczył to radca prawny Michał Wołoszański. Jak wskazał, "pobierając sam film, łamiemy prawo, ale nie popełniamy przestępstwa", jednak w przypadku korzystaniu z torrentów, sytuacja jest inna. - Programy, które były wykorzystywane do pobierania, jednocześnie udostępniały (film - red.), przez co dochodziło do rozpowszechnienia umyślnego albo nieumyślnego i w rezultacie do przestępstwa - tłumaczył gość TVN24.

Setki tysięcy komputerów

Wołoszański wskazał bowiem, że "sieci torrentowe działają w ten sposób, że komputery łączą się ze sobą na zasadzie tzw. peer to peer, czyli równy z równym".

- Ktoś decyduje o umieszczeniu jakiegoś pliku na swoim dysku twardym. Ten plik wgrany do programu, który jest połączony z danym katalogiem na komputerze zaczyna go udostępniać, nadając mu odpowiedni numer. Zwykle tzw. hash (numer - red.) trafia do wyszukiwarek i inni ludzie znajdując ten numer (...) zaczynają pobieranie - tłumaczył radca prawny.

- Ponieważ ta sieć jest bardzo rozbudowana, są to setki tysięcy komputerów połączonych pojedynczych użytkowników i w przypadku dużego zainteresowania materiałem dany plik bardzo szybko przemieszcza się z jednego komputera na drugi - dodał.

Delikt

- Z założenia te programy są skonfigurowane w ten sposób, że w momencie, kiedy coś pobierzemy, automatycznie je udostępniamy dalej. Co więcej, ten system uruchamia się nawet kiedy cały film nie jest pobrany - tłumaczył Wołoszański.

W momencie, kiedy film jest od nas pobierany, stajemy się przestępcami. - Pytanie podstawowe jest takie, czy robimy to umyślnie, czy przez absolutną nieznajomość tego oprogramowania doszło do rozpowszechnienia - zwracał uwagę gość TVN24.

- Nie rozpowszechniając nie popełniamy przestępstwa. Popełniamy delikt (czyn niedozwolony - red.) w rozumieniu prawa cywilnego - komuś zabieramy prawa autorskie i możliwe, że drogą cywilną ktoś nas będzie ścigał, ale nie drogą karną - mówił radca prawne. W takiej sytuacji grożą nam konsekwencje finansowe.

Osoby, które udostępniały film i popełniły przestępstwo, mogą mieć większe problemy - mogą zostać oskarżone i podlegać grzywnie, karze ograniczenia wolności albo nawet pozbawienia wolności do lat dwóch. Właściciel filmu może zdecydować się jednak na ugodę i zaproponować kwotę rekompensaty.

 

Zobacz rozmowę z radcą prawnym Michałem Wołoszańskim.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (88)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze
t_obserwator
BZDURA DO KWADRATU!!!!! Ten film nie tak dawno wyświetlała jedna z polskich stacji TV i każdy mógł do oglądać przez internet i ściągnąć na swój dysk, Czy to też w Polsce można uznać za czyn zabroniony?
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
Polak64jg
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
dojna_zmiana
Tak naprawdę ukarani powinni sobie uzmysłowić że ukarano ich za obejrzenie polskiego, dziadowskiego filmidła. I to jest słuszne. Powinno się też karać za oglądanie polskich seriali.
  • 1
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
Womenalistka
Kto wydał decyzję tysiącom policjantów do ścigania za pobranie tego filmu z netu? Chciałabym wiedzieć, gdyż nie wierzę, że ktoś za darmo robi tak wielką reklamę dla tego filmowego gniota.
  • 3
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
jeremy_given
Bojkotujcie ta dystrybucje, tego polaczka ktory ze wspolpraca policji stara sie wyludzic kase od biednych Polakow, no I rezysera. Dziekujemy wam kochani, teraz dopiero zauwazycie straty w nastepnych projektach gdzie nikt wam nie zaplaci nawet grosza. Sami sobie urzadziliscie bankructwo filmowe.
  • 3
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane