• rozwiń
    • WIG20 2217.97 -0.64%
    • WIG30 2516.83 -0.55%
    • WIG 56652.31 -0.48%
    • sWIG80 10829.41 +0.03%
    • mWIG40 3890.64 -0.08%

Ostatnia aktualizacja: Dziś 17:15

Dostosuj

Ruszył nowy-stary system e-myta. Kontraktom przygląda się CBA

Nowe drogi w systemie viaTOLL Odtwórz: Nowe drogi w systemie viaTOLL
Nowe drogi w systemie viaTOLL "Źródło: TVN Turbo"

Ruszył nowy ViaToll, czyli przynoszący 2,5 miliarda złotych elektroniczny system poboru opłat za ruch ciężarówek po polskich drogach. Zgodnie z prawem miał zostać przejęty przez państwo, ale pozostał w rękach prywatnych podwykonawców. Tym razem wybranych bez przetargu, "z wolnej ręki", czemu przygląda się Centralne Biuro Antykorupcyjne.

- Mogę przekazać dobre informacje. Przejęliśmy system płynnie, nie ma żadnych problemów z jego bieżącym działaniem i obsługą - zapewniła tvn24.pl rzecznik prasowa Generalnego Inspektoratu Transportu Drogowego dr Karolina Wieczorek.

Chodzi o kolosalne pieniądze: ponad 5 milionów złotych dziennie a rocznie 2,5 miliarda złotych, które zasilają budowę i remont polskich dróg. Zgodnie z wolą parlamentu system przez ostatni rok miał przejść rewolucję, która polegała przede wszystkim na:

- zwiększeniu kontroli państwa nad systemem,

- zmianie operatora systemu z Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad na Główny Inspektorat Transportu Drogowego.

Rewolucja bez zmian

Jednak dziś wcale nie jest oczywiste, że system znalazł się pod większą kontrolą państwa niż był od jego uruchomienia w 2011 roku. 

Dotąd system nadzorowała Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, która w wyniku przetargu jego projekt i obsługę powierzyła austriackiej firmie Kapsch.

Teraz system nadzoruje Inspekcja Transportu Drogowego, która budowę systemu powierzyła publicznemu Instytutowi Łączności. Politycy PiS planowali, że w konsorcjum z Naukową i Akademicką Siecią Komputerową (NASK) i Państwową Wytwórnią Papierów Wartościowych (PWPW). Obydwie jednak uznały, że projekt wiąże się ze zbyt wielkim ryzykiem klęski i wycofały się z niego.

- Najpierw chciano zbudować nowy system. Potem zorientowano się, że to niemożliwe, jest zbyt mało czasu i ostatecznie Instytut Łączności zdecydował, że nic nie zmieni - mówi nasz informator, związany z projektem.

Jego nieoficjalną informację potwierdziliśmy w oficjalnych źródłach. Okazuje się, że Instytut Łączności, bez przetargu, główne zadania "nowego systemu" zlecił... tej samej austriackiej firmie Kapsch.

- Firmę Kapsch wybrano w procedurze zaproszenia do negocjacji, w trybie z wolnej ręki. Umowę podpisaliśmy w dniu 17 października 2018 roku, a jej wartość to 281 milionów - potwierdza Marcin Klepacki z Instytutu Łączności.

Zapytaliśmy jaka jest rola austriackiej firmy teleinformatycznej, zgodnie z nową umową. - Firma jest jednym z podwykonawców - brzmi lakoniczna odpowiedź.

Te same firmy w grze

Zapytaliśmy GITD o nową rolę firmy Kapsch. - Instytut Łączności ma prawo do wyboru podwykonawców. Będzie pracował z różnymi podmiotami, m.in. z firmą Kapsch, która do tej pory pełniła rolę operatora systemu. Kapsch stanowić będzie wsparcie dla Instytutu Łączności w obszarze utrzymania systemu centralnego - usłyszeliśmy.

Ale nie tylko Kapsch nadal będzie pełnił swoją dotychczasową rolę w "nowym" systemie elektronicznego poboru opłat. Dokładanie tak samo jest z firmą BIT SA, której zadanie polegało i polegać będzie na bieżącej obsłudze bramownic na polskich drogach. A to na nich są zamontowane elementy systemu ViaToll. I znów firma została wybrana z pominięciem przetargu.

"Zamówienie było prowadzone w trybie zamówienia z wolnej ręki. W wyniku przeprowadzonych negocjacji w dniu 18 października 2018 r GITD zawarł umowę z Wykonawcą BIT S.A. Umowa została zawarta na okres 6 miesięcy, jednak nie dłużej niż do czasu rozstrzygnięcia postępowania prowadzonego w trybie przetargu nieograniczonego" - brzmi oficjalna odpowiedź inspekcji.

Tarcza antykorupcyjna

Z rządowych dokumentów wiadomo, że od początku pracom nad stworzeniem nowego systemu przyglądali się funkcjonariusze służb specjalnych: Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego a także Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

- Ludzie ABW mieli zadbać, aby system był przychylny dla służb, dawał im większy dostęp do danych i był budowany z korzyścią dla państwa. Ludzie CBA mieli eliminować zagrożenia korupcyjne, w ramach tarczy antykorupcyjnej - wyjaśnia nam doświadczony urzędnik resortu infrastruktury.

Według naszych informacji - potwierdzonych w niezależnych od siebie źródłach - przedstawiciele obydwu służb pisali alarmujące raporty dla swoich przełożonych.

"Od stycznia 2018 roku prowadzone są czynności analityczno-informacyjne dotyczące Krajowego Systemu Poboru Opłat. Od tego czasu CBA przekazało Premierowi, za pośrednictwem ministra koordynatora służb specjalnych, trzy opracowania analityczne które m.in sygnalizowału adresatom zidentyfikowane przez nas zagrożenia dla ekonomicznych interesów państwa" - brzmi odpowiedź z pionu prasowego służby antykorupcyjnej.

Funkcjonariusze CBA od początku brali udział w pracach rządowego zespołu, którego zadaniem było zbudowanie nowego systemu ViaToll.

"Podczas tych spotkań wielokrotnie w wypowiedziach przedstawiciele CBA zwracali uwagę na konieczność prowadzenia działań zmierzających do wybrania nowego operatora systemu zgodnie z przepisami ustawy prawo zamówień publicznych" - czytamy dalej w odpowiedzi służby antykorupcyjnej.

Wynika z niej także, że ostatecznie przedstawiciele CBA zrezygnowali z udziału w pracach "komitetu sterującego". "Tak aby dalsze uczestnictwo przedstawicieli biura nie podważało bezstronności ewentualnych przyszłych czynności kontrolnych i aby nie zabrakło tego istotnego narzędzia weryfikującego poprawność projektu, jego zgodność z prawem oraz przyjętymi celami" - poinformował tvn24.pl rzecznik tej służby Piotr Kaczorek.

Pion prasowy ABW odmówił nam odpowiedzi na pytania. Nieoficjalnie usłyszeliśmy: - System będzie można ocenić po tym jak działa i ile pieniędzy przyniesie.

Większe koszty?

Wiadomo, że dotychczas ViaToll przyniósł około 10 miliardów złotych, a ostatnio nawet 2,5 miliarda złotych rocznie. Teraz umowa z Instytutem Łączności opiewa na ponad 400 milionów złotych z czego do Kapsch trafi 281 milionów złotych. Zapytaliśmy Inspekcję Transportu Drogowego czy gwarantuje zwiększenie wpływów z systemu lub choćby utrzymanie na dotychczasowym poziomie

"Nie zakładamy zmiany wysokości wpływu środków do budżetu państwa. Przejęcie systemu stanowi tylko pewien etap w procesie tworzenia nowego Elektronicznego Systemu Poboru Opłat, który w swoim założeniu powinien przynieść oszczędności" - brzmi oficjalna odpowiedź na pytania tvn24.pl.

Również według ostatnich medialnych zapowiedzi szefa Inspekcji Transportu Drogowego Alvina Gajadhura nowy system poboru opłat ma dopiero powstać. - W krótkim okresie czasu zbudujemy całkowicie polski elektroniczny system poboru opłat za przejazd po płatnych odcinkach dróg. Będzie jednym z najnowocześniejszych w Europie - deklarował we wrześniu w rozmowie z portalem wpolityce.pl.

- Byłem przekonany, że całkiem nowy i bardziej suwerenny system właśnie powstawał przez ostatni rok. Po to wprowadzaliśmy zmiany w ustawie o drogach krajowych - brzmi reakcja zdumionego posła Prawa i Sprawiedliwości, który zasiada w sejmowej komisji infrastruktury.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane