• rozwiń
    • WIG20 2324.91 +0.52%
    • WIG30 2668.95 +0.52%
    • WIG 60026.06 +0.45%
    • sWIG80 11953.11 +0.04%
    • mWIG40 4186.94 +0.51%

Ostatnia aktualizacja: Dziś 17:15

Dostosuj

Temat: Gospodarka

Wiceszef kancelarii premiera: nagrody to temat zamknięty

Karczewski o zwrocie nagród do budżetu państwa Odtwórz: Karczewski o zwrocie nagród do budżetu państwa
Karczewski o zwrocie nagród do budżetu państwa "Źródło: tvn24"

Temat nagród jest zamknięty. Jestem absolutnie przekonany, że wszyscy których to dotyczy, wykonają zobowiązania i przekażą nagrody na cele charytatywne - powiedział w czwartek w Sejmie wiceszef kancelarii premiera Paweł Szrot. Apelował do opozycji, by rozliczała członków rządu z efektów ich pracy, a nie słała kolejne interpelacje.

Szrot przedstawił w czwartek w Sejmie - na wniosek Nowoczesnej - informację bieżącą w sprawie nagród przyznanych członkom rządu przez byłą premier Beatę Szydło. Wiceszef kancelarii premiera mówił też na temat redukcji liczby wiceministrów, przeprowadzonej przez premiera Mateusza Morawieckiego.

Uzasadnienie wniosku

Prezentujący wniosek Nowoczesnej poseł Marek Sowa zarzucał obecnie rządzącym, że zamiast służyć Polsce, dbają jedynie o prywatny lub partyjny interes. - Po objęciu rządów w 2015 roku miała być "praca, pokora i umiar", a w zamian otrzymaliśmy pazerność widoczną gołym okiem, pokusę szybkiego wzbogacenia się. Skrót PiS to dzisiaj "pieniądze i stołki", albo "przywileje i stanowiska" - wskazał polityk.

Odnosząc się do redukcji liczby wiceministrów, Sowa przypomniał, że odwołany z funkcji wiceministra środowiska, odpowiedzialny za program "Czyste Powietrze" Piotr Woźny został następnie powołany na stanowisko "pełnomocnika premiera do spraw programu >>Czyste Powietrze<<".

- Rafał Bochenek, były rzecznik rządu, odwołany z funkcji wiceministra, został powołany na pełnomocnika do organizacji międzynarodowej konferencji do spraw klimatu. Ten młody człowiek zapowiadał pogodę w Telewizji Kraków i pan premier zapewne pomyślał, że z klimatem na świecie też sobie poradzi - ironizował poseł Nowoczesnej.

Decyzja podjęta

Wiceszef kancelarii premiera Paweł Szrot oświadczył, że temat nagród w rządzie jest zamknięty. - W ostatnim czasie podjęto decyzje polityczne, które zamykają sprawę nagród, dlatego wszyscy na tej sali wiemy, że ministrowie oraz sekretarze stanu będący posłami przekażą nagrody na cele charytatywne - powiedział. Przypomniał, że termin w tej sprawie to połowa maja.

- Pan premier Mateusz Morawiecki zdecydował też o tym, że ministrowie nie będą już otrzymywać nagród. Decyzje te są precyzyjne i czytelne. Jestem absolutnie przekonany, że wszystkie osoby, których te polityczne i merytoryczne decyzje dotyczą, wykonają te zobowiązania - podkreślił Szrot.

Apelował też do polityków opozycji, by zamiast słać "kolejne interpelacje i zapytania", pozwolili pracować urzędnikom. - I rozliczajcie ich z tego, czy gospodarka się rozwija, bezrobocie jest niskie i czy Polakom żyje się lepiej - dodał.

Odnosząc się do redukcji liczby wiceministrów, Szrot przekonywał, że liczba sekretarzy i podsekretarzy stanu została zmniejszona i wynika z zapowiedzianej przez premiera Morawieckiego "wnikliwej analizy funkcjonowania rządu w kontekście nowych, stojących przed nim zadań".

Wystąpienie Szrota wielokrotnie zakłócały okrzyki dobiegające z ław opozycji: "oddajcie kasę", "oddajcie nagrody", "oddajcie do budżetu, nie na Caritas".

Pytania opozycji

Podczas debaty pytania do wiceszefa KPRM zadawali głównie posłowie opozycji. Powtarzały się zarzuty o brak podstawy prawnej przyznania nagród, które posłowie określali jako "drugie pensje". Przedmiotem krytyki stali się m.in. minister rolnictwa Krzysztof Jurgiel, a także były szef MON Antoni Macierewicz i były minister zdrowia Konstanty Radziwiłł.

Krzysztof Brejza (PO), który - zwracając się z interpelacjami do poszczególnych resortów - ujawnił skalę wypłaconych nagród dla członków rządu Beaty Szydło, zarzucił Szrotowi, że sam otrzymał z tego tytułu 56 tys. złotych.

- Niech pan nie żartuje z nas, niech pan udowodni, że to była nagroda. Ale pan nie jest w stanie udowodnić, bo to nie były żadne nagrody. To był patologiczny system uzupełniania dodatkami na przyszłość - uznał poseł Platformy.

Bartosz Arłukowicz (PO) pytał dlaczego na sali obrad nie ma Beaty Szydło. - Gdzie pani jest, pani premier, nie ma pani odwagi? Gdzie jest pani premier i cała ta ferajna: Szyszko, Jurgiel, Kempa? Powinniście być tu na sali i patrzeć ludziom w oczy - powiedział poseł PO. - A pamiętacie Radziwiłła? Czym się wsławił? Zlikwidował in vitro, zlikwidował standardy okołoporodowe i pół roku ganiał się z tabletką "dzień po" po Sejmie. Wiecie ile dostał nagrody? 65 tysięcy! Po czym dostał dymisję - dodał Arłukowicz.

Stefan Niesiołowski (PSL-UED) ocenił, że "rwactwo PiS-owskie osiągnęło wszelkie granice". - Gdyby była olimpiada dla łupieżców i dla grabiących budżet narodowy, to PiS dostałby na tej olimpiadzie złoty medal - ironizował.

Waldemar Buda (PiS) podkreślił natomiast, że "każdemu zdarzają się decyzje, które częściowo rozmijają się z opiniami Polaków". - Ważne jest jednak to, kto podejmuje refleksję i jest w stanie swoje działanie skorygować - dodał poseł PiS. Zwrócił się do polityków Platformy, by udzieli informacji, którzy samorządowcy z tej partii "chcą zwrócić swoje bajońskie nagrody".

Wtórował mu Szymon Szynkowski vel Sęk (PiS). - Czy państwo jesteście w stanie na przykład dyskutować o nagrodach wypłaconych pani skarbnik powiatu poznańskiego, od lat rządzonego przez Platformę Obywatelską? - pytał poseł Prawa i Sprawiedliwości.

W odpowiedzi na pytania Szrot wskazał, że podstawą prawną wypłacenia nagród są przepisy ustawy o wynagrodzeniu osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe. Raz jeszcze zapewnił, że pieniądze te członkowie rządu Beaty Szydło przekażą na cele charytatywne.

"Należały się"

Dyskusja na temat nagród dla członków rządu Beaty Szydło rozpoczęła się kilka tygodni temu. Wszystko za sprawą interpelacji posła PO Krzysztofa Brejzy, na którą w lutym odpowiedział właśnie wiceszef kancelarii premiera Paweł Szrot. Przedstawiciel rządu zamieścił tabelę z łącznymi kwotami nagród brutto dla poszczególnych ministrów w 2017 roku.



Wynika z niej, że nagrody otrzymali konstytucyjni ministrowie (od 65,1 tys. zł do 82,1 tys. zł rocznie), ale także ministrowie zatrudnieni w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów (od 36,9 tys. zł do 65,1 tys. zł) oraz była premier Beata Szydło (65,1 tys. zł).

Tej decyzji w marcu broniła była szefowa rządu.

Pod nieobecność premiera Mateusza Morawieckiego, Beata Szydło zabrała głos przed głosowaniem w sprawie wniosku o odrzucenie informacji szefa MSZ na temat polityki zagranicznej. Odniosła się w nim do kwestii nagród dla ministrów rządu PiS, która - w jej ocenie - stała się "hucpą urządzaną przez polityków opozycji".

- Tak, rzeczywiście, ministrowie, wiceministrowie w rządzie PiS otrzymywali nagrody za ciężką, uczciwą pracę i te pieniądze się im po prostu należały - mówiła Beata Szydło.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane