• rozwiń

Sporny podatek ma wrócić. Ministerstwo podało termin

Renata Juszkiewicz o wyroku w sprawie podatku handlowego Odtwórz: Renata Juszkiewicz o wyroku w sprawie podatku handlowego
Renata Juszkiewicz o wyroku w sprawie podatku handlowego "Źródło: TVN24 BiS"

Ministerstwo Finansów chce, by podatek handlowy obowiązywał od 1 września 2019 roku. Tak wynika z informacji zamieszczonej na stronie Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Projekt w tej sprawie miał być rozpatrywany na wtorkowym posiedzeniu rządu, jednak ostatecznie punkt spadł z porządku obrad.

W wykazie prac legislacyjnych i programowych Rady Ministrów wyjaśniono, że projekt przewiduje zmianę przepisu ustawy o podatku od sprzedaży detalicznej, na podstawie którego w terminie do 31 grudnia 2019 roku stosowane jest zawieszenie pobierania tego podatku.

"W konsekwencji projektowana ustawa przywraca stosowanie ustawy o podatku od sprzedaży detalicznej do przychodów ze sprzedaży detalicznej osiągniętych od dnia 1 września 2019 roku" - poinformowano.

"Może być pobierany"

Ministerstwo wskazało, że projekt został przygotowany w związku z wyrokiem Sądu Unii Europejskiej z połowy maja br. SUE uznał wówczas, że decyzja Komisji Europejskiej w sprawie zakazu wprowadzenia podatku od sprzedaży detalicznej w Polsce była niesłuszna.

"Wyrok SUE oznacza, że podatek od sprzedaży detalicznej może być pobierany, brak jest zatem konieczności dalszego zawieszenia obowiązywania przepisów ustawy o podatku od sprzedaży detalicznej. Projektowane przepisy uzasadnione są koniecznością zabezpieczenia dochodów budżetu państwa" - czytamy w informacji o przyczynach wprowadzenia rozwiązań planowanych w projekcie.

Wyrok nie jest jednak prawomocny. Dlatego, jak wskazali przedstawiciele ministerstwa, projekt przewiduje rozwiązanie szczególne na wypadek wniesienia odwołania od wyroku Sądu UE. W takim przypadku termin wpłaty podatku od sprzedaży detalicznej za okres od dnia wejścia w życie projektowanych przepisów zostanie przedłużony.

Wejście w życie

Zgodnie z propozycjami zawartymi w projekcie płatnicy podatku od sprzedaży detalicznej od 1 września 2019 roku mają składać deklaracje podatkowe o wysokości podatku (PSD-1) - do 25. dnia miesiąca następującego po miesiącu, którego będzie dotyczył podatek.

Nie będą jednak musieli wpłacać podatku do urzędu skarbowego za miesiące, w przypadku których przedłużone zostaną terminy płatności. "Podatnicy będą mieli obowiązek zapłaty podatku w terminie zaproponowanym w projekcie. Natomiast w razie, gdyby odwołanie od wyroku SUE nie zostało wniesione, przedłużenie terminu zapłaty podatku nie będzie stosowane" - napisano.

"Termin wejścia w życie projektowanej ustawy określono na 1 września 2019 roku" - dodano.

Kto za to zapłaci?

Po wyroku SUE Renata Juszkiewicz, Prezes Zarządu Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji, w rozmowie z tvn24bis.pl wskazywała, że "wzrost cen w sklepach jest realny". - Sytuacja w handlu jest bardzo trudna, jest ogromna konkurencja - wyjaśniała. - Wiele przedsiębiorstw, w tym również sieci handlowe, wykazuje bardzo niskie rentowności, pracuje na najniższych marżach i nie będzie w stanie udźwignąć tego podatku - podkreśliła.

Robert Krzak, ekspert EY zaznaczył, że aby złagodzić skutki regulacji, duże sieci mają "znacznie większe możliwości zadziałania w sferze kosztowej i marżowej niż małe przedsiębiorstwa". - Poza tym, więksi gracze mają narzędzie dalszej presji cenowej na swoich dostawców - dodał.

Krzak uważa też, że dla małych przedsiębiorstw rozwiązanie nie jest lekarstwem, które pozwoli im na tyle zwiększyć konkurencyjność, że zapewni im to przetrwanie. - Nie oczekujemy, żeby wprowadzenie podatku zmieniło strukturę handlu w Polsce. Uregulowanie to nie dotyczy wyłącznie międzynarodowych koncernów handlowych, ale również polskich sieci handlowych oraz innych branż - odzież, elektronika, meble, itp. - powiedział.

Jego zdaniem w przedmiocie działalności handlowej są tylko dwie możliwości reakcji na większe obciążenia - albo przełożyć je na koszty, albo ceny. - Innej możliwości nie ma. Ten ruch będzie widoczny w obu kierunkach. Tam, gdzie będzie możliwość podniesienia cen, zostaną one podniesione.  Tam, gdzie będzie można obniżyć koszty, będzie to czynione, co oczywiście odbije się również na negocjacjach z dostawcami - podkreślił.

Inaczej na ten temat wypowiadała się natomiast ówczesna rzeczniczka rządu Joanna Kopińska. Na antenie radiowej Trójki zapewniała, że podatek handlowy nie uderzy w konsumentów. - Chcemy tylko i wyłącznie równości, czyli: ci, którzy pracują, handlują w Polsce, w Polsce płacą podatki. Konsument na tym nie ucierpi - oświadczyła.

Podatek handlowy

Ustawa wprowadzająca podatek handlowy weszła w życie 1 września 2016 roku, ale po kilkunastu dniach Komisja Europejska wszczęła postępowanie w jego sprawie i wezwała Polskę do zawieszenia jego stosowania. Zdaniem Brukseli jego konstrukcja mogła faworyzować mniejsze sklepy, co mogło być uznane za pomoc publiczną.

Po tej decyzji resort finansów zawiesił pobór podatku od handlu detalicznego, a w listopadzie 2016 roku Sejm przyjął przygotowaną przez rząd ustawę, zakładającą zawieszenie obowiązywania podatku od sprzedaży detalicznej do 1 stycznia 2018 roku. Obecnie pobieranie daniny pozostaje zawieszone do końca 2019 roku.

Kontrowersje

Prawo  i Sprawiedliwość podczas prac nad ustawą przekonywało, że trzeba wprowadzić takie przepisy, które wyrównają szanse małych podmiotów funkcjonujących na rynku. Ich zdaniem obowiązujące dotąd dysproporcje w podatkach powodowały, że wielkie sieci handlowe rozrastały się kosztem małych rodzinnych sklepików.

W efekcie zaproponowano rozwiązanie, które miało dodatkowo obciążać większych detalistów. Podatek handlowy miał mieć dwie stawki: 0,8 procent od przychodu między 17 mln zł a 170 mln zł miesięcznie i 1,4 procent od przychodu powyżej 170 mln zł miesięcznie. Kwota wolna od podatku w skali roku miała wynosić 204 mln zł.

Ówczesny dyrektor Generalny Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji Andrzej Faliński ostrzegał jeszcze przed wejściem w życie podatku, że nowe regulacje mogą niekorzystnie odbić się przede wszystkim na hipermarketach, gdyż ten segment ma - według niego - najniższe zyski.

Eksperci przewidywali, że nowy podatek może w znacznej mierze zostać przerzucony na konsumentów, którzy płaciliby więcej w sklepach.

Ministerstwo Finansów informowało wcześniej, że zawieszenie podatku oznaczało, iż do budżetu państwa w 2016 roku nie wpłynęło 472,6 mln zł, natomiast w 2017 - niemal 1,6 mld zł.

Spór z Komisją Europejską

Przygotowując projekt w sprawie zawieszenia podatku do końca 2017 roku, rząd liczył, że w ciągu 2017 roku Komisja Europejska rozstrzygnie sprawę na korzyść Polski, tym bardziej że w końcu listopada 2016 roku złożył skargę na decyzję KE.

Komisja jednak 30 czerwca 2017 roku wydała decyzję uznającą, że polski podatek od sprzedaży detalicznej narusza unijne zasady pomocy publicznej.

Oceniono, że dzięki progresywnym stawkom mniejsze sklepy będą miały przewagę nad konkurentami.

Rząd polski nie zgodził się z tym werdyktem i we wrześniu 2017 roku złożył skargę do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej na decyzję KE. Wyrok w tej sprawie zapadł w połowie maja br. Zdaniem sądu "KE popełniła błąd", uznając ten podatek za niedozwoloną pomoc publiczną.

KE ma dwa miesiące na złożenie odwołania, przy czym odwołanie może dotyczyć aspektów formalnych wyroku Sądu UE, a nie jego treści. Ewentualne odwołanie będzie rozpatrywane przez Trybunał Sprawiedliwości.




Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (2)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane