• rozwiń

Połączenie spółek może namieszać na rynku. "Wzrost cen paliw nie jest w naszym interesie"

UOKiK skontrolował stacje paliw Odtwórz: UOKiK skontrolował stacje paliw
UOKiK skontrolował stacje paliw "Źródło: UOKiK"

Na połączeniu Orlenu z Lotosem zyskają akcjonariusze, ale również każda osoba tankująca na naszych stacjach - ocenia prezes PKN Orlen Daniel Obajtek. Eksperci są jednak podzieleni w sprawie wpływu fuzji na ceny paliw w Polsce.

Sprawa połączenia paliwowych spółek nabrała tempa pod koniec lutego. Wówczas PKN Orlen poinformował o podpisaniu ze Skarbem Państwa listu intencyjnego w sprawie przejęcia kontroli nad Lotosem. Daniel Obajtek, który od kilku tygodni był szefem Orlenu, szacował, że ze względów formalnych, m.in. konieczności uzyskania niezbędnych zgód, proces przejęcia potrwa kilkanaście miesięcy.

Obecnie trwa badanie due diligence Grupy Lotos, czyli analiza spółki pod względem finansowym, podatkowym i prawnym.

"Nam się to udało"

- Do tej pory nikomu nie udało się dojść nawet do listu intencyjnego. Nam się to udało. To jest jedna z największych transakcji, która będzie przeprowadzona. Idziemy w dobrym kierunku, wszystko jest zgodnie z planem - powiedział Obajtek w rozmowie z PAP.

Ocenił jednocześnie, że połączenie z Orlenem jest "szansą dla Lotosu".

- Lotos ma tylko nogę rafineryjną, więc jeśli cały świat idzie w elektromobilność, to jaka jest przyszłość dla Lotosu? Jeśli my będziemy właścicielem Lotosu, (...) to profil działalności całej nowej grupy będzie bardziej zdywersyfikowany - mówił.

Zwolnienia i ceny

Uspokajał też, że połączenie obu firm nie oznacza zwolnień.

- Mamy świadomość, że w Lotosie pracują wysokiej klasy specjaliści w branży. I na pewno będziemy o tym pamiętać, realizując ten projekt. Ci ludzie są nam potrzebni - mówił.

Zapewniał też, że połączenie firm nie oznacza, że na stacjach benzynowych wzrosną ceny. - Nie jest to w naszym interesie, bo spadłaby nam ilość paliwa, którą sprzedajemy - wskazał.

Zwrócił przy tym uwagę, że dzięki połączeniu uda się osiągnąć oszczędności związane z kosztami  logistyki czy zakupu ropy. - Im większa skala zakupu ropy, tym jesteśmy bardziej atrakcyjni na rynkach światowych. Inni gracze będą z nami chcieli rozmawiać w tym zakresie. Ma to istotne znaczenie dla spółki, akcjonariuszy, a także odbiorcy detalicznego - powiedział.

Eksperci podzieleni

W sprawie wpływu fuzji na ceny na stacjach więcej wątpliwości mają niektórzy specjaliści. Kierownik katedry polityki gospodarczej Uniwersytetu Gdańskiego, prof. Henryk Ćwikliński, komentując planowane połączenie spółek paliwowych, mówił w lutym, że "tworzy się monopol (...) wszyscy na tym stracimy, bezpośrednio i pośrednio". - Jestem przeciwny łączeniu Orlenu i Lotosu - podkreślał naukowiec.

Ocenił, że "możemy spodziewać się wzrostu cen paliw w całym kraju, co przełoży się na zjawiska o charakterze inflacyjnym". - Poziom cen paliw odbija się na cenach wszystkiego, co się rozwozi - dodał.

W opinii Marcina Roszkowskiego, eksperta Instytutu Jagiellońskiego, PKN Orlen i Lotos "bez sensu" rywalizowały w Polsce, a planowana fuzja pozwoli uzyskać oszczędności, co z kolei powinno wpłynąć korzystnie na cenę przy dystrybutorach.



Ekspert energetyczny z Instytutu Staszica dr Dawid Piekarz zwrócił uwagę, że na rynku polskim dotychczas konkurowały nie Orlen z Lotosem, tylko Orlen, Lotos, ale też BP, Shell i tak dalej. - Czyli mniejsze i większe, wręcz globalne firmy paliwowe, ale też małe lokalne sieci - powiedział.

Przyznał, że większość z nich i tak zaopatruje się w paliwa w Orlenie lub Lotosie. Jednak - jego zdaniem -   ceny hurtowe są kształtowane przez czynniki makroekonomiczne i odnoszą się do notowań na giełdach europejskich.

"Potężne ciała gospodarcze"

Zgodnie z listem intencyjnym w sprawie przejęcia przez PKN Orlen kontroli kapitałowej nad Grupą Lotos chodzi o nabycie bezpośrednio lub pośrednio przez płocki koncern minimum 53 proc. akcji gdańskiej spółki.

Skarb Państwa ma w Grupie Lotos 53,19 proc. akcji. Nie ma innych akcjonariuszy, którzy posiadaliby powyżej 5 proc. akcji gdańskiej spółki.

Minister energii Krzysztof Tchórzewski, którego resort nadzoruje obie spółki, ocenił niedawno, że zakładana pełna konsolidacja Orlenu i Lotosu to proces, który zajmie na pewno więcej niż pół roku. - To są potężne ciała gospodarcze; to jest proces, którego czasu nie oceniliśmy, ale zakładam, że to będzie na pewno więcej niż pół roku - mówił minister pod koniec marca, pytany o przewidywaną perspektywę pełnej konsolidacji PKN Orlen i Grupy Lotos.

- Musimy patrzeć w przyszłość, a więc nie chodzi o to, mnie, jako ministrowi energii, aby Orlen kontrolował Lotos, tylko żeby powstała firma, która będzie liderem paliwowym w Europie Wschodniej, która będzie mogła nadawać pewien ton na naszych rynkach. Nie tylko polskim, ale naszych rynkach sąsiednich - tłumaczył wówczas minister energii.

Na początku kwietnia Tchórzewski ocenił, że możliwa jest pozytywna opinia Komisji Europejskiej w sprawie połączenia PKN Orlen z Grupą Lotos. - Połączenie obu spółek jest dyskutowane, wstępne sondaże pokazują, że jest to możliwe - powiedział minister.

W czwartek podano, że PKN Orlen zakłada, iż złoży do Komisji Europejskiej wniosek dotyczący połączenia z Grupą Lotos na przełomie 2018 i 2019 roku.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane